sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Nasza życzliwość silniejsza od burzy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lipca 2007, 19:09

Lodówka, pralka, meble, łóżeczko, pieluchy, kosmetyki dla niemowląt, śpioszki, ubranka - taką pomoc dla rodziny Jachów oferują lubelskie firmy

oraz mieszkańcy Lubelszczyzny.

Wczoraj opisaliśmy dramat rodziny z Kolonii Dratów. W niedzielę po południu trąba powietrzna uderzyła w ich dom i zniszczyła cały dobytek. Kilka godzin wcześniej żona pana Stanisława urodziła w szpitalu córeczkę. Teraz matka i dziecko nie mają dokąd wrócić.
Szybko zareagował Urząd Gminy w Ludwinie. Przekaże poszkodowanej rodzinie 6 tys. zł, ale to nie pokryje wszystkich strat.
Po naszej publikacji w redakcji rozdzwoniły się telefony. Firma Media Markt z Lublina jeszcze dziś przekaże rodzinie Jachów pralkę. Kupno lodówki obiecał prezes Lubelskiego Rynku Hurtowego "Elizówka”. - Trzeba pomóc potrzebującym - zaznacza prezes Wojciech Włodarczyk.

Nie zabraknie też rzeczy dla maleństwa. - Przygotowaliśmy wyprawkę. Kupiliśmy śpioszki, ubranka, becik - wylicza Krzysztof Przystupa, prezes Lubelskiej Izby Aptekarskiej. Również lubelski Cefarm wesprze rodzinę Jachów paczką z darami: pieluchami, zasypkami, oliwkami. - Maleństwu na pewno się przydadzą - przekonuje Bogdan Walko, prezes Cefarmu.
- Rozważymy możliwość pomocy rodzinie Jachów, gdyż ten przypadek jest szczególnie dramatyczny - obiecuje Magdalena Olborska z biura prasowego PZU w Warszawie.
Nie zawiedli też nasi Czytelnicy. - Ludziom trzeba pomagać, zwłaszcza takim, którzy stracili wszystko. Pomyśleliśmy, żeby dołożyć swoją cegiełkę i przekazać córeczce państwa Jachów łóżeczko z materacem i wózek - mówi Małgorzta Dąbrowska z Lublina.
Mieszkańcy Lubelszczyzny dzwonią również bezpośrednio do poszkodowanej rodziny. - Oferują meble, wózki, inne dary - mówi wzruszony Stanisław Jach. - Bardzo się cieszę, że mam dziecko i że tak wiele osób jest mi życzliwych, tak wielu chce nam pomóc: nie tylko najbliżsi, ale też gmina, sąsiedzi, a nawet obcy ludzie.
Prawdopodobnie dziś pani Jach opuści szpital położniczy. - Na razie zatrzyma się z córeczką u teściowej. Zostaną tam dopóty, dopóki w naszym domu nie będzie odpowiednich warunków - dodaje pan Stanisław.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!