poniedziałek, 19 lutego 2018 r.

Lubelskie

Ojcowie z całej Polski protestowali w Lublinie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lipca 2007, 20:57

Rozdawali kolorowe baloniki i skandowali: "Oddajcie nam nasze dzieci”, "Chore sądy”

- w taki sposób ojcowie protestowali w sobotę przed Sądem Rejonowym w Lublinie przeciwko brutalnej akcji policji w Łukowie. Przyjechali z całej Polski: z Warszawy, Krakowa, Śląska i Trójmiasta...
Przypomnijmy. We wtorek rano 11 policjantów i dwóch kuratorów siłą zabrało 12-letniego Kamila i 14-letniego Adriana z domu dziadków w Łukowie. Rzecznik praw dziecka uznał, że podczas akcji prawa dziecka zostały złamane, a policja zachowała się zbyt brutalnie.
Rodzice chłopców są w separacji. Ojciec ma sądowy zakaz kontaktu z synami i zarzuty molestowania seksualnego. Kamil i Adrian mieszkali z matką w Lublinie. Wielokrotnie uciekali od niej do Łukowa. Dlatego sąd zdecydował o ich przymusowym odebraniu w asyście policji.
- To nami wstrząsnęło, dlatego postanowiliśmy zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez policjantów, którzy wywlekli chłopców z domu - mówi Krzysztof Gawryszczak, szef Stowarzyszenia na Rzecz Poszanowania Praw Dzieci i Rodziny. - Kurator natomiast nie dopełnił obowiązków, gdyż powinien w tej sytuacji wezwać psychologa. O tym też donieśliśmy prokuraturze.
- Sędziowie wolą wysłać dziecko do domu dziecka niż oddać ojcu - przekonywał z kolei Krzysztof Mielecki, członek Stowarzyszenia "Ojcowie z Trójmiasta”.
Na pikiecie nie zabrakło ojca i dziadków Kamila i Adriana. - Najgorsze, że do dziś nie pozawalają nam odwiedzić wnuków w domu dziecka - płacze babcia Bronisława Szczygielska.
Chłopcy od wtorku przebywają w "Pogodnym Domu” w Lublinie. Wkrótce wyjadą na kolonie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!