wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Narkotyki z Internetu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 lipca 2008, 21:27
Autor: Rafał Panas

Substancje działające tak samo, jak amfetamina czy ecstasy można bez problemu kupić w sieci.

Są niebezpieczne, ale walka z nimi przypomina walkę z wiatrakami.

Kosztują po kilkadziesiąt złotych. Tabletki o nazwie "Devils” lub "Fast and Furious”, mieszanki z ziół, grzybów, wyciągi z kaktusów. Powodują efekty podobne jak narkotyki: euforię, halucynacje, pobudzenie lub uspokojenie. Można je legalnie kupić w internetowych sklepach - zamówione przychodzą pocztą. Sprzedawcy informują, że żaden z ich produktów nie zawiera substancji zakazanych w Polsce.

Fora internetowe pełne są opisów działania pigułek. Wrażeniami dzieli się np. Habakuk: "Zjadłem jednego devilsa i już po 50 minutach zacząłem czuć pierwsze efekty: uderzenia ciepła i zimna na przemian do tego byłem strasznie pobudzony, bardzo przyjemny stan, lecz było mi mało i dorzuciłem jedną sztukę "Jax”, która konkretnie mnie wygięła. Efekty jak po XTC (ecstasy - red.) i mocnej fecie (amfetaminie - red.)...”

Nie jest to bezpieczna zabawa. Przy niektórych produktach sprzedawca ostrzega: "Nie do spożycia przez ludzi!”. Przy innych pisze, że to nawóz do kwiatków. - Wszystko, co pobudza lub zwiększa metabolizm może być szkodliwe. Branie substancji nieznanego pochodzenia zawsze jest groźne - ostrzega dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator Regionalnego Ośrodka Toksykologii Klinicznej w Lublinie.

- Sklepy internetowe z taką ofertą to dla nas powód do niepokoju - przyznaje Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkotykom. - Problem powstał w 2004 r., kiedy weszliśmy do Unii. To, co jest w Unii legalne, jest też legalne u nas.

Jednak walka z substancjami odurzającymi trwa. Dlatego wkrótce z oferty internetowych sklepów znikną "Devilsy” zawierające BZP, jedną z pochodnych piperazyny. Bo biuro obserwuje, jakie substancje pojawiają się na rynku i przesyła dane do europejskiego centrum w Lizbonie. - Jeszcze w tym roku na listę substancji kontrolowanych zostanie wciągnięte BZP. Wtedy obrót produktami, które zawierają tę substancję, będzie możliwy tylko dzięki specjalnemu pozwoleniu.
Czekamy na decyzję Sejmu - mówi Jabłoński.

Z kolei główny inspektor sanitarny ma przygotować do końca roku bazę podejrzanych produktów. Jednak wiele z nich jest sprzedawanych jako suplementy diety, ciągle pojawiają się nowe wersje substancji, także zdelegalizowanych specyfików. Ich badanie i ewentualna delegalizacja trwa bardzo długo.

Na razie handlarze są bezkarni. - Możemy ścigać jedynie za posiadanie lub handel substancjami, które są umieszczone w Ustawie antynarkotykowej - przyznaje Janusz Wojtowicz, rzecznik lubelskiej policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Rafał Panas
gosc111
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 lipca 2008 o 17:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rafale, to że kogoś "totalnie wygieło" to znaczy, że dobrze mu było. Coś widzę nie jesteś na czasie ze slangiem, hehehe.
A swoją drogą, to nie lepiej pojechać sobie na wycieczkę do Amsterdamu i zrobić mały prywatny import Zioła. Najzdrowsza używka jaka jest. Po co eksperymentować z chemią?
Rozwiń
Rafał Panas
Rafał Panas (17 lipca 2008 o 12:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gosc111 napisał:
hmm, tu bym mial inne zdanie... nie mialem pojecia o istnieniu tego typu specyfikow, tym bardziej o ich legalnosci. po przeczytaniu artykulow w gw i teraz w dzienniku postanowilem zamowic cos na dopalacze.com. na pewno nie jestem jedynym, ktorego uswiadomili dziennikarze. nie oceniam tego co robi autor, po prostu opisuje jakies zjawisko, ale mysle ze to niesamowita reklama dla sprzedawcow tych substancji no i w pewnym sensie zacheta do kupna i zazywania. swiadomie czy nieswiadomie to promocja legalnego brania. jednak zawsze to my decydujemy czy kupimy. chociaz... czy np taki 16latek to w pelni swiadoma osoba...?


Informacja podana przez dziennikarza to jedno, a to jaki zrobi z niej użytek czytelnik to drugie. Artykuł nie wystarczy żeby człowiek sięgnął po takie czy inne substancje. To przecież o wiele bardziej skomplikowana sprawa. Gdyby było inaczej to każdy tekst o np. heroinie powodowałby lawinowy wzrost zażywania narkotyku.
Jaka to promocja skoro w tekście jest dokładnie napisane jak nieprzyjemne konsekwencje czekają amatora dopalaczy?

Pozdrawiam
Rozwiń
gosc111
gosc111 (17 lipca 2008 o 11:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hmm, tu bym mial inne zdanie... nie mialem pojecia o istnieniu tego typu specyfikow, tym bardziej o ich legalnosci. po przeczytaniu artykulow w gw i teraz w dzienniku postanowilem zamowic cos na dopalacze.com. na pewno nie jestem jedynym, ktorego uswiadomili dziennikarze. nie oceniam tego co robi autor, po prostu opisuje jakies zjawisko, ale mysle ze to niesamowita reklama dla sprzedawcow tych substancji no i w pewnym sensie zacheta do kupna i zazywania. swiadomie czy nieswiadomie to promocja legalnego brania. jednak zawsze to my decydujemy czy kupimy. chociaz... czy np taki 16latek to w pelni swiadoma osoba...?
Rozwiń
nowy
nowy (17 lipca 2008 o 11:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie jestem w temacie ale spojrzcie na taka holandie zalegalizowali miekkie narkotyki i specjalnie duzych problemow nie ma, sam nie biore nie pale ale jak ktos chce to jego sprawa, powinno sie zalegalizowac i np. tak jak na papierosach napisac o skutkach zdrowotnych
Rozwiń
Gość
Gość (17 lipca 2008 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chyba mowa o stronie "dopalacze" kupuje tam i szczerze polecam "spice gold" super poprostu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!