sobota, 18 listopada 2017 r.

Lubelskie

Kwiaty są, ale owoców nie będzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 maja 2007, 14:13
Autor: FABIAN PLAPIS

Mimo, że na drzewach nadal są piękne kwiaty, to i tak owocować już nie będą. Przemarzły. Starty w plantacjach sadowników sięgają nawet 100 procent upraw.

Najbardziej ucierpiały jabłonie, wiśnie, truskawki i śliwki, mniej stracą plantatorzy porzeczek i malin.
A wszystko przez nocne przymrozki na początku maja.
- Najbardziej ucierpiały moje sady jabłoni i śliwek, które znajdują się w dolinach - żali się Marian Rychter, sadownik z Bobów, Gm. Urzędów. - Mam m.in. sad z jabłoniami. Przemarzły zupełnie. Właśnie w najniżej położonych plantacjach spadki temperatury sięgały nawet minus 8 stopni i to spowodowało tak olbrzymie straty.
Rychter ma ponad 18-hektarowe gospodarstwo, z czego 12 ha to sady jabłoni, wiśni, śliwek i czarnej porzeczki.
- Zbiory będą przez to bardzo niskie, zastanawiamy się, czy dalej inwestować w plantacje. Bo jak włożymy kolejne pieniądze w ich ochronę, to nie odzyskamy tego po zbiorach - dodaje.
Niskie plony odbiją się również na rynku przetwórców. Skupy owoców świeca pustaki. Nie mają żadnych zapasów z zeszłorocznych zbiorów.
- Skupujemy około 6 tys. ton owoców w sezonie. W tym roku byłby to cud, gdyby tyle samo owoców udałoby się nam kupić. Według fachowców zbiory będą o co najmniej 70 proc. niższe niż w poprzednim roku. A to na pewno odbije się na cenie. Będzie popyt na skup owoców, ale nie będzie ich skąd wziąć - podkreśla Rychter, który jest równocześnie Prezesem Spółdzielni Ogrodniczej w Bobach.
Pocieszająca jedynie jest sytuacja plantatorów malin, które oparły się mrozom.
Działania podjęły już związki branżowe skupiające sadowników. Chcą aby straty w uprawach spowodowane mrozem uznać za stan klęski żywiołowej.
- Wysłaliśmy już list do ministra rolnictwa i do premiera, aby zajął się tą sprawą. To jest naprawdę problem. Sady ucierpiały praktycznie w całej Polsce, nie tylko u nas - podkreśla Tomasz Solis, wiceprzewodniczący Związku Sadowników RP.
Sytuacją lubelskich sadowników zainteresował się również marszałek Jarosław Zdrojkowski. Wczoraj powołany został specjalny zespół do zapoznania się z sytuacją rolników i podjęcia konkretnych działań. - Wystosujemy prośbę do rządu o pieniądze dla sadowników - powiedział marszałek.
Rolnicy jeszcze mają nadzieję, że zdarzy się cud i z przemarzniętych kwiatków wyrosną jednak owoce.
- Straty są jednak nieodwracalne. Owszem, istnieją pewne metody na powtórne wywołanie wzrostu uszkodzonych pąków po zastosowaniu substancji GA 3. Jest ona jednak bardzo trudna do dostania na polskim rynku, a owoce po jej zastosowaniu nie są pełnowartościowe. Nie mają komory nasiennej; to jest takie sztuczne działanie - wyjaśnia Rychter.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!