czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Pijany dyżur


Od dwóch lekarzy pogotowia, wezwanych do 5-letniego chłopca, czuć było alkohol. W końcu dziecko odwieziono do szpitala radiowozem.

Ponad 1,2 promila alkoholu miał w wydychanym powietrzu laryngolog, który pełnił dyżur w tomaszowskim pogotowiu. Prawdopodobnie na rauszu był również jego kolega, który w zastępstwie przyjechał karetką do chorego pięciolatka.

Pięcioletni Karol z Tomaszowa Lubelskiego dostał wczoraj w nocy duszności. Rodzice natychmiast zadzwonili na pogotowie. Od 48-letniego lekarza Andrzeja R., który przybył na miejsce, czuć było alkohol. Powiadomiono policję. - Mężczyzna miał w wydychanym powietrzu ponad 1,2 promila - informuje Janusz Wojtowicz z lubelskiej policji. - Dlatego wezwano drugi zespół karetki pogotowia.
Ale matka dziecka wyczuła alkohol także od 47-letniego neurologa. Piotr K. odmówił dmuchania w alkomat. Pobrano od niego krew. Podobną procedurę zastosowano wobec Andrzeja R. Wyniki badań poznamy prawdopodobnie dzisiaj. Policjanci zbadali pozostałych członków zespołów ratowniczych. Dwaj kierowcy i dwaj sanitariusze byli trzeźwi. Dziecko trafiło w końcu radiowozem policyjnym na oddział ratunkowy tomaszowskiego szpitala, gdzie zdiagnozowano nieżyt górnych dróg oddechowych.

Andrzej R. jest ordynatorem oddziału laryngologicznego w tomaszowskim szpitalu, a Piotr K. pełni obowiązki ordynatora oddziału neurologicznego. Wczoraj nie udało się nam z nimi porozmawiać. Wzięli jednodniowy urlop wypoczynkowy. Skontaktowaliśmy się z ich pracodawcą. - Obaj zostali w nocy zwolnieni z dyżuru w pogotowiu - mówi Andrzej Kaczor, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Tomaszowie Lubelskim. - Z ich oświadczeń wynika, że na dyżurze nie pili alkoholu. Jeżeli jednak wyniki badań krwi będą pozytywne, nie wrócą do pracy w pogotowiu. Na pewno wyciągniemy także konsekwencje służbowe. Wcześniej nie mieliśmy do ich pracy zastrzeżeń.
Policja sprawdza, do ilu pacjentów wyjeżdżali lekarze w czasie dyżuru, który rozpoczęli w niedzielę o godz. 8. Za narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi do 3 lat wiezienia.
Czytaj więcej o:
DAblju
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

DAblju
DAblju (23 października 2007 o 09:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ci z pewnością powinni byli wcześniej postraszyć, dla uzyskania podwyżek, wyjazdem do dobrze płatnej pracy np. w Irlandii lub w Niemczech. Świetni specjaliści z poczuciem pbowiązku. Oby jednak było, takich jak oni mniej, bo to tylko niszczy szacunek do ich zawodu. Oby.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!