sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Odesłali ciężarną zamiast jej pomóc

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 stycznia 2005, 22:26
Autor: Ewa Stępień

Szpital przy ul. Staszica w Lublinie odmówił przyjęcia ciężarnej kobiety. Niespełna dwie godziny później kobieta urodziła bliźniaki. Ale w innym szpitalu - przy ul. Lubartowskiej.

Wczoraj kobieta złożyła skargę na lekarzy ze szpitala przy ul. Staszica do rzecznika praw pacjenta w lubelskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. - Życie moje i dzieci było zagrożone - twierdzi Ewa Szymończyk, mama bliźniaków. - To miał być poród planowy, wyznaczony na 3 stycznia. Wybrałam szpital przy Staszica. Ale 26 grudnia pojawiły się u mnie niepokojące objawy. Dlatego zgłosiłam się na izbę przyjęć tego szpitala. Lekarz dyżurny nie zatrzymał mnie na obserwacji. Wypisał receptę i odesłał do domu.
Kobieta opowiada, że jej samopoczucie - zamiast poprawić się - pogarszało z dnia na dzień. 28 grudnia ponownie zgłosiła się do szpitala. - Pojawiło się plamienie - mówi. - Miałam też biegunkę. Mimo to kategorycznie odmówiono przyjęcia mnie na oddział. Lekarze nie zadali sobie nawet trudu zbadania mnie i odesłali do szpitala przy ul. Lubartowskiej.
Tam - według relacji naszej Czytelniczki - lekarze błyskawicznie zdiagnozowali u niej zatrucie ciążowe i odklejające się łożysko. W ostatniej chwili wykonali cesarskie cięcie. Na świat przyszedł chłopiec i dziewczynka. - Synek leży w inkubatorze, ma zapalenie płuc - mówi pani Ewa. - Objawy spowodowane niedotlenieniem mogą ujawnić się w przyszłości. Na szczęście z córeczką wszystko jest w porządku.
Tym, który odmówił przyjęcia do szpitala przy Staszica, był dr Grzegorz Stebłowski. - Procedury są takie, że nie możemy przyjmować ciężarnych z biegunką. Tzw. porody brudne odsyłamy na Lubartowską - wyjaśnia. - Tak zarządził konsultant wojewódzki ds. położnictwa i ginekologii. To była prawidłowa ciąża, bez niepokojących objawów. Jednak zapytałem pacjentkę, czy chce, żeby zawiozła ją tam karetka. Wolała pojechać z mężem samochodem.
Wspomniany konsultant, czyli prof. Jan Oleszczuk, potwierdza, że takie są przepisy. - Porody ze stanami zakaźnymi, a takim jest biegunka, przyjmują szpitale przy ul. Lubartowskiej i al. Kraśnickiej - mówi. - Żeby dokładnie ocenić przypadek tej ciężarnej, musiałbym się zapoznać z jej kartą chorobową. Ale moim zdaniem, zarówno lekarze ze Staszica, jak i z Lubartowskiej postawili prawidłowe diagnozy. W takim zaawansowanym stanie sytuacja zmienia się bardzo szybko.
Bożena Wawrzycka, ordynator traktu porodowego i oddziału położniczego szpitala przy ul. Lubartowskiej, również nie doszukała się błędów w postępowaniu lekarzy ze Staszica. - Odklejenie łożyska może się zdarzyć w każdej chwili, nawet w prawidłowo przebiegającej ciąży - mówi. - A wszystko zakończyło się dobrze. Dzieci tej pani są zdrowe.
Jak się dowiedzieliśmy, NFZ przekaże skargę lublinianki do rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Lublinie, gdyż sam nie ma podstaw prawnych do zajęcia stanowiska w tej sprawie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!