poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Partyjna wojna o żyłę złota

Dodano: 14 lutego 2008, 16:43
Autor: Rafał Panas

Złóż rezygnację, a sprawę będzie można zatuszować w prokuraturze - taką propozycję miał usłyszeć

od urzędnika wojewody Zdzisław Michalczyk przewodniczący jednej z instytucji podległych wojewodzie. Prokuratura sprawdza czy doszło do złamania prawa.





My piszemy o co w tej sprawie chodzi: ujawniamy szczegóły brutalnej walki PSL i PiS o władzę nad rozdającym milionowe dotacje Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Michalczyk, profesor z Zakładu Hydrografii UMCS, twierdzi, że szantażowano go 7 lutego podczas spotkania z wojewodą Genowefą Tokarską (PSL) i Janem Buczmą dyrektorem Wydziału Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Wojewódzkim.

Miał dostać propozycję nie do odrzucenia: rezygnujesz z przewodniczenia Wojewódzkiej Radzie Ochrony Środowiska, albo ujawniamy niewygodne dla ciebie wyniki kontroli m. in. NIK. Kontrole dotyczyły nieprawidłowości przy finansowaniu badań rzeki Ciemięgi. (Dziennik Wschodni pisał o tym w lipcu ubiegłego roku).

Michalczyk zapewnia, że ma czyste sumienie. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

Michalczyk spisał z rozmowy notatkę, którą wraz ze skargą na Tokarską wysłał do premiera. Wczoraj dostaliśmy notatkę za pośrednictwem jednego z działaczy PiS.


Przeczytaj notatkę prof. Zdzisława Michalczyka ze spotkania z wojewodą Genowefą Tokarską(plik PDF, rozmiar 0,321Mb)




Wyjaśnienie prof. Zdzisława Michalczyka (plik PDF, rozmiar 0,09 Mb)




"Podając mi plik papierów, których nie wziąłem do ręki, (Buczma) mówił, że Urząd Wojewódzki powinien wywiesić protokół NIK, lub umieścić na stronie internetowej, jeszcze wstrzymują się z upublicznieniem raportu. Twierdził, że dziennikarze czekają na te informacje, już je odpowiednio przedstawią.


Dalej padła propozycja abym złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego WROP, to sprawa będzie wyciszona. Można będzie ją zatuszować, również w prokuraturze "bo (...) Pan nie będzie pełnił funkcji”, czyli będzie podstawa do uznania sprawy za załatwioną. Może Pan napisać tu (w gabinecie Wojewody) rezygnację” czytamy w notatce.


- Nie mówiłem tego co opisał prof. Michalczyk. Zbyt długo jestem urzędnikiem, żeby sobie na coś takiego pozwolić i to w obecności swojej przełożonej. Nikogo nie szantażowałem i nie mówił, że coś można zatuszować w prokuraturze. Jakie ja mogę mieć kontakty w prokuraturze? Jestem zresztą świadkiem w sprawie dotyczącej nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy na badanie Ciemięgi - mówi Jan Buczma dyrektor Wydziału Środowiska i Rolnictwa w LUW. Tokarska zapewnia, że o szantażu nie było mowy. Poprosiła tylko Michalskiego o rezygnację w związku z wynikami kontroli w tym nieujawnionego dotychczas audytu wewnętrznego.

Aferę, po prasowych artykułach, wzięła w czwartek pod lupę prokuratura. Zaczęła od przesłuchania Michalczyka.

Wojciech Żukowski, były wojewoda, a teraz poseł PiS twierdzi, że w całej sprawie chodzi o Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Michalczyk został w środę odwołany przez WROŚ i automatycznie wypadł z rady nadzorczej Funduszu. - PSL chce obsadzić radę swoimi ludźmi, żeby wskazać nowego prezesa - mówi Żukowski. Fundusz to ostatni na Lubelszczyźnie bastion partii Kaczyńskiego. Kieruje nim Piotr Kowalczyk radny miejski z Lublina i wiceszef PiS w regionie.

Ludowcy wytoczyli ciężką artylerię. W czwartek popołudniu na stronie internetowej Gazety Wyborczej Lublin ukazał się artykuł sugerujący, że Kowalczyk promował siebie w filmie wyemitowanym w TVP Lublin. Film "Lubelszczyzna jest EKO” kosztował 127 tys. zł. Opowiada o inwestycjach finansowanych przez Fundusz, a kończy się wystąpieniem Kowalczyka. - Reklamuje się za publiczne pieniądze - twierdzą w artykule związany z PSL członek rady nadzorczej WFOŚiGW oraz wojewoda Tokarska (choć fundusz podlega pod Urząd Marszałkowski rządzony przez ludowców i PO).

- Chcą mnie odwołać i szukają haków. Ja mam czyste sumienie - mówi Piotr

Wyrzucenie go z fotela prezesa nie będzie łatwe. Potrzeba na to zgody lubelskiej Rady Miasta. A w tej większość ma PiS.

Posłowie PiS rozważają wniosek do premiera o odwołanie wojewody Genowefy Tokarskiej.


Czytaj więcej o:
Marek&Roman
Łucka
ir
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marek&Roman
Marek&Roman (18 lutego 2008 o 08:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po przeczytaniu streszczenia ze spotkania prof. Michalczyka z wojewodą i jej dyrektorem jestem w szoku. Ludzie!!!! Przecież to jest najzwyklejszy gang. Metody jak w mafii. Wojewoda występuje w roli capo di tutti capi, a jej dyrektor wciela się w rolę płatnego zabójcy. W tej chwili przypomina się sejmowe wystąpienia premiera Tuska, który prosząc o zaufanie zapewniał, że nie będzie układów i kolesiostwa partyjnego w obsadzaniu stanowisk państwowych. Tych "zielonych ludzików" powinno się wywalić jak najszybciej z pracy i wysłać tan skąd przyszli. Najlepiej do ciężkiej pracy fizycznej, aby nauczyć ich szacunku do drugiego człowieka, szacunku do państwa i urzędu jaki przyszło im sprawować.
Rozwiń
Łucka
Łucka (16 lutego 2008 o 14:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Toż to skandal!!!! Wydać 127 tyś na promocję Kowalczyka i PiS, przecież te pieniądze można było przeznaczyć na inne cele.Tą sprawą powinna zająć się prokuratura.
Rozwiń
ir
ir (16 lutego 2008 o 14:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedyś PiS chciał delegalizować SLD i uznać ją za organizację przestępczą.Dziś proponowałbym zdelegalizować PiS za te wszystkie przekręty jakich dopuściła się ta partia w ciągu dwóch lat rządzenia.
Rozwiń
waldi
waldi (16 lutego 2008 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PiS jak odwoływał w zeszłym roku Piekarczyka to nie interesowała ich opinia Rady Powiatu w Lublinie. Wyrzucić tego nieuka Kowalczyka z fotela prezesa w taki sam sposób jak to nas nauczył robić PiS.
Rozwiń
food
food (15 lutego 2008 o 14:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pazerni Szantarzyści Lubelszczyzny
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!