piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Markuszów: Tajemnicza butelka z alkoholem, czyli radni kontra media

Dodano: 19 kwietnia 2010, 12:37

Ostatnie miesiące spokoju wśród radnych były tylko ciszą przed burzą. Na ostatniej sesji znów doszło do skandalu. Interweniowała policja, obrady przerwano.

W zaplanowanym porządku obrad ostatniej sesji Rady Gminy znalazło się 27 punktów. Radni skończyli jednak debatę na trzech. W momencie, kiedy na sali pojawili się dziennikarze, przewodniczący zarządził przerwę.

– Powiedział, że nie życzy sobie naszej obecności i dopóki tam będziemy sesja nie będzie prowadzona – opowiada Anna Filipowska, dziennikarka lokalnego "Tygodnika Powiśla”. – Później było bardzo nieprzyjemnie. Przewodniczący zaczął nas poniżać, mówić, że jesteśmy nikim, że wydajemy brukowiec. Baliśmy się, że dojdzie do rękoczynów.

W ciągu kolejnych godzin sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. – Radna Sokołowska próbowała przewrócić naszą kamerę, uderzyła w nią głową, potem zaczęła drapać paznokciami obiektyw. Byliśmy wyzywani. Miałam wrażenie, że za wszelką cenę chcą nas sprowokować – mówi Filipowska.

– To wszystko nieprawda – ripostuje Anna Sokołowska. – To kolejna prowokacja ze strony tej pani, która szkaluje dobre imię naszej gminy. Mamy z nią już dwie sprawy w sądzie. Nie chcemy jej na sesjach, bo uznaliśmy ją za persona non grata.

Apogeum konfliktu nastąpiło w momencie, kiedy dziennikarka znalazła w kieszeni swojego płaszcza... butelkę z alkoholem. Twierdzi, że została jej podrzucona. – Kiedy robiłam sobie herbatę to poczułam, że mam w kieszeni coś ciężkiego. Okazało się, że to tzw. małpka z nalewką w środku. Chyba chodziło komuś o to żeby mnie ośmieszyć i skompromitować – uważa Filipowska.

Po tym wydarzeniu na miejsce przyjechali policjanci. Podejrzenia podrzucenia "małpki” padły na radną Lilianę Korzonek. – To ona siedziała najbliżej moich rzeczy, wcześniej zrzuciła mi na podłogę torbę z aparatem – twierdzi reporterka "Tygodnika Powiśla”.

Tymczasem radna stwierdziła, że została pomówiona. – Policjantom powiedziała, że została znieważona jako funkcjonariusz publiczny. Pojechała z nimi na posterunek i złożyła zawiadomienie w tej sprawie – mówi Marcin Koper, oficer prasowy puławskiej policji.

Co dalej? – Zabezpieczyliśmy butelkę z czerwonym płynem. Trwają czynności dochodzeniowe. Jest za wcześnie żeby mówić jak się zakończą – dodaje Koper.

Przewodniczący Leszek Barwiński zapytany, czy obrażał dziennikarzy na sesji odpowiedział krótko: Jest pan chory. I zapowiedział, że poda Dziennik Wschodni do sądu.
Ostatecznie obrady zostały przerwane, bo zabrakło kworum. Nie wiadomo, kiedy zostaną dokończone.

