niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Na dziko, za to z błogosławieństwem

Dodano: 2 listopada 2007, 09:54

Wójt Janowca nad Wisłą przyłapał ludzi pracujących na cmentarzu na wywożeniu śmieci do lasu. Mandat nie zakończy sprawy.

Wójt zapowiada ukaranie także księdza proboszcza, który według urzędnika stoi za śmieciową aferą.

Wójt Tadeusz Kocoń wcielił się w rolę rasowego detektywa. Gdy kilka dni temu dostał telefon, że na cmentarzu pojawiły się ciężarówki, a na nie robotnicy ładują śmieci, nie tracił czasu. Z sekretarzem gminy wskoczył do samochodu i ruszył na miejsce.
Na cmentarzu rzeczywiście trwał załadunek śmieci. - Już wcześniej miałem sygnały, że te śmieci są gdzieś wywożone na dziko. Nie wiedzieliśmy tylko gdzie - opowiada Tadeusz Kocoń.
W międzyczasie zadzwonił na policję, ale nie mógł się doczekać patrolu. Dlatego sam ruszył za pierwszą odjeżdżającą ciężarówką. - Najpierw trzymaliśmy się z daleka, a potem, kiedy domyśliliśmy się dokąd jedzie, ruszyliśmy na skróty, a potem piechotą przez las - relacjonuje wójt.
Na skraju lasu obaj urzędnicy natknęli się na wykopy w ziemi i znajdujące się w nich śmieci. Były też spychacze, które czekały na nową dostawę odpadów. Kiedy ciężarówka zaczęła je zrzucać, sekretarz gminy Piotr Lewandowski uwieczniał wszystko aparatem w telefonie komórkowym.
Na miejsce dotarł w końcu patrol policji. - Okazało się, że teren należy do prywatnego właściciela. Został ukarany 500-złotowym mandatem i zobowiązany do uprzątnięcia nieczystości - mówi Roman Maruszak, rzecznik puławskiej policji. - Wszystko wskazuje na to, że śmieci pochodziły z cmentarza, bo były wśród nich m.in. wypalone znicze.
Cmentarzem administruje proboszcz parafii pw. Św. Stanisława Biskupa i Św. Małgorzaty w Janowcu. Ks. Janusz Socha zaprzecza, że wiedział o dzikim wysypisku. Według niego parafianie wywieźli śmieci na własną rękę. - To był jednorazowy incydent. Nie mieli gdzie wywieźć tych śmieci, bo po godz. 15 nie przyjmują już ich na wysypisku - tłumaczy ks. Janusz Socha.
Ale wójt twierdzi, że problemy z odpadami z cmentarza są już od dawna. Wcześniej miały być spalane pod płotem nekropolii. A ostatnio zaczęto wywozić je do lasu. - I to na pewno nie był pierwszy raz. Część śmieci była już przysypana ziemią - mówi wójt.
Dlatego władze gminy zażądają od księdza przedstawienia umowy na odbiór nieczystości. Proboszcz twierdzi, że taką umowę ma, ale przyznaje, że tylko na jeden kontener. A na cmentarzu jest ich znacznie więcej. Dlatego urzędnicy zapowiadają wszczęcie postępowania administracyjnego i ukaranie proboszcza.

Wójt drze koty z plebanem


Tadeusz Kocoń od dawna jest skonfliktowany z proboszczem. W Dzienniku Wschodnim pisaliśmy na początku tego roku, że przed wyborami samorządowymi z kościelnej ambony ks. Janusz Socha krytykował ubiegającego się o reelekcję wójta.
Czytaj więcej o:
samanta
Noe
wojtek
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

samanta
samanta (9 listopada 2007 o 11:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ksiądz proboszcz to bardzo przystojny facet.
Rozwiń
Noe
Noe (4 listopada 2007 o 14:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Klecha wtrąca sie do polityki i bardzo dobrze że trafił na mądrego gospodarza terenu.Zamiast kręcić niech klecha przyzna się do winy,wyrazi skruchę i podda sie karze.Najlepiej gdyby to była praca na rzecz środowiska np.sprzątanie gminy.
Rozwiń
wojtek
wojtek (2 listopada 2007 o 14:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
O OBłUDZIE KLERU TO JUż PISAć MI SIę NIE CHCE NAWET PLUNąć SZKODA
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!