środa, 13 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Nerki, wątroby i płuca martwych ptaków z terenu całego kraju zjeżdżają na Lubelszczyznę. Badają je naukowcy z Puław. Oni pierwsi będą wiedzieć, czy krakowskie i śląskie łabędzie były chore na ptasią grypę. I czy panika, jaka znów wybuchła, jest uzasadniona.

Choroba jeszcze nigdy nie była tak blisko polskich granic. Kilka dni temu obecność wirusa potwierdzono u ptaków na niemieckiej wyspie Rugia na Morzu Bałtyckim. Chwilę później kraj zelektryzowała wiadomość o martwych łabędziach na plaży w pobliżu Krynicy Morskiej. Wczoraj nieżywe ptaki znaleziono m.in. w Krakowie, Wrocławiu i na Warmii. Na miejscu weterynarze pobierają próbki organów: wątroby, nerek, płuc i transportują je do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach.
- Łabędzi z Krynicy nie badaliśmy, bo ich ciała były już w stanie zaawansowanego rozkładu. Ale już przyjechały do nas próbki z Krakowa. Prawdopodobnie dotrą jeszcze te z województwa poznańskiego i okolic Ustki - mówi Tadeusz Wijaszka, dyrektor PIWet.
W Puławach jest jedyne w kraju laboratorium, gdzie można wykluczyć lub potwierdzić obecność wirusa ptasiej grypy. Nic dziwnego, że wczoraj cała załoga instytutu została postawiona na nogi.
- Potrzebujemy co najmniej 72 godzin, żeby podać oficjalne wyniki testów. Szczególnie ostrożni musimy być teraz, gdy może chodzić o pierwsze ognisko choroby - wyjaśnia dyr. Wijaszka. - Dziś jestem na 50 proc. pewny, że ptasia grypa wystąpi w Polsce - dodaje.
Ryszard Reszkowki, powiatowy lekarz weterynarii w Lublinie, uspokaja. - Jeśli ktoś przejdzie obok zdechłego ptaka leżącego na chodniku, a nawet chorego, to się nie zarazi - tłumaczy Reszkowski.
Do Miejskiego Inspektoratu Weterynarii w Lublinie w ciągu ostatnich kilku miesięcy ludzie przynieśli kilkadziesiąt martwych ptaków. - Ciała obce, zatrucia, salmonelloza to główne przyczyny ich śmierci. Bliżej przyglądamy się wędrującym kaczkom, gęsiom, łabędziom. Zdechłych wróbli do Puław nie wozimy - dodaje Reszkowski.
Jeśli nawet ptasia grypa jeszcze do Polski nie dotarła, to niewykluczone, że pojawi się za kilka tygodni. Właśnie wtedy rozpoczną się migracje ptaków. - Większość gatunków ptaków przylatuje do nas zwykle na początku marca - informuje Małgorzata Piotrowska z Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.
Choć przedstawiciele naszego rządu bagatelizują problem, weterynarze zalecają ostrożność. - Należy unikać dzikich łabędzi - radzi Jan Sławomirski, wojewódzki inspektor weterynaryjny. - Apelujemy, by ich nie dokarmiać i nie zbliżać się do nich.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!