poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Rasizm w Radzyniu

Dodano: 14 lutego 2007, 20:19

Obcokrajowcom zakazano wstępu na miejskie targowisko w Radzyniu Podlaskim. To nic, że mają pozwolenia na pracę, a część z nich to obywatele Unii Europejskiej.

Burmistrz nie chce ich tam widzieć. Na jego polecenie Straż Miejska zablokowała wczoraj bramy.

Mundurowi stanęli w dwóch bramach prowadzących na targ. Trzecią, najmniejszą, zablokował kierownik targowiska. Wspólnie zatrzymywali zagranicznych kupców, próbujących wejść na teren bazaru. Strażnicy przepuszczali tylko pochodzących z zagranicy małżonków miejscowych kupców.
- Jak przychodzi kontrola ze skarbówki, to ucieka połowa Polaków, bo nie mają pozwolenia. A my zarabiamy uczciwie - żaliła się dziennikarzom Juleta Hovhanisjan. Na pytanie, dlaczego nie może wejść na targ, usłyszała tylko, że to decyzja burmistrza Witolda Kowalczyka.
- Burmistrz wezwał mnie we wtorek. Powiedział, żebym nie wpuszczał na targowisko żadnych obcokrajowców. I tyle. Nie dostałem tego na piśmie, to było ustne polecenie - tłumaczy Lech Koczkodaj, komendant radzyńskiej Straży Miejskiej. - Zrozumiałem, że ten rozkaz dotyczy nie tylko tej środy. Że od tej pory wstęp na targ będą mieli tylko polscy kupcy. O powody mnie nie pytajcie.
Swym pomysłem Kowalczyk zaskoczył nawet swych najbliższych współpracowników. - Nie wiem, skąd taka decyzja - dziwi się Kazimierz Szynkaruk, sekretarz miasta. - Ze mną tego nie konsultował - mówi Jan Kuszpa, zastępca burmistrza. - Próbowałem się do niego dodzwonić, ale bez efektów - dodaje.
Na targowisko nie dostało się około stu obcokrajowców. Handlowali tam od lat, tak jak wszyscy, w każdą środę. Handlują legalnie. Ormianie, Ukraińcy, Bułgarzy i Rumuni mają pozwolenia na pracę. Przybysze z Bułgarii i Rumunii od Nowego Roku nawet nie muszą mieć takich dokumentów, bo ich kraje należą do Unii Europejskiej.
Polscy konkurenci zagranicznych handlarzy powinni być z takiego rozwiązania zadowoleni. - Od wielu lat wpływają do nas skargi rodzimych kupców. Nie są w stanie przebić cenowo handlarzy ze Wschodu - mówi Kuszpa. - Nasi regularnie płacą za plac. Z innymi bywa różnie. Obcokