środa, 13 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Nałęczowska wąskotorówka w tym sezonie przewiozła prawie 13 tysięcy ludzi. Kolejka mogłaby przyciągnąć więcej turystów, starać się o fundusze europejskie, ale nie może. Dlaczego? Bo od dwóch lat kolej nie może się zdecydować, czy przekaże całość majątku wąskotorówki samorządowi czy też nie.

-- Moglibyśmy zrobić z kolejki perełkę, a tak od lat stoimy w miejscu. Nasze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania - ubolewa Stanisław Ogonek, naczelnik wąskotorówki.
Właścicielem części majątku Nałęczowskiej Kolei Dojazdowej jest powiat opolski. Do samorządu należą tory, lokomotywy i wagony. Z kolei grunty i budynek stacji w Karczmiskach
to własność kolei. PKP od dwóch lat chce przekazać grunty starostwu, ale kończy się na deklaracjach. A bez regulacji własnościowych samorząd nie może starać się o fundusze europejskie na modernizację wąskotorówki.
-- To niepoważne podejście do sprawy i strajk włoski ze strony kolei. Co z tego, że są deklaracje, jak nic z tego nie wynika? Kolejka ma szansę. Unia Europejska chętnie finansuje takie oryginalne przedsięwzięcia - irytuje się Zenon J. Rodzik, starosta opolski.
Co na to kolej?
-- Uchwała w tej sprawie jest w trakcie obróbki. Musi ją podjąć zarząd centrali. Decyzja powinna zapaść w październiku - mówi Dariusz Zduńczuk, dyrektor oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!