wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Martynka zakończyła pierwszy blok chemioterapii

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lutego 2009, 21:11

Martynka Kruk znów się bawi i uśmiecha. Niemieccy lekarze są zadowoleni z pierwszych efektów terapii. W Polsce nikt jej nie dawał szans na skuteczne leczenie.

- Naszej Kruszynce dopisuje humor, nie ma żadnych dolegliwości bólowych, jest podbudowana psychicznie. Coraz więcej chodzi, bawi się - mówi Jacek, przyjaciel i pełnomocnik rodziny Kruków. - Po badaniach wiadomo też, że dziecko nie ma komórek rakowych w szpiku ani w układzie kostnym. Prawidłowo na chemioterapię zareagowały też węzły chłonne.

- Dziewczynka ma się coraz lepiej, jej choroba jest pod naszą kontrolą - potwierdza profesor Andres Kulozik, ordynator Oddziału Dziecięcego, Hematologii i Immunologii na uniwersytecie w Heidelbergu.

Martynka od prawie trzech tygodni przebywa w niemieckiej klinice. W Polsce szans na leczenie już nie było. W sierpniu - kilka dni przed jej 6 urodzinami - zdiagnozowano u niej chłoniaka nieziarnicznego. To rodzaj nowotworu. Dziewczynka trafiła do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Dostała 6 bloków tzw. chemii. Niestety, stan jej zdrowia znacznie się pogorszył. - Lekarze powiedzieli, że wyczerpali możliwości leczenia. W styczniu wypisali małą do domu, żebyśmy mogli wykorzystać ostatnie wspólne chwile, które nam zostały - rozpaczała Jolanta Kruk, mama dziewczynki.

Lubelscy lekarze zapewnili, że leczyli Martynkę według międzynarodowych standardów, jednak chłoniak okazał się odporny na chemioterapię.

Państwo Krukowie nie poddali się. Przy pomocy przyjaciół znaleźli klinikę w Heidelbergu, która zdecydowała się podjąć leczenia ich córki za 150 tys. euro. Martynka mogła pojechać tam już po wpłaceniu pierwszej raty - 35 tys. euro.

- Po pierwszym bloku chemii lekarze spodziewali się dobrego efektu, ale jak sami mówią, nie aż tak dobrego. Tym bardziej że Martynka przyjechała do Niemiec w krytycznym stanie. Prawdopodobnie niedługo zostanie wypisana z kliniki na kilka dni - mówi Jacek.

Los dziewczynki na bieżąco śledzą mieszkańcy Końskowoli, gdzie mała mieszka wraz z rodzicami. - Jestem mocno poruszona chorobą Martynki. Śledzę na bieżąco informacje w Internecie na temat stanu jej zdrowia. Cieszę się bardzo, że czuje się już lepiej. Tu w Końskowoli wszyscy wspierają rodzinę Martynki, jak mogą - mówi Bożenna Furtak, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Końskowoli.

- Bogu niech będą dzięki za to, że udało im się wyjechać do kliniki i że dziecko wraca do zdrowia - dodaje Agata Selwa z Końskowoli.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
ja
oliwia
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 lutego 2009 o 18:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam nadziejeze jeslikiedys i miprzyda sie pomoco imiktospomoze,takich dzieci jak Martynka jest wielei tylkodatego ze rodzina nie makasy wiele dzieci umiera.nie mialabymjuz tak wielkiegozalu gdyby sprobowano wszystkiego no i by nie udalo sie jej wyleczyc ale gdy mowia ze juz tylkoopiekapaliatywna a tu nagle za kasy udaje jej sie chociaz na chwile a moze i na dluzej polepszyc jej stan zdrowia to chyba chodzi tylko o kase i checi,alemy dla lekarzy to jak towrar ze sklepu zepsuje sie troche bardziej niz zwykle i do wyrzucenia po co naprawiac,przeciez to nie ich dziecko,o swoje to by walczyli ao cudze??brak slow na tych darmozjadow,nie mowie ze wszyscy ale wiekszosc to znieczulica w ich glowach panuje....czasem jest tak ze czlowiek przez smiercia nagle polepszamu sie stan zdrowia a potem nagle umiera,mam nadzieje ze w jej przypadku tak bedzie,trzymam za ciebie kciuki,duzo zdrowia
Rozwiń
ja
ja (23 lutego 2009 o 16:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pewnie jeszcze tego nie jesteście świadomi jakie cuda może zdziałać umysł człowieka, myśli wielu ludzi, dobre myśli tak naprawdę pomogły tej dziewczynce. Darujcie zatem sobie te krytyki i nieważne pod czyim adresem je kierujecie. Nie psujcie tej atmosfery skupionej dobrej energii która pomaga temu dziecku. Myślcie pozytywnie
Rozwiń
oliwia
oliwia (23 lutego 2009 o 14:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
HISTORIA MARTYNKI PORUSZYŁA MNIE DO ŁEZ . BARDZO SIĘ CIESZĘ ŻE POWRACA DO ZDROWIA I ZADAJE SOBIE JEDNO PYTANIE:JAK TO JEST ŻE NASI LEKARZE NIE MOGLI NIC ZROBIĆ DLA TEGO DZIECKA,A ZA GRANICĄ IM SIĘ TO UDAŁO? MAM NADZIEJE ŻE MARTYNKA WRÓCI DO ZDROWIA,CZEGO Z CAŁEGO SERCA JEJ ŻYCZĘ.
Rozwiń
obserwatorka
obserwatorka (23 lutego 2009 o 12:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja powiem tak, jeśli wyczerpały się możliwości leczenia w Polsce, to Lekarz nie powinien mówić rodzicom że nie ma szans na dalsze leczenie. Co to za lekarz, który odbiera nadzieje na dalsze życie. Gdyby Rodzice nie walczyli do końca i nie znaleźliby Kliniki w Niemczech na pewno do dziś nie było by tej dzieciny wśród nas. Co teraz myślą lekarze z tego szpitala. Pewnie udają że nic się nie stało i nie widzą poprawy. Tak zachowują się tylko kretyni. Może ktoś powinien im wysłać zdjęcia Martynki której stan zdrowia zdumiewająco szybko się poprawił. To jest skandal że do takich sytuacji dochodzi. Tam powinien dobrać im się ktoś do dupy!. Składki składkami a obowiązek leczenia obowiązkiem leczenia a moralność moralnością. Widać że w tym szpitalu nikt nie rozumie tych pojęć. Czytałam na stronie Martynki, że nawet nie potrafili w reportażu TV Lublin nawet nie umieli podać prawidłowego adresu jednostki koordynacyjnej w Niemczech. Jak to możliwe, że podają adres ośrodka w który Profesor Reiter nie pracuje od ponad 10 lat. To skandaliczne. Dlaczego w Niemczech lekarze uśmiechają się i pomagają a w Polsce uważają się za ponadludzki!. Teraz powinni zrobić reportaż z Martynką i puścić w telewizji zapraszając Lekarzy z Lublina. Polska telewizja tez pokazuje wyłącznie to co chce……
Rozwiń
częstoodwiedzającadsk
częstoodwiedzającadsk (23 lutego 2009 o 11:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ktosik ma absolutną rację!!! modliłam się za to dziecko i tak bardzo się cieszę,że wyzdrowiała!...a polscy lekarze ją skazali na śmierć...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!