środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Maść do wymion czyni cuda

Dodano: 4 grudnia 2006, 19:28
Autor: Bogdan Nowak

Nie stać nas na drogie leki, ale za to pomysłów nam nie brakuje. Na Lubelszczyźnie robią furorę maści i kremy do pielęgnacji… wymion.

Kłopot tylko w tym, że te specyfiki nie są w Polsce dopuszczone do leczenia ludzi. - I co z tego? - złości się 43-letni rolnik z okolic Zamościa. - Mam zwyrodniałe stawy i kłopoty z kręgosłupem. Lekarze byli bezradni. Pomogła krowia maść.
Rolnik ma kilkuhektarowe gospodarstwo i dwie jałówki. Żyje ze skromnej renty. Leczył się już u zamojskich lekarzy, okolicznych kręgarzy, a nawet u masażystki z Ukrainy. Teraz na szafce obok łóżka trzyma tubkę z maścią do pielęgnacji wymion. Gdy go "strzyknie”, grubo smaruje obolałe miejsca. - Mam spokój z lekarzami - zapewnia. - Maść pomaga na rwanie stawów, choroby skórne, strzykanie w kręgosłupie. Nawet na chore gardło! To świetny lek. Wielu sąsiadów się nim kuruje.
Amatorów specyfiku nie brakuje. - Krowia maść jest skuteczna i kosztuje kilka razy mniej niż podobne leki z apteki - zachwala taksówkarz z Zamościa, cierpiący na bóle stawowe. A chełmski weterynarz wyjawia, że nawet lekarze kupują u niego leki dla swoich biedniejszych krewnych.
Maści, żele i balsamy do pielęgnacji wymion można kupić w lecznicach dla zwierząt. Łagodzą podrażnienia wymion krów, mają działania przeciwzapalne i antybakteryjne. Są niedrogie. Za 500 ml pojemnik z maścią trzeba zapłacić od 27 do 35 zł. Leki o podobnym działaniu np. Fastum czy Ketoprom kosztują od 13 do 19 zł za 50 ml. Jak zapewniają producenci, leki dla krów są wytwarzane z naturalnych składników m.in. ekstraktu z nagietka lekarskiego, olejku miętowego, a także cynku. - Nie ma tam antybiotyków czy hormonów - wyjaśnia Michał Mazur, współwłaściciel bydgoskiej firmy Graut, dystrybutora maści do wymion "Cai-panmint”. - Jest ona jednak przeznaczona dla bydła, nie dla ludzi. Takie informacje są na opakowaniach. Czy jej stosowanie przez ludzi czymś im grozi? Nie wiem. Nie słyszałem o takich przypadkach.
- To łagodne specyfiki, które nie powinny raczej szkodzić. Ale każdy, kto ich używa robi to na swoją odpowiedzialność - mówi Dariusz Pfeifer, lekarz weterynarii z Zamościa. I dodaje, że ostatnio bardzo popularna jest też tzw. końska maść przywożona z Niemiec, która ma podobne działanie.
Co na to lekarze? - Specyfikami przeznaczonymi dla zwierząt nie wolno leczyć człowieka - podkreśla Maria Dura, sekretarz lubelskiej Izby Lekarskiej. - Jednak nie możemy tego zabronić. Co można zrobić? Edukować. To zadanie dla lekarzy rodzinnych z terenów, gdzie takie zjawisko występuje. Zasygnalizujemy problem na naszym najbliższym posiedzeniu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!