niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

NFZ zwróci pieniądze za leczenie za granicą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2014, 21:45

Zgodnie z ustawą o transgranicznej opiece zdrowotnej, która właśnie weszła w życie pacjenci mogą się leczyć za granicą, a potem ubiegać się o zwrot kosztów w kraju. W przypadku dłuższego pobytu w szpitalu i niektórych zabiegów trzeba mieć jednak zgodę dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ.

Zgodnie z nowymi przepisami pacjenci mają prawo do leczenia w każdym kraju należącym do UE. Pacjenci mogą korzystać tylko ze świadczeń, które przysługują im w kraju. Trzeba za nie zapłacić z własnej kieszeni, a dopiero po powrocie do kraju ubiegać się o zwrot kosztów z NFZ.

- Bez względu na to, jaką placówkę pacjent wybierze - prywatną czy publiczną - jest zobowiązany do opłacenia leczenia bezpośrednio na rzecz podmiotu, który udzielił świadczeń - tłumaczy Małgorzata Bartoszek, rzecznik lubelskiego oddziału NFZ. - Fundusz zwraca koszty świadczeń zgodnie z cenami obowiązującymi w Polsce, nie może jednak przekroczyć wydatków faktycznie poniesionych przez pacjenta. Jeśli świadczenie będzie droższe niż w Polsce, NFZ zwróci tylko część kosztów.

Do wniosku o zwrot kosztów leczenia trzeba dołączyć oryginał rachunku wraz z potwierdzeniem jego opłacenia oraz inne dokumenty, które są wymagane przed skorzystaniem z analogicznego świadczenia w Polsce. Chodzi m.in. o skierowanie lub zlecenie od lekarza w Polsce lub innym państwie UE, receptę transgraniczną lub wystawioną w innym państwie, czy zaświadczenie o zakwalifikowaniu do programu lekowego.

- W przypadku dokumentów w języku obcym do wniosku należy dołączyć ich tłumaczenie na język polski. Wniosek o zwrot kosztów musi zostać złożony nie później niż w ciągu pół roku od daty wystawienia rachunku - zaznacza Bartoszek. - Wnioski o zwrot kosztów rozpatruje dyrektor właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ. Ma na to 30 dni, a w przypadku konieczności przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego - do 180 dni. Od jego decyzji można się odwołać do prezesa funduszu.

W przypadku leczenia w szpitalu, które trwa powyżej doby, a także niektórych świadczeń (m.in. rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, badań genetycznych, badań medycyny nuklearnej czy terapii hiperbarycznej) konieczna jest zgoda dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ na leczenie w ramach dyrektywy transgranicznej.

- Osoby, które korzystały z takich świadczeń w okresie od 25 października 2013 r. do 14 listopada 2014 r. nie muszą mieć zgody dyrektora, żeby ubiegać się o zwrot kosztów, muszą natomiast złożyć do NFZ wniosek z wymaganymi dokumentami - mówi Bartoszek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: NFZ zdrowie
Gość
masderwa
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (20 listopada 2014 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jezeli rzeczywiście mamy zdrowie pacjenta na celu, dlaczego nie stworzymy w tym kraju służby zdrowia na wzór krajów z dużym doświadczeniem w tej branży np. na wzór Belgii. Tam pacjent jest wolny jeśli chodzi o wybór lekarza, kolejki są jedynie do dobrych lekarzy i na niektóre badania na które pacjent jest kierowany w niepewnych przypadkach (w Polsce w wiekszosci przypadkow stawia się karty ;) lub wróży z ręki ) . Pacjent chodzi do dobrowolnie wybranego lekarza domowego, nie potrzebuje tez skierowania do specjalisty. Pacjent płaci 100% za konsultacje a następnie otrzymuje około 80% zwrotu od kasy chorych (według oficjalnych stawek). Lekarz może sobie jednak życzyć wiecej niż oficjalne stawki ale pacjent jest wcześniej poinformowany czy dany lekarz jest powiązany tzw konwencja stawkowa. Choć jeżeli pacjent ma skierowanie do specjalisty to kasa zwraca troszeczke większa kwotę . = za każda wizytę lekarska jednak trzeba troszeczkę zapłacić. Co jest logiczne i rezultat jest taki, ze pacjent nie chodzi do lekarza jeżeli nie ma potrzeby a pomoc lekarska jest na wysokim poziomie. W Polsce pacjent jest traktowany jako niewolnik służby zdrowia a nie jako osoba która należy wyleczyć. Liczy się ilośc a nie jakość
Rozwiń
masderwa
masderwa (20 listopada 2014 o 08:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Chory przepis. Czyli co jezeli w kraju jest kolejka to należy pojechać za granicę do dowolnego lekarza, który nie ma podpisanych umów z naszym NFZ i skorzystać ze świadczenia.

To teraz pytanie gdzie równość podmiotów zagranicznych w stosunku do podmiotów leczniczych w Polsce. Skoro polskie zakłady lecznicze by dostać kasę z NFZ muszą startować w konkursach, prezentować oferty na dane śwaidczenia, schodzić z kosztów. Dlaczego zagraniczne podmioty mają być traktowane lepiej niż rodzime. Skąd NFz weźmie ceny świadczeń - przecież w Polsce jest konkurs ofert i każda jedna jednostka dostaje inną wycenę. Dlaczego w takim razie nie można pójść do dowolnej przychodni w kraju wykonać świadczenie za pieniądze bez kolejki, a potem starać się o zwrot kasy - czy to przypadkiem nie jest ograniczenie konkurencji, którym powinien się zająć włąściwy urząd ochrony uokik.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!