niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

Niech uśmiechną się choć na chwilę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 września 2007, 10:51

Staram się dla dzieci, żeby nie widziały mnie smutnej - mówi Barbara Żytkowska. Wybuch pieca ciężko ranił jej męża, a własny kąt zamienił w gruzowisko.

To miało być ich pierwsze samodzielne mieszkanie. Od wiosny Stanisław Żytkowski remontował pomieszczenia w rodzinnym, niewielkim domku swojej żony Barbary. Małżonkowie wraz z dwójką dzieci: trzyletnią Zuzią i siedmioletnim Sebastianem wreszcie, przed zimą, mieli wyprowadzić się ze stancji. Nieduży pokoik był już praktycznie gotowy. Wtedy doszło do tragedii. Wybuchł piec centralnego ogrzewania.
- Nie wiadomo, dlaczego. Czekamy na ekspertyzy. Boże, to było jedno rumowisko - pani Barbarze wciąż trudno opowiadać o tych wydarzeniach.
Wybuch był tak potężny, że z komina na dachu budynku poleciały cegły, a fajerki z kuchenki były porozrzucane na podwórku. Ściany wyremontowanego pomieszczenia zostały kompletnie ziszczone: są czarne, popękane, pełno w nich dziur. W pomieszczeniu w momencie wybuchu był pan Stanisław. Ledwie udało mu się ujść z życiem, ale jego stan jest bardzo poważny. Od półtora miesiąca leży w lubelskim szpitalu.

- Trudno powiedzieć, co dalej będzie. Mąż jest częściowo sparaliżowany, przeszedł dwie poważne operacje czaszki, stracił oko, miał poważnie poparzoną jedną rękę. Do tego dochodzą problemy z oddychaniem - wylicza smutnym głosem pani Barbara.
Kobieta co drugi dzień jeździ do Lublina odwiedzić męża. Resztę czasu stara się poświęcić dzieciom, odebrać synka ze szkoły, wcześniej pójść po Zuzię, która w tym roku zadebiutowała w przedszkolu. - Jak ja bym chciała, żeby on wyzdrowiał, dla dzieci, dla mnie. Żeby było tak jak dawniej. Ale wiem, że być może już nigdy tak nie będzie. Dzieci bardzo chcą zobaczyć tatę, ale nie mogę ich teraz zabrać do szpitala. Nie chce żeby widziały męża w takim stanie - mówi pani Barbara.
Kobieta z dziećmi przez zimę będzie mieszkała na stancji. Chce ponownie wyremontować zniszczoną część domu. Pomoże jej brat. Ale potrzebne są pieniądze ma materiały budowlane, bo w tej chwili spora część dochodu rodziny idzie na dojazdy do Lublina.

Apelujemy do naszych Czytelników o pomoc.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
karitas niepolska
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

karitas niepolska
karitas niepolska (26 września 2007 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stała się tragedia.Nie dosyć że bieda to w dodatku nieszczęście.Potrzebna ludzka pomoc,liczy się każdy grosz.A ja się pytam:Co na to kościół,parafia,gmina?Co na to nasze PiSdowate władze?Wycieczkowiczom pielgrzymkowym oferują ogromne pieniądze,ale tylko dlatego,ze pielgrzymkę zorganizował kościół.A jak wiadomo,z kościołem nie warto zadzierać.Tak akościelna (i nie tylko) wycieczka,powinna być ubezpieczona.Dlaczego więc administracja państwowa źle gospodaruje publicznymi pieniędzmi?Na kościoły administracja państwowa daje.Działki dla kościoła za bezcen.Materiały budowlane dla kościoła -za psie pieniądze.Natomiast inni ludzi,naprawę potrzebujący,zostają bez jakiejkolwiek pomocy.Gdzie więc ty jest ta zas...na sprawiedliwośc?Czyżby tylko w nazwie (dla zmylenia gawiedzi)?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!