czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Przychodzi złodziej do hipermarketu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2008, 16:42

Zbliżający się przedświąteczny okres, podobnie jak sezonowe wyprzedaże, to dla supermarketów i centrów handlowych prawdziwy koszmar. Złodziei przybywa, a sklepy liczą straty.

- Osoby dopuszczające się kradzieży są w różnym wieku, pochodzą z różnych grup społecznych, mają różne wykształcenie i dochody. Bywają wśród nich i bezrobotni, i osoby dobrze sytuowane, nie ma na to reguły - twierdzi Katarzyna Petrykowska, specjalista ds. PR hipermarketu Real.

Wiemy nawet, gdzie mieszkają

Niektórzy działają w pojedynkę, niektórzy w grupie. Ten drugi model jest częściej spotykany.

- Po jakimś czasie rozpoznajemy bez problemu członków takiej szajki. Znamy nie tylko ich twarze, które pojawiają się na portretach pamięciowych udostępnianych nam przez ochronę, ale nawet miejsce ich zamieszkania - mówi Kamila Dąbrowska, kierownik salonu z odzieżą House w Centrum Handlowym Plaza.

Są dobrze zorganizowani

Każda osoba w złodziejskiej grupie ma określoną rolę: obserwacja, zagadywanie sprzedawcy i kradzież. Takie działanie ma ułatwić akcję i umożliwić ucieczkę.

- Niektórzy są rzeczywiście sprytni, nie bawią się w dyskrecję, są bezczelni. Ale jakoś im się udaje - przyznaje Kamila Dąbrowska i dodaje: Zachowują jednak ostrożność i następnym razem sprawdzają, kto obsługuje, żebyśmy ich nie rozpoznali. Większość z nich nigdy nie kradnie towaru wartości przekraczającej 250 zł. Zdają sobie sprawę, że w razie wpadki mogą mieć sprawę w sądzie.

Lis w kurniku

Coraz częściej nieuczciwi okazują się także pracownicy. Jak podkreślają handlowcy, traktowani są tak samo jak złodzieje z zewnątrz. Sprawa rozwiązywana jest przy udziale policji, bez taryfy ulgowej.

- Nie tolerujemy żadnych kradzieży i zawsze z takiej sprawy wyciągamy ostre konsekwencje, ze zwolnieniem z pracy włącznie - informuje Michał Kubajek z biura prasowego hipermarketu Tesco.

Wielkogabarytowy przedmiot pożądania

Nieuczciwy klient ma różnorodne upodobania, jest nieprzewidywalny. Jego łupem może paść zarówno spożywczy drobiazg, jak i kosztowny sprzęt.

- Ciekawym przypadkiem była zuchwała próba pewnej kobiety. Usiłowała ona wynieść… komputer łącznie z monitorem. Była to osoba bardzo doświadczona w kradzieżach. Pod obszerną sukienką miała zamocowane specjalne szelki, które miały przytrzymywać ukradziony sprzęt. Wygląd wspomnianej pani nie sugerował, by miała ukryty 17-calowy monitor, łącznie z komputerem i klawiaturą - opowiada Michał Kubajek.

Łup wyniesiony w żołądku

Kradzieże wartościowych towarów nie są jednak największym problemem sieci handlowych, ponieważ są one stosunkowo łatwe do wykrycia. Prawdziwą plagą stała się natomiast grupa tzw. podjadaczy; na nich sklepy tracą najbardziej.

- Tacy klienci są naprawdę uciążliwi. Jedzą na terenie marketu bagietki, słodycze, owoce, piją piwo, wodę i soki, nie płacąc za to towar - informuje Katarzyna Petrykowska.

W ciągu miesiąca, na skutek podjadania, znika z półek około 1,5 tony różnych produktów - informuje Michał Kubajek.

Jak oni to robią

- Jest wiele sposobów na ominięcie zabezpieczeń. Wytrawni złodzieje poradzą sobie ze wszystkim: klipsami i wlepkami przy ubraniach, numerkami w przymierzalniach, bramkami przy wyjściu. W takich sytuacjach sprawdza się wewnętrzny monitoring w sklepie - mówi Kamila Dąbrowska.

Handlowcy spotykają się różnymi sposobami ukrywania towaru.

- Mieliśmy przypadek mężczyzny, który przyszedł w długim, jesiennym płaszczu. Z pozoru wydawał się zwykłym klientem, który zamierzał kupić ubrania marki Cherokee. Jak się później okazało, pod płaszczem miał na sobie tylko bieliznę, a w resztę ubrań postanowił zaopatrzyć się nielegalnie w naszej sieci, próbował ukraść nie tylko spodnie i bluzę, ale także koszulkę, pasek oraz dwie pary skarpetek - opowiada Michał Kubajek.

Profesjonaliści mają nie tylko sposoby, ale również "narzędzia”

- Bardzo popularne stały się magnesy, które "rozklipsowują” ubrania, a także torby wyklejone od wewnątrz folią i papierem nasączonymi wodą, dzięki którym ubrania przy bramce nie "pipczą”. Standardem jest maskowanie towaru puchowymi kurtkami, czy wchodzenie do przymierzalni z wieszakiem, na którym, zamiast jednego, jest kilka ubrań - wyjaśnia Kamila Dąbrowska.

Jak zachowują się przyłapani na gorącym uczynku?

Reakcji (podobnie jak metod kradzieży) jest tyle, ilu złodziei. Są tacy, którzy przyznają się do kradzieży. Są tacy, którzy idą w zaparte. Albo uciekają, próbując uniknąć odpowiedzialności.

Zdarzają się także przypadki ekstremalne.

- Niedawno przyłapaliśmy klientkę, która nagle zaczęła udawać atak padaczki. Pamiętam też dziewczynę, która wyjęła nóż i zagroziła, że się zabije. Obezwładniło ją dopiero kilku policjantów - opowiada Kamila Dąbrowska. I dodaje: Często spotykamy się także z groźbami i zastraszaniem.

Mimo sporych wydatków, jakie ponoszą sieci handlowe na systemy ochrony, zabezpieczenia, szkolenia pracowników, problem kradzieży wciąż narasta.

Wymowne liczby

Od kilku do kilkunastu klientów przyłapuje na kradzieżach w ciągu tygodnia ochrona w lubelskim Tesco.

1,6 miliarda dolarów straciły w ubiegłym roku z powodu złodziei Polskie sklepy. To więcej niż firmy handlowe w Czechach, na Węgrzech, na Słowacji i w Krajach Bałtyckich razem wzięte. W tym rankingu kradzieży w hipermarketach Polska wypada najgorzej wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej.

(kap, hap)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
slupszczanka
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

slupszczanka
slupszczanka (21 listopada 2008 o 07:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nigdy w to nie uwierze patrzcie na rece ochronierzom a tyle kasy tracicie to czemu tego syfu nie zamykacie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!