wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Pieniądze się skończyły, chorzy są odprawiani ze szpitali z kwitkiem

  Edytuj ten wpis

Chełm, Zamość i Biała Podlaska. W tych miastach szpitale wstrzymały przyjęcia pacjentów na większości oddziałów. Chorzy są przyjmowani tylko w stanach zagrożenia życia.

Najgorzej jest w Chełmie. Pani Joanna ma problemy z kręgosłupem. Niezbędna jest operacja. – Neurochirurg, u którego się leczę powiedział, że zabieg trzeba przeprowadzić jak najszybciej. Ale u nas to niemożliwe. Zaproponował inne miasto – mówi Joanna.

Bo w Chełmie ograniczono przyjęcia na wszystkie oddziały. Wykonywane są tylko zabiegi ratujące życie. Dyrekcja szpitala zdecydowała się na tak drastyczny krok, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłacił za zabiegi wykonane ponad limit ani za pierwsze półrocze tego roku, ani za cały rok 2008.

– Kasa jest pusta, dlatego nie będziemy wykonywać planowych operacji zapewne do końca roku – przewiduje Mariusz Kowalczuk, dyrektor szpitala.

– W szpitalu można liczyć właściwie tylko na szybkie... wycięcie wyrostka. Pozostałe zabiegi, takie jak wstawianie endoprotez, są przesuwane na przyszły rok.

Lecznica nie przyjmuje też pacjentów. Sytuacja staje się absurdalna. – Chorzy czekają. Czekają też łóżka, sprzęt medyczny i wykwalifikowany personel gotów do pracy także popołudniami – mówi dyrektor. – Ale bez pieniędzy nie jesteśmy w stanie nic zrobić.

W szpitalu "papieskim” w Zamościu wstrzymano operacje na oddziałach chirurgii naczyń i na ginekologii. Wykonuje się tam jedynie zabiegi ratujące życie.

– Możliwe, że lada dzień wprowadzimy ograniczenia także na pozostałych oddziałach – nie ukrywa Ryszard Pankiewicz, rzecznik prasowy zamojskiego szpitala.

Szpital w Białej Podlaskiej przyjmuje tylko osoby z zagrożeniem życia. Pozostałe przyjęcia na wszystkie oddziały są wstrzymane.

W Lublinie na razie tylko ograniczają. – Ordynatorzy dostali polecenie, aby zmieścić się w zaplanowanym kontrakcie – mówi Marta Podgórska, rzecznik szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie.

– Skutkuje to ograniczeniem przyjęć, ale nie ma mowy, żeby je całkowicie wstrzymać. Kolejka się wydłuża, a niektórzy pacjenci będą przyjęci dopiero w nowym roku.

Ograniczenia przyjęć przez szpitale spowodowane są komunikatem NFZ. Jego prezes zapowiedział, że nie będzie zwracał szpitalom i przychodniom pieniędzy za tzw. nadwykonania wypracowane w drugiej połowie 2009 roku.

Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z lubelskim oddziałem NFZ. Ale rzecznik przebywa na urlopie, a dyrektor nie odbierał od nas wczoraj komórki.
Co na to wicemarszałek województwa odpowiedzialny za służbę zdrowia?

– Wszystko przez krzywdzący nas algorytm przyznawania pieniędzy – tłumaczy Arkadiusz Bratkowski. – Został on już zmieniony, ale potrzeba przynajmniej trzech lat, by nadrobić finansowe zaległości.

Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Primum non nocere, zajmującego się prawami pacjentów
- Każdy z nas ma konstytucyjne prawo do świadczeń medycznych. Nie ma znaczenia, kiedy zachorujemy. Co radzić pacjentom? Jeśli mogą poczekać do stycznia, niech czekają. Jeśli mogą zapłacić za wizytę prywatną – niech zapłacą. Jeśli nie mogą ani czekać, ani płacić, niech zwrócą się do NFZ o pieniądze na leczenie. Może się uda.

Tutaj możesz interweniować:

Lubelski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia – tel. (81) 53 10 500 do 502; Biała Podlaska – tel. (83) 34 49 300; Chełm – tel. (82) 56 22 200; Zamość – (84) 67 76 400.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
KATZ
andrzej-z
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KATZ
KATZ (24 października 2009 o 11:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A NA ETATY DLA FELDKURANTÓW SZPITAL MA PIENIĄDZE A BUDŻET TEŻ .
Rozwiń
andrzej-z
andrzej-z (24 października 2009 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NFZ nie ma pieniędzy dla szpitali ale na wzrost wynagrodzeń o 15% dla pracowników ma. Ciekawe jakie będą mieli trzynastki?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!