niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Posłanka Sadurska walczy z wiatrakami

Dodano: 13 maja 2013, 18:46

Wiatraki stawia się zbyt blisko domów, są szkodliwe dla środowiska – przekonuje posłanka PiS Małgorz
Wiatraki stawia się zbyt blisko domów, są szkodliwe dla środowiska – przekonuje posłanka PiS Małgorz

Wiatraki stawia się zbyt blisko domów, są szkodliwe dla środowiska – przekonuje posłanka PiS Małgorzata Sadurska. W niedzielę próbowała storpedować kolejną inwestycję. Tym razem w Bychawie.

Jeśli jakaś firma chce w naszym regionie budować elektrownię wiatrową, trafia na posłankę Sadurską. Parlamentarzystka spotyka się z mieszkańcami i przekonuje o zagrożeniach, jakie niosą ze sobą takie inwestycje.

– Specjalnie mówię o nich "siłownie wiatrowe”, a nie "wiatraki”. Te bowiem kojarzą się z czymś przyjemnym – oświadczyła podczas niedzielnego spotkania z mieszkańcami gminy Bychawa.

Właśnie tam chce inwestować firma Eco Wind. We wsiach Marysin, Gałęzów, Wola Gałęzowska i Stara Wieś zamierza postawić do 20 turbin. Ich łączna moc sięgnie 48 MW. Koszty inwestycji są szacowane na 300 mln zł. Spotkanie przyciągnęło kilkadziesiąt osób, zarówno przeciwników, jak i zwolenników energii wiatrowej.

– Nie jestem przeciwna energii odnawialnej, ale nie podoba mi się sposób działania firm z branży – wyjaśniała Sadurska. – Zachęcają one właścicieli gruntów do podpisywania niekorzystnych umów. Poza tym, budowę siłowni planuje się zaledwie 500 metrów od zabudowań. Powinno być przynajmniej 1,5 km.

W polskim prawie ta kwestia nie jest uregulowana. Z wstępnych planów Eco Wind wynika, że niektóre wiatraki mogłyby rzeczywiście stanąć 500 metrów od zabudowań. Inwestycja jest jednak na etapie analiz środowiskowych. Dokładnych lokalizacji jeszcze nie ma. Odległość pół kilometra jest jednak akceptowana przez wielu specjalistów. Taką rekomendację znajdujemy np. w raporcie przygotowanym przez Biuro Planowania Przestrzennego w Lublinie.

Na spotkanie zaproszono przedstawicieli władz Bychawy. Marta Wołoszyn, zastępca burmistrza, przyjechała z Tomaszem Węgrzynem, sołtysem miejscowości Łęki Dukielskie (woj. podkarpackie). Od ponad czterech lat działa tam farma złożona z pięciu wiatraków o wysokości blisko 150 metrów. Niestety, posłanka nie chciała pozwolić na debatę z sołtysem. W rezultacie, większość z uczestników spotkania wyszła z sali.

– Mieszkam 850 metrów od wiatraków i z tej odległości nie można ich usłyszeć – oświadczył Węgrzyn. – Minusy takiej inwestycji to duży ruch podczas budowy i wycieczki ciekawskich po zakończeniu prac. Poza tym, kilka osób skarżyło się na gorszy odbiór telewizji. Plusy to pieniądze z dzierżawy dla właścicieli gruntów. Zarabia też samorząd, dla naszej wsi to milowy krok w rozwoju.

Już w trzecim roku pracy pięć wiatraków w Łękach Dukielskich dało samorządowi ponad 680 tys. zł. Potencjalne wpływy z farmy w rejonie Bychawy szacuje się na 2 mln zł rocznie. – W wystąpieniu posłanki nie znalazłem nawet jednego, merytorycznego argumentu – kwituje Węgrzyn.

Posłanka zapowiada, że nie spocznie w walce z wiatrowym lobby, które "zainfekowało” nasz region.
Czytaj więcej o:
MS
krystyna
Gość
(30) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MS
MS (30 maja 2013 o 23:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ja mieszkam 400m od wiatraków w Żurawicy w gminie Obrazów powiat Sandomierz. U nas wójt wydał zgodę na budowę farmy wiatrowej z naruszeniem prawa, gdyż nie było konsultacji społecznych i WSZYSTKICH sąsiadów tej inwestycji (około 25 rodzin!!!) pozbawił przymiotu strony. W najbliższym sąsiedztwie mieszkają osoby z poważnymi problemami neurologicznymi, dla których takie sąsiedztwo jest bardzo niebezpieczne. Wiatraki działają już prawie pół roku i niektórzy z nas skarżą się na poważne zaburzenia snu, silne bóle głowy, a co za tym idzie złe samopoczucie, ciągły stan zmęczenia. Poza tym hałas wytwarzany przez wiatraki (są to stare 20-letnie przywiezione z Zachodu, gdzie powinny być zezłomowane a  nie pracować w Polsce....) jest uciążliwy, źle wpływa na dorosłych i dzieci. Zakłócenia w odbieraniu telewizji, działaniu telefonów komórkowych jest codziennością. Nasza sprawa jest obecnie w prokuraturze, za jakiś czas trafi do NSA. W trosce o zdrowie z prośbą o pomoc i zatrzymanie inwestycji pisaliśmy do posłów, do ministra środowiska, rolnictwa, zdrowia, generalnego inspektora nadzoru budowlanego, starosty sandomierskiego, wojewody świętokrzyskiego, Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Kielcach. Nikt nie stanął w naszej obronie. Ale walczymy dalej, jeśli nie wygramy w NSA, to poskarżymy się do Strasburga.A Pani posłance gratuluję odwagi w walce z wiatrakami. My mieszkańcy Żurawicy nie jesteśmy przeciwni wiatrakom tylko tak bliskiej ich lokalizacji, 400m to za blisko!! Do tego inwestor śmieje się z nas, że jesteśmy królikami doświadczalnymi, na których sprawdzą ile wytrzymamy.....W najbliższym sąsiedztwie wiatraków mieszka blisko 100 osób i niewielu z nas stać wyprowadzić się stąd w bezpieczne miejsce do życia dla naszych dzieci...