Sporna sesja odbyła się 9 kwietnia. Dziennikarze z "Tygodnika Powiśle” czekają na dokończenie obrad by zamieścić w Internecie swój film.
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
Gość
(44) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 kwietnia 2010 o 11:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Biedny ten Barwiński. Dziennikarze go tylko opisują i opisują a on taki niewinny i czysty jak łza. Ekscesy Barwińskiego opisywały już kilka lat temu Gazeta Wyborcza, Kurier Lubelski- pisały o tym, że bez matury i wymaganych kwalifikacji dyrektorował siedząc na dwóch stołkach, koordynując pracę prawników i biorąc za to z publicznej kasy bardzo duże pieniądze. Dzięki prasie wszystko się wydało i wielki p.o. dyrektor i koordynator musiał się pożegnać ze stanowiskami i kasą. Łasy na publiczną kasę wymyslił sobie, że radni powiatowi mają duże diety - to on zostanie takim radnym. Już salę obrad nawet oglądał, miejsce sobie też wybrał - radnym jednak nie został. Ludzie nie chcieli na niego głosować - ciekawe dlaczego?! Podczas ostatnich wyborów samorządowych lało się strumieniami tanie wino i Barwiński został radnym. Nieważne, że głosowała na jego mniejszość wyborców - dla niego było ważne, tylko to że w radzie miał dzięki wielomandatowm okręgom wyborczym większość. Większośc w radzie to obecnie tylko jedna osoba - ale to wystarczy aby robić co tylko chce, naruszając notorycznie prawo, paraliżując pracę urzedu, doprowadzając całą gminę na skraj zapaści, obrażając, poniewierajac ludzi, nie licząc się ze zdaniem mieszkańców i pobierając jedne z najwyższych diet w regionie (w najmniejszej gminie). Prasa o tym wszystkim pisze - Dziennik Wschodni, Kurier Lubelski, Tygodnik Powiśle, Teraz Puławy, Rzeczpospolita opsywał na swych łamach wielokrotnie wyczyny Barwińskiego i jego radnych. On wie, że prawda upubliczniona może pozbawić po raz kolejny intratnego stanowiska i pieniędzy. Dlatego obraża, atakuje dziennikarzy, wytacza im sprawy cywilne, próbuje wytaczać im także sprawy za publiczne pieniądze. Dziennikarze opisujący wyczyny Barwińskiego - są jego osobistymi wrogami, próbuje ich zastraszać, zamknąć im usta. Barwiński potrafi obrzucić błotem i oczernić każdego, żeby tylko zachować stanowisko. Biedy ten Barwiński, biedny...
Rozwiń
Gość
Gość (26 kwietnia 2010 o 01:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po tym co wypisuje pan Wieczerzak to widzę ze kampania wyborcza w Markuszowie już kwitnie obawiam się jednak ze na nic nie zdadzą się jego durne wyimanigowane artykuły sami mieszkańcy dobrze wiedzą co się dzieje w naszej gminie.Ewentualnie jak Żałują!!! decyzji z dawnych ale to bardzo dawnych lat i zaczynają na oczy przeglądać. nareszcie
Rozwiń
Gość
Gość (24 kwietnia 2010 o 19:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~luna~ napisał:
Od dawna twierdzę, że dziennikarze tego pokroju to nic innego jak hieny cmentarne..... pamiętam kiedyś zdjęcie w jednej z lokalnych gazet z opisem iż są to zdjęcia z reanimacji osoby po wypadku, niestety reanimacja się nie powiodła... ciekawe co czuła rodzina.
Co prawda to prawda, ktoś powinien ich w końcu rozliczyć za naginanie rzeczywistości, przekłamania, w tym konkretnym przypadku nie wiem kto jest winny, ale pachnie mi tu prowokacją przez duże P.
Pani F. jest z tego przede wszystkim znana, co gorsze myślę że po tylu latach prawda dawno jej się wymieszała się z kłamstwami .
Liczy się tylko kolejny sensacyjny artykuł, przez małe a.

Sprostowanie, szczególnie ostatni fragment

Hieny cmentarne - sformułowanie początkowo oznaczające osoby trudniące się rabowaniem grobów w sensie dosłownym, rozkopujące świeże groby, by rabować to co nieboszczyk ma na sobie i ze sobą.

......

Obecnie epitet hiena cmentarna odnosi się ogólnie do osób żerujących na cudzym nieszczęściu, bogacących się na ludzkiej krzywdzie, ale zbyt tchórzliwych by działać jawnie. Osoby niehonorowe, pazerne, członków rodziny walczących zbyt zachłannie o schedę po zmarłym. Afery związane z nieetycznymi działaniami zakładów pogrzebowych spowodowały, że przedstawiciele tego zawodu są również określani "hienami" lub "sępami"


Jeśli nie znasz faktów to nie zabieraj głosu i nie uogólniaj. Jeśli chcesz poznać fakty to przyjdź na najbliższą sesję i przekonaj się sam.
Rozwiń
~luna~
~luna~ (23 kwietnia 2010 o 16:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Od dawna twierdzę, że dziennikarze tego pokroju to nic innego jak hieny cmentarne..... pamiętam kiedyś zdjęcie w jednej z lokalnych gazet z opisem iż są to zdjęcia z reanimacji osoby po wypadku, niestety reanimacja się nie powiodła... ciekawe co czuła rodzina.
Co prawda to prawda, ktoś powinien ich w końcu rozliczyć za naginanie rzeczywistości, przekłamania, w tym konkretnym przypadku nie wiem kto jest winny, ale pachnie mi tu prowokacją przez duże P.
Pani F. jest z tego przede wszystkim znana, co gorsze myślę że po tylu latach prawda dawno jej się wymieszała się z kłamstwami .
Liczy się tylko kolejny sensacyjny artykuł, przez małe a.

Sprostowanie, szczególnie ostatni fragment

Hieny cmentarne - sformułowanie początkowo oznaczające osoby trudniące się rabowaniem grobów w sensie dosłownym, rozkopujące świeże groby, by rabować to co nieboszczyk ma na sobie i ze sobą.

......

Obecnie epitet hiena cmentarna odnosi się ogólnie do osób żerujących na cudzym nieszczęściu, bogacących się na ludzkiej krzywdzie, ale zbyt tchórzliwych by działać jawnie. Osoby niehonorowe, pazerne, członków rodziny walczących zbyt zachłannie o schedę po zmarłym. Afery związane z nieetycznymi działaniami zakładów pogrzebowych spowodowały, że przedstawiciele tego zawodu są również określani "hienami" lub "sępami"
Rozwiń
Gość
Gość (23 kwietnia 2010 o 08:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a może ma dysleksje lub dysortografie ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (44)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!