niedziela, 26 marca 2017 r.

Lubelskie

Ranny czekał trzy godziny na karetkę. Dyspozytorka miała zły dzień

Dodano: 30 grudnia 2012, 17:41

Syn jest w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Ma bardzo dobrą opiekę medyczną. Został tutaj p
Syn jest w szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Ma bardzo dobrą opiekę medyczną. Został tutaj p

Ponad trzy godziny czekał na karetkę z Opola Lubelskiego 30-latek z ciężkim urazem głowy. Przełożeni dyspozytorki stacji pogotowia sprawdzają, dlaczego tak długo zwlekała z wysłaniem pomocy.

Syn ma złamaną potylicę i pękniętą podstawę czaszki. Ma również wstrząs mózgu i uraz lewego płata skroniowego – żali się Grażyna Zyska z miejscowości Bór w powiecie opolskim, matka 30-letniego Sebastiana. – Syn nie pamięta, co się wydarzyło w klubie. W ciężkim stanie leży w lubelskim szpitalu.

W Boże Narodzenie syn pani Grażyny razem ze swoją żoną i m.in z braćmi pojechał na koncert do klubu muzycznego koło Opola Lubelskiego. – Tam ok. północy został pobity – opowiada matka mężczyzny. – Ktoś go kopnął. Sebastian upadł na beton. Stracił przytomność. Już stamtąd znajoma syna dzwoniła po pogotowie ratunkowe w Opolu.

Było 28 minut po północy, 26 grudnia. Dyspozytorka karetki jednak nie wysłała. Nie wiadomo, dlaczego. Żona pobitego zawiozła go do oddalonego o kilkanaście kilometrów od dyskoteki domu jego rodziców.

– Od razu zobaczyłam, że jest z nim źle – podkreśla matka mężczyzny. – Mąż jest po wypadku samochodowym. Też miał uraz głowy. Ponownie zaczęliśmy wzywać pomoc i to kilka razy. Bezskutecznie. Karetka przyjechała dopiero po naszym telefonie na policję. A dyspozytorka, która w końcu ratowników przysłała, kazała mi sobie "głowę przewietrzyć”.

Ostatecznie karetka wyjechała do pobitego mężczyzny o godz. 3.42.

– My nie interweniowaliśmy w sprawie karetki, tylko na prośbę rodziny pobitego sprawdziliśmy stan trzeźwości dyspozytorki pogotowia (kobieta była trzeźwa – dop. red.) – precyzuje mł. insp. Tomasz Zdybel, zastępca Komendanta Powiatowego Policji w Opolu Lubelskim.

• Czy odmowa wysłania karetki do klubu, gdzie czekał pobity była słuszna? – zapytaliśmy przełożonych dyspozytorki.

– Zabrakło "dociekliwości” dyspozytora w ustaleniu stanu faktycznego – przyznaje Józef Stępień, p.o. zastępcy dyrektora SPZOZ w Opolu Lubelskim, po analizie nagrania treści rozmowy pomiędzy dyspozytorem a wzywającym.

Wyraża też ubolewanie nad zaistniałą sytuacją, która – jak zaznacza – była skutkiem wielu czynników, w tym "uciążliwości” pracy dyspozytora, stresu i przemęczenia, rutyny i "odstępstwa” od obowiązujących dyspozytorów ratownictwa medycznego "standardów obsługi zgłoszenia ratowniczego”.

– Z przykrością stwierdzam, że pod koniec emocjonalnej rozmowy dyspozytora z drugą osobą z rodziny padło stwierdzenie: "Niech Pani przewietrzy sobie głowę, a ja wysyłam karetkę” – potwierdza Stępień.

Dyspozytorka do czasu wyjaśnienia incydentu została odsunięta od pełnienia tej funkcji. Trwa też kontrola pracy innych dyspozytorów.

Sprawcy pobicia są nieznani. Policja szuka świadków zdarzenia.
Czytaj więcej o:
gość
Opole
jan
(70) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

gość
gość (5 lutego 2013 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przecież by się z nim żona nie siłowała, on pewnie nie był świadomy tego, co sie z nim stało, skoro miał takie obrażenia....... Trzeba scigac takie zachowania, przeciez na to kazdy placi podatki...
Rozwiń
Opole
Opole (5 lutego 2013 o 17:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tego co mi wiadomo, to żona zawiozła go do szpitala, lecz nie chciał tam pójść, dlatego zawiozła go do domu. Jeśli nie wiecie jak było, nie znacie szczegółów to nie komentujcie! Chora jest dla mnie sytuacja kiedy przy konkretnym określeniu zdarzenia, które miało miejsce i przybliżeniu obrażeń poszkodowanego, dyspozytorka każe samemu na własną rękę przywieźć poszkodowanego do szpitala, przecież nie wiadomo, czy mu się większej krzywdy nie zrobi, próbując go przetransportować. A poza tym skoro lekarz jest na izbie przyjęć i karetka stoi pod szpitalem, to lekarz powinien być poinformowany o zdarzeniu i myślę że nie zawahałby się ani chwili! Więc zastanówcie się jeszcze raz, zanim komuś ubliżycie!
Rozwiń
jan
jan (16 stycznia 2013 o 22:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze ze nagłosnili ta sprawe ścigać ich
Rozwiń
gości
gości (5 stycznia 2013 o 01:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To teraz kiedy następny Zilion panie Z.
Rozwiń
Pin
Pin (3 stycznia 2013 o 14:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziwne zdarzenie bo musiało chyba jechać OSP bo dziewczynko w PSP to takie rzecz się nie zdarzają...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (70)

Pozostałe informacje

Alarm 24