wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Ogrodowe party Lecha w pałacu

Dodano: 26 czerwca 2005, 19:36
Autor: Dominik Smaga

Dlaczego Kozłówka? Tu jest muzeum socrealizmu. Bawimy się na zgliszczach poprzedniego systemu - wyjaśniał Stanisław Węglarz, były szef lubelskiej "Solidarności”, który był jednym z sobotnich gości Lecha Wałęsy. Instytut jego imienia zorganizował na Lubelszczyźnie spotkanie działaczy pierwszej "S”.

Przed Kozłówką był Lublin i msza w archikatedrze. Nietypowa, bo towarzyszyła jej górnicza orkiestra z Bogdanki. W świątyni nie było jednak tłumów. Sprzed katedry uczestnicy zlotu przeszli pod pomnik ks. Jerzego Popiełuszki i złożyli tam wiązankę kwiatów. Potem pojechali do muzeum w Kozłówce.
W ogrodach pałacu Zamoyskich było ok. 300 osób. Z najważniejszych lokalnych dygnitarzy tylko wojewoda. Prezydent Lublina wysłał swojego zastępcę. Byli dyplomaci blisko 30 krajów i grono działaczy "Solidarności”. Ale przewodniczący lubelskiego zarządu "S”, Marian Król, nie pojawił się.
- Od lat organizujemy takie spotkania. Rozmawiamy z lokalnymi działaczami. Przychodzą ci, którzy przed laty tworzyli "Solidarność”. To całkowicie prywatne spotkanie - mówi Stanisław Węglarz, który w latach 1987-1993 przewodniczył Zarządowi Regionu Środkowowschodniego "S”.
Po 25 latach od robotniczego zrywu i powstania "Solidarności” związkowcy wspominali dawne czasy. I szukali bilansu tego ćwierćwiecza. - Do obalenia komunizmu w 50 proc. przyczynił się Jan Paweł II, w 30 proc. "Solidarność”, a reszta to inne czynniki - mówił Wałęsa. - Wielu pewnie zastanawia się, gdzie jest ta dawna "Solidarność”. A my mieliśmy trzy zadania. Pierwsze, to zbudować monopol wrogów systemu i pokonać komunizm. Drugie, to rozmienić ten monopol na drobne i stworzyć system pluralistyczny. A teraz mamy etap trzeci. Łączenie sił w obronie konkretnych interesów. Ci, którzy tęsknią za poprzednią "Solidarnością”, niech pomyślą, jak by to wyglądało, gdybyśmy mieli wielkie organizacje związkowe w zakładach pracy. Teraz taki zakład w pierwszej kolejności idzie do likwidacji.
Mimo okazji nie wszyscy rwali się do zwiedzania muzeum socrealizmu. - Tego komunizmu to ja już miałem pod dostatkiem - żartował Lech Wałęsa. Zresztą czasu miał mało. Bo ciągle przymilali się do niego kolejni goście. Ten chciał wspólne zdjęcie, ktoś autograf na okolicznościowym znaczku, inny autografy na 21 koszulkach. Do znudzenia padało pytanie o start w wyborach. Wałęsa odpowiadał, że hasło wyborcze będzie miał w zanadrzu, ale raczej nie wystartuje. - Nie mam szansy na więcej niż 40 proc. głosów - wyjaśniał były prezydent.
Legendarny przywódca "Solidarności” gościł na Lubelszczyźnie dwa dni. Noc spędził w apartamencie kozłowieckiego pałacu. Organizatorem spotkania był Konwent Solidarności, działający przy Instytucie Lecha Wałęsy. •

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!