środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Powrócili do świata dźwięków

Dodano: 17 lutego 2005, 22:11
Autor: Ewa Stępień

Urządzenie kosztuje tyle co bardzo dobry samochód. Ale pieniądze warto było wydać. Mężczyzna ze Świdnika i dziewczyna z Rzeszowa, którym wszczepiono wczoraj elektroniczne implanty, będą słyszeć.

30-letni pacjent ze Świdnika od dziecka cierpi na postępującą głuchotę. Na prawe ucho w ogóle nie słyszał. Na lewe - ledwo, ledwo. 16-letnia dziewczyna z Rzeszowa ogłuchła kilka lat temu. - Dla obydwojga był to ostatni dzwonek na wszczepienie implantów - mówił wczoraj prof. Wiesław Gołąbek, kierujący Kliniką Otolaryngologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. - To taka elektroniczna proteza słuchu zapewniająca osobom głuchym lub głęboko niedosłyszącym odbiór dźwięków.
Osobom ze średnim ubytkiem słuchu wystarczy aparat słuchowy. Taki kosztuje 1-3 tys. zł. Implant jest znacznie droższy - trzeba na niego wydać 60-70 tys. zł. Urządzenie składa się z części zakładanej za ucho, czyli procesora mowy z niewielkim mikrofonem zbierającego dźwięki. I wewnętrznej, czyli implantu, który przetwarza dźwięki i pobudza nerwy słuchowe w ślimaku. Impulsy wędrują do mózgu, który odbiera informację, powodując, że człowiek słyszy. Sam zabieg wszczepienia trwa 2-3 godziny. Wymaga olbrzymiej precyzji i sprawności. Dopiero miesiąc po operacji reguluje się w urządzeniu głośność słyszenia. I dopiero wtedy zaczyna się długa rehabilitacja, ćwiczenia z logopedą i nauka mówienia.
Lubelska klinika do wczorajszych operacji szykowała się od miesięcy. Zgromadziła niezbędny sprzęt, w tym mikroskop operacyjny za kilkaset tysięcy i specjalistyczne wiertarki za 100 tys. zł. Ma też fachową kadrę, która szkoliła się w kraju i za granicą.
Do pełni szczęścia brakuje jednak pieniędzy. Wczorajsze zabiegi sfinansował Narodowy Fundusz Zdrowia. Pieniędzy wystarczy może jeszcze na jeden taki zabieg w tym roku. I na tym koniec. No chyba że ktoś za własne pieniądze kupi implant, a wtedy NFZ pokryje koszty operacji i rehabilitacji. - Centrala dała pieniądze z rezerwy. Ale, niestety, nie dała nam, bo my do tej pory takich operacji nie robiliśmy - mówi Tomasz Kwiatkowski, zastępca dyr. ds. medycznych NFZ w Lublinie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!