niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Kawałek Berlina lub Moskwy w Poniatowej

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 września 2006, 11:24

Brama Brandenburska, mury Kremla. Oprócz tego plener malarski i koncert rockowy. W tak niekonwencjonalny sposób miejscowy artysta chce upamiętnić żydowskie obozy pracy na Lubelszczyźnie. Jednak urzędnikom pomysł nie za bardzo się podoba.

- Skończmy ze stawianiem kolejnych głazów! Zamierzonego efektu nie odniesiemy, epatując cierpieniem ofiar i ich liczbą. Zróbmy tu coś, co zmusi do myślenia - postuluje Artur Podgórski, artysta, który chce upamiętnić obóz pracy w Poniatowej, gdzie zginęło ponad 15 tys. Żydów.
Pomysł jego jest dość nietypowy. Według jego planów, w Poniatowej mogłaby stanąć np. drewniana replika Bramy Brandenburskiej lub murów Kremla. - Chcę, żeby to była budowla kraju, którego obywatele albo byli więzieni w Poniatowej (Austria, Ukraina, Rosja, Słowacja), albo byli strażnikami i oprawcami (Niemcy) - mówi. - I to w skali jeden do jednego.
Artysta myśli także o podziemnej krypcie, z wystawą zdjęciową wewnątrz. Wchodzących witałby lament napisany przez Jana Kantego Pawluśkiewicza (jego prawykonanie ma być 4 listopada 2008 roku, z okazji 65. rocznicy likwidacji obozu pracy w Poniatowej).
Podgórski chciałby zorganizować także plener malarski, a nawet... koncert rockowy. Wszystko ku czci ofiar obozu. - Jestem absolutnie przekonany, że taki koncert znacznie mocniej wbije się w pamięć, niż zobaczenie najbardziej interesującego pomnika - twierdzi. - A przez to zmusi do refleksji.
O pieniądze artysta się nie martwi. - Są unijne programy, z których na kulturę można zdobyć duże pieniądze. Np. projekt "Kultura 2007” kusi aż 40 tysiącami euro. Ale jest wymóg: trzeba wnieść wkład własny w wysokości 30 procent. Dlatego złożyłem wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - mówi Podgórski, nie kryjąc, że jego pomysły nie wzbudziły entuzjazmu u ministerialnych urzędników.
Potrzebna jest też zgoda gospodarza terenu, w tym wypadku samorządu Poniatowej. Ale radni nie są zainteresowani. - Ponad pół roku mnie zwodzą, nie chcąc ani wydać zgody ani odrzucić propozycji - zżyma się Podgórski.
- Ale my nie wiemy, na co mielibyśmy się zgodzić - odpiera zarzut Zbigniew Małecki, sekretarz miasta. - Pan Podgórski nie przedstawił nam projektu.
- Przecież ja nie jestem architektem, tylko artystą - dziwi się Podgórski. - Ja mogę zaprezentować ogólną koncepcję, a szczegóły musi opracować architekt. Mnie jest tylko potrzebne jedno słowo: tak lub nie.
Miasto tymczasem chce jeszcze przed tegorocznymi obchodami rocznicy likwidacji obozu postawić klasyczny pomnik w formie kamienia. - Ale to wcale nie zamyka drogi koncepcjom pana Podgórskiego - zaznacza Zbigniew Kania, burmistrz Poniatowej. - Jeśli zdobędzie wsparcie, może z powodzeniem je realizować. My chcemy zrobić tyle, na ile nas stać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!