czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Myśliwi kupują zające i bażanty i wypuszczają je do lasu

Dodano: 6 września 2010, 15:46

Z roku na rok spada liczba drobnej zwierzyny nie tylko na Lubelszczyźnie, ale w całej Polsce. W lasach jest coraz mniej zajęcy, kuropatw i bażantów. Koła łowieckie starają się ratować sytuację. Kupują zwierzęta i wypuszczają do lasu.

Zarząd okręgu lubelskiego Polskiego Związku Łowieckiego kupił właśnie 900 bażantów. 380 od soboty jest już na wolności w okolicach Nałęczowa, Kraśnika i Bychawy. Kolejne trafią do lasów w okolicach Lublina.

– Czekamy tylko na lepszą pogodę. Zwierzęta już są. Ludzie też są przygotowani – zapowiada Marian Flis, przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Lublinie. – Bażanty zamieszkają m.in. na terenach popowodziowych w Wilkowie. Ale również w pobliżu Annopola, Bełżyc i Opola Lubelskiego.

To nie jedyne zakupy myśliwych w ostatnim czasie. Koło Łowieckie "Dąbrowa Bór” przy wparciu finansowym Starostwa Powiatowego w Kraśniku kupiło 40 zajęcy. – To pierwsza tego typu akcja – wyjaśnia Tomasz Mularczyk, członek zarządu powiatu kraśnickiego. – Koło łowieckie wyszło z taką inicjatywą, a my się do niej przychyliliśmy.

Szaraki zostały wypuszczone do lasu 20 sierpnia. Polowań na razie nie będzie.

– Na terenie naszego koła jest ok. 300 zajęcy. Żeby można było myśleć o odstrzale musiałoby być ich 500. Przez najbliższe dwa lata nie będziemy więc na nie polować – zapewnia Edward Dziurda, szef Koła Łowieckiego "Dąbrowa Bór”.

Myśliwi często kupują zwierzęta za własne pieniądze. Ośrodek Hodowli Zwierzyny Zarządu Głównego PZŁ Przybyszew, gdzie zaopatrują się m.in. koła z Lubelszczyzny hoduje głównie bażanty, choć największym zainteresowaniem cieszą się obecnie kuropatwy (do nas trafiły w zeszłym roku).

– Rocznie dostarczamy 30 tys. bażantów. Ponad połowa z nich trafia do kół łowieckich – mówi Dariusz Madej, kierownik Ośrodka w miejscowości Nowy Przybyszew w woj. mazowickim. – Jeśli chodzi o zające to jest ich ok. 500–600 rocznie. Hodowla zająca jest bardzo droga, a straty bardzo duże. Zwierzę nie jest odporne na stres.