. W Polsce nie ma uregulowanej prawnie odległości, stąd wykorzystuje się tą lukę prawną i stawia tak blisko wiatraki i do tego przekonuje ludzi, że w ogóle nie szkodzą!!!!!Nie bez powodu w innych krajach jest to minimum 1,5 km!!!!

Rozwiń
krystyna
krystyna (19 maja 2013 o 15:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Art. 231. § 1. ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. KODEKS CYWILNY (Dz. U. z dnia 18 maja 1964 r. z późniejszymi zmianami):
Samoistny posiadacz gruntu w dobrej wierze, który wzniósł na powierzchni lub pod powierzchnią gruntu budynek lub inne urządzenie o wartości przewyższającej znacznie wartość zajętej na ten cel działki, może żądać, aby właściciel przeniósł na niego własność zajętej działki za odpowiednim wynagrodzeniem.
Jak ma wpis do księgi wieczystej to jest samoistnym posiadaczem w dobrej wierze. Oczywiście cena jak za grunt rolny bo to właściciel farmy ją przekształcił i zabudował.
Rozwiń
Gość
Gość (15 maja 2013 o 18:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiatraki i wiatry-nie.
Łupki i głupki-nie.
Jądrowa energia-nie.
Prąd węglowy- CO2?
Może ktoś lepiej wie,
czego ta baba chce?
Rozwiń
Upload
Upload (14 maja 2013 o 23:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jurek po cholere wklejasz wszedzie ten tekst?! Napisany chyba przez jakiegoś "poete" bo większych bzdur dawno nie czytałam! Nikt sie w to nie nabierze, nawet ciemnota ze wsi!
Rozwiń
jurek
jurek (14 maja 2013 o 22:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
U nas przed budową farmy sprzeciwów nie było. Ci, którzy sprzedali grunt pod wiatraki nie mieszkają w ich pobliżu. Zebranie wiejskie zorganizowano bez większego rozgłosu. O budowie farmy nie powiadomiono osób mających najbliższe zabudowania, a jedynie sąsiadów pól gruntowych. Niestety przyzwolenie społeczne wyszło od najmniej zainteresowanych.

[i]I tak postawili 6 kolosów w odległościach już od 280 m od domów. Mój dom stoi 320 metrów od jednego z nich.

Po uruchomieniu zaczęło się. Hałas jakby samolot startował (raz mniejszy raz większy, zależy od siły i kierunku wiatru) i dyskoteka w domu związana z efektem migania cienia. I tak od 3 lat. Podczas paromiesięcznych negocjacji z Inwestorem padła propozycja ekranów, okien dźwiękoszczelnych, elewacji od strony wiatraka itp., itd.. Skończyło się na obietnicach. My chcieliśmy szybkiego działania z ich strony, a oni mówili, że na działania potrzebują czasu. Niestety, wiatrak jak hałasował tak hałasuje, a cień jak migał tak miga. Zgodnie z decyzją środowiskową firma jest zobowiązana do monitoringu hałasu. Niestety przepisy nie pozwalają na badanie hałasu przy wietrze silniejszym niż 5 m/s. Absurd! Przecież to jest niewiele ponad prędkość rozruchową wiatraka. Ale nie ma przepisów szczególnych dla elektrowni wiatrowych i póki co jest to wykorzystywane. Im większy wiatr tym świst wiatraka głośniejszy. Piszą w internecie, że nowoczesne turbiny nie hałasują. Turbiny nie, ale nie o turbinę tutaj idzie, ale o świst obracających się śmigieł. W nocy hałasuje tak bardzo, że słychać jego świst przez zamknięte okna. Ciężko zasnąć. Są dni, że nie da się wytrzymać, naprawdę! Przynajmniej 320 m od tego ekologicznego wynalazku.

Władza lokalna na nasze pismo/skargę odpowiedziała w taki sposób, że przypomina Inwestorowi o obowiązku prowadzenia pomiarów hałasu. Obszar ochronny ustalony jest na 200 m. Już powyżej 200 m. od takiego wiatraka można dostać warunki zabudowy. A co z zasadami bezpieczeństwa skoro podczas (nie częstych, ale jednak występujących) katastrof elementy wiatraka lecą na ponad 500 m.

Zakupiłam miernik hałasu dla orientacji. Pokazuje często ok.70 decybeli (norma 55 w dzień i 45 w nocy), ale Inwestor mówi, że miernik jest nie atestowany, więc wyniki nie są wiarygodne. My chcemy utrzymania hałasu przynajmniej na poziomie dopuszczalnym, tak żeby nie było przekroczeń. Miganiu cienia też można zapobiec. Wiemy kiedy efekt ten występuje, więc można by wyłączyć wiatrak na ten czas, albo przynajmniej niech kręci się wolniej. Ale spokój jest naszą korzyścią, a działa na niekorzyść Inwestora, który postawił wiatraki żeby produkowały energię i pieniądze, więc mają się kręcić.

Przede wszystkim muszą być zmienione przepisy dotyczące pomiarów hałasu i ustalone konkretne wytyczne w zakresie czasu, w którym można narażać ludzi na miganie cienia. Na razie to tylko "walka z wiatrakami".[/i]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (30)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!