piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Pokochałam Jasia od pierwszego wejrzenia

  Edytuj ten wpis

Jechałam całą noc, żeby w końcu przytulić moją kruszynkę - mówiła dziś ze łzami w oczach pani Aleksandra z Gdyni, nie wypuszczając chłopczyka z rąk.

Decyzją sądu stała się dla Jasia rodziną zastępczą.

Jaś urodził się w kwietniu. Cierpi na ciężką, nieuleczalną chorobę genetyczną - mukowiscydozę. Matka zostawiła go tuż po narodzinach. Jego brat bliźniak, który miał ciężką postać tej samej choroby, zmarł.

Chłopczyk przez pół roku przebywał w szpitalu w Poniatowej, bo żaden inny szpital, ani domy dziecka nie zgodziły się go przyjąć. Jaś co kilka godzin musi mieć inhalację i odciągany śluz, przyjmuje leki. Inaczej mógłby się udusić. Dlatego nie było łatwo znaleźć dla niego rodzinę zastępczą. Ale w końcu zgłosiło się małżeństwo z Bielska-Białej. Zaopiekować się chłopcem chciała również pani z Gdyni. Obie rodziny kilka tygodni temu złożyły odpowiednie wnioski do lubelskiego sądu. Równo tydzień temu lubelski Sąd Rejonowy wreszcie zdecydował - nieuleczalnie chory niemowlak pojedzie do nowej rodziny do Gdyni.

Pani Aleksandra miała zabrać go do domu w piątek. Ale Jasio nabawił się infekcji i trafił do szpitala w Lublinie. Dziś odwiedziła go nowa mama wraz z przyszłą mamą chrzestną. - Obie popłakałyśmy się ze wzruszenia - nie kryła szczęścia pani Ola. - A co najważniejsze, mogę się starać o adopcję, bo biologiczna matka Jasia zrzekła się do niego praw. I będzie już zawsze mój.

Jutro chłopczyk zostanie przewieziony z DSK do szpitala w Gdańsku. Stamtąd po zakończeniu leczenia trafi do nowego domu. - Wszystko mam dla niego przygotowane. Pokój, ubranka, wózek, łóżeczko. Będziemy chodzić na spacery nad morze - mówiła pani Ola. (mm)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Ewusia
MGS
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ewusia
Ewusia (23 listopada 2007 o 11:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i super! Baaaaardzo się cieszę
Rozwiń
MGS
MGS (23 października 2007 o 23:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
NARESZCIE , HURAAAAAAAAAA, popłakałam sie ze szczęścia, pomagalismy z mezem jasiowi jak tyko moglismy bylismy u nieGO tydzien temu w poniedziałek, przytuliłam go wycałowałam, wpsaniałe dziecko, kochane, równiez zakochałam sie w nim od poczatku aby ujzałam jego zdjeice z gazecie, modlilismy sie o rodzine dla Jasia i wszystko jest juz na dobrej drodze, JASIENKU zycze ci zdrowia, badż kochany i kochaj , dorośnij i ciesz sie życiem KOCHAMY CIE , JUZ JESTESMY SPOKOJNI
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!