piątek, 24 listopada 2017 r.

Lubelskie

Nie bij żony, stań na głowie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 czerwca 2007, 18:40
Autor: Bogdan Nowak

Na Rynku Wielkim stają na głowie, skaczą przez nieistniejące przeszkody, zamawiają w kawiarniach herbatę... w garnkach.

Wyczyny kilku zamojskich kelnerów z grupy "Bezkitu” budzą sensację. Tymczasem policja znalazła na nich paragraf.

- U nas nikt się nie dziwi, że mąż bije żonę, pijak zasypia na środku klombu, chuligan zaczepia spokojnych ludzi - złości się 22-letni Arkadiusz Łygan, założyciel grupy "Bezkitu”. - Jeśli jednak ktoś stoi na głowie, mówi publicznie swój wiersz albo pije herbatę z garnka, uważany jest za człowieka niespełna rozumu. Tak myślą nawet policjanci, których moje niewinne wyczyny drażnią.
Arek wychował się w podzamojskiej Kolonii Skierbieszów. Dziś jest kierownikiem jednej z zamojskich restauracji. Na pomysł zorganizowania happeningów wpadł kilka miesięcy temu. Po prostu staje na głowie w miejscach publicznych.
- Kiedy chcę zobaczyć świat do góry nogami, staję na głowie i patrzę - tłumaczy. - Ostatnio coraz częściej taka potrzeba dopada mnie przy skrzyżowaniach. Oczywiście, nie stwarzam wtedy dla nikogo niebezpieczeństwa. Takie prowokacje wiele mówią o tym, jacy są mieszkańcy miasta. A jesteśmy nietolerancyjni.
Do Łygana przyłączyli się Marek Lewandowski, Wojciech Ślusarski, Kamil Pinda i kilku "wolontariuszy”. Większość to pracownicy zamojskich restauracji. Stają na głowach, śpiewają ludowe pieśni na Rynku Wielkim oraz skaczą przez nieistniejące przeszkody.
- Dostaliśmy nawet za to 300-złotowy mandat od policjantów - mówi Łygan. - Nie wiem dlaczego, bo wydawaliśmy tylko... nieartykułowane dźwięki. To rozdrażniło jednak stróżów prawa i znaleźli na nas paragraf. Takie życie.
Marek Lewandowski z "Bezkitu” jest dumny z działalności grupy. - Chcemy rozruszać Zamość i wprowadzić tutaj trochę kolorów i... życia - tłumaczy. - Młodzi masowo stąd wyjeżdżają, a to piękne miasto potrzebuje spontaniczności.
Działalność zwariowanych kelnerów dostrzegł Zamojski Dom Kultury. Zaproszono ich do udziału w Zamojskim Lecie Teatralnym. W przyszłą sobotę na Rynku Wielkim "Bezkitu” stworzą hapenning kelnerski pod malowniczą nazwą "Tyndy Ryndy”. - Przygotujemy coś ekstra - obiecuje Łygan. - Wyrwiemy wszystkich z butów.
Mieszkańcy Zamościa z rezerwą podchodzą do kelnerskich wyczynów. - To są bzdury - komentuje 73-letni mężczyzna przyglądający się Łyganowi stojącemu do góry nogami u stóp Ratusza. - Kelner nie jest od tego, żeby stawać na głowie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!