Myśliwi kupują zwierzęta i wypuszczają, ponieważ w całej Polsce spada ich liczba. Przyczyn jest bardzo wiele. – Chodzi m.in. o zmianę sposobu uprawy roli i mechanizację. Kiedyś koniczynę koszono kosą, teraz kosiarką. Zając nie ucieka przed maszyną i ginie – tłumaczy dr Mariusz Wójcik z Zakład Ekologii i Hodowli Zwierząt Łownych Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. – Poza tym środki ochrony roślin niszczą nie tylko chwasty, ale też pożywienie dla zwierząt. Między polami nie ma już miedzy. A rosnące na niej rośliny były schronieniem i miejsce lęgowym jednocześnie.
Czytaj więcej o:
Ptasznik z Lublina
Kamyk
paweł
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ptasznik z Lublina
Ptasznik z Lublina (7 września 2010 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Koło Łowieckie "Dąbrowa Bór" przekroczyło dozwolone limity odstrzału na kwotę 273 tysęcy złotych! Sprawa w sądzie. I chyba dlatego władze państwowe dotują tych co prowadzą bandycką niezgodną z prawem gospodarkę łowiecką. "Dąbrowa Bór" szczególnie pazernie strzelało właśnie do zajęcy i bażantów i podana kwota to ekwiwalent za zwierzynę pozyskaną ponad plan własnie w tych gatunkach! Czerwony Sztandar jakoś o tym milczy....
Rozwiń
Kamyk
Kamyk (7 września 2010 o 11:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MYŚLIWI TO NAJWIĘKSZA PLAGA!! Te kilka zajączków które wypuszczą będzie odstrzelone lada moment. NIK wykrył że limity odstrzału zwierzyny były ogromnie przekroczone, już nie pamiętam kilku czy kilkunastokrotnie i jakoś dziwnie sprawa przycichła. Te kila zajączków to jakaś kmina!!! Jak tak lubią strzelać to niech do lisów strzelają jest ich całą plaga... ale po co?! przecież naboje kosztują, mięsa nie zje a skórki już nie są w cenie. Powinni rozwiązać koła myśliwskie, a liczba zwierzyny od razu by się zwiększyła. Ale ELITĘ (adwokaci, lekarze, sędziowie...) ciężko ruszyć. NIE DLA MYŚLIWYCH!!! Pozdrawiam
Rozwiń
paweł
paweł (7 września 2010 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
po pierwsze ludzie zawsze polowali na zwierzęta, wiec nie jest to jakiś wymysł, jak człowiek chciał jeść musiał zabić, taka kolej rzeczy, nie mówiąc tutaj o tych którzy jedzą trawę i badyle;) po drugie nigdy nie było szczepionek więc natura sama regulowała liczebność zwierzyny, zgadzam się, że część myśliwych to tzw. mięsiarze, czyli tylko zabijają nie pomagając zwierzynie, ale część także pomaga. sam po sobie wiem, że w jeden weekend można zdjąć nawet 1000wnyków!!!! ludzie siedzący w miastach nie zdają sobie z tego sprawy, jak duża jest skala kłusownictwa, itd. nie każdy myśliwy to morderca bez serca, ogólnym założeniem myślistwa nie jest zabijanie tylko tradycja itd, to nie tylko mordowanie zwierząt, ale także sadzenie lasów, dokarmianie w zimie, regulacja drapieżników itd. jeżeli nie macie o czymś pojęcia to się nie wypowiadajcie, dla was to tylko mordercy, więc dalej szczepcie wasze cudowne liski, które niedługo zaczną zjadać się wzajemnie bo już nic im nie zostanie. 1 lis w ciągu roku niszczy więcej zwierzyny niż 30myśliwych, on musi zabijać codziennie, czyli 365razy w roku!!!! szczepionka nie powoduje że lisy mają sielankę na polach, to powoduje że jest ich za dużo i nie mają co jeść, ot szczepieni nic dobrego im nie daje, muszą przez to walczyć o jedzenie i terytorium między sobą, ale cóz ekolodzy zamiast wziąc ręce za pas i udać się do lasu zdejomwać wnyki, dokarmić zwierzynę i polować na kłusowników, siedzą w biurze i widzą przyrodę na ekranie komputera;) niestety w taki sposób nic się nie zdziała, to tak jak nauka jazdy samochodem...bez samochodu.
Rozwiń
kasia
kasia (7 września 2010 o 09:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mysliwi zawsze znajda wytlumaczenie dla zabijania. "Za malo zajecy czy bazantow? Trzeba wystrzelac drapiezniki". "Za duzo zajecy? Czesc musi byc odstrzelona".

A moze by tak po prostu, panowie i panie Zabojcy-z-Zimna-Krwia, pozwolic Naturze, zeby sama regulowala liczebnosc zwierzat? Odstawcie strzelby, przestance ingerowac, a Matka Natura poradzi sobie bez waszej watpliwej pomocy. A strzelac mozecie do siebie nawzajem! To o wiele bardziej ekscytujace niz zabijanie zwierzat, ktore przy spotkaniu z wami nie maja szans.
Rozwiń
luiza
luiza (7 września 2010 o 08:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To prawda , że drobnej zwierzyny jest coraz mniej.
Jeszcze dwa lata wstecz w okolicach mojej "letniej" działki fruwały bażanty ......jakie to było piękne.......
W tym roku nie udało mi się zobaczyć ani bażanta , ani zająca na wolności........
Te bażanty to najwyrażniej była jedna rodzina......i też komuś przeszkadzała.....Wielka szkoda......
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!