środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Pożar w Czółnach: Pogorzelcom pomaga wieś. Możesz i Ty

Dodano: 8 listopada 2011, 14:11

W ubiegłym roku robiliśmy remont – mówi Mirosław Lipowski. Na zdjęciu z żoną w drzwiach spalonego w
W ubiegłym roku robiliśmy remont – mówi Mirosław Lipowski. Na zdjęciu z żoną w drzwiach spalonego w

Kobieta z dwójką dzieci ratowała się wyskakując przez okno. Jej mąż poparzył sobie rękę i stopy, bo próbował jeszcze ratować dobytek. Ale gdyby ogień wybuchł w nocy ucieczka z domu byłaby niemożliwa.

– Jedliśmy kolację, oglądaliśmy telewizję. Po jedzeniu miałam iść nakarmić konie – opowiada Violetta Lipowska, mieszkanka Czółen w gminie Niedrzwica Duża. Kobieta razem z mężem i trójką dzieci w sobotnim pożarze straciła cały dobytek życia. Ogień wybuchł ok. godz. 18.

– Nawet nie przypuszczaliśmy, że może się coś złego dziać – przyznaje Mirosław Lipowski. – Może, dlatego, że w pokoju, w którym siedzieliśmy paliło się w kominku. Pożar zauważył Jakub (5-letni syn państwa Lipowskich – przyp. red.) kiedy szedł do łazienki. Od razu pobiegłem do ganku, gdzie pojawił się ogień, ale nie udało mi się już niczego uratować. Tylko krzyknąłem do żony, żeby z dziećmi uciekała przez okno. Gdyby pożar wybuchł w nocy to ocalałaby tylko nasza córka, której wtedy nie było w domu – mówi łamiącym się głosem mężczyzna, który został ranny.

Kiedy na miejsce przyjechała straż pożarna drewniany budynek stał już w ogniu. Prawdopodobną przyczyną wybuchu pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej.

– Ocalał tylko telefon, wciąż działa – pan Mirosław wskazuje na leżący na wersalce aparat telefoniczny. Nawet nie jest nadpalony w odróżnieniu od mieszkania, w którym wciąż czuć swąd spalenizny.

Na komodzie stoi spalony pojemnik na pieczywo, mikrofalówka. – Tyle zostało z dyplomów i medali, które zdobyła żona na różnych imprezach, bo mamy kucyki – tłumaczy pan Mirosław. Niczego już nie da się odczytać.

Małżeństwo ma trójkę dzieci – syna i dwie córki –17-letnią Roksanę i 14-letnią Sylwię. – W ubiegłym roku remontowałem ten dom – tłumaczy pan Mirosław. – Planowaliśmy też rozebrać ganek i dostawić nową część, żeby dziewczynki miały oddzielne pokoje, bo jedna ma alergię a druga lubi zwierzęta. Miała szczura. Zginął w pożarze.

Pogorzelcom pomaga wieś. – Na pewno nie zostawimy ich samych – zapewnia Beata Rola, sąsiadka Lipowskich. – Wszystko stracili. Próbowaliśmy prać uratowane z pogorzeliska ubrania, ale nie wiem czy będzie można je nosić. Wciąż śmierdzą.

Na razie pani Violetta z dziećmi mieszka u sąsiadów. Mąż śpi w garażu. Ich zniszczony dom trzeba będzie rozebrać. Tymczasowe schronienie zaoferowała rodzinie jedna z sąsiadek. – W tym domu są dwa pokoje, kuchnia, łazienka i niewielki korytarz – opisuje Wiesława Rozwód, sołtys Czółen. – Budynek jest już odświeżony i pomalowany.

JAK MOŻESZ POMÓC

Potrzebne są m.in. pościel, ręczniki, środki czystości, materiały budowlane, meble. Osoby, które chcą pomóc rodzinie z Czółna są proszone o kontakt telefoniczny. Należy dzwonić pod numery telefonu – 609 793 752 lub do naszej redakcji 81 46 26 817.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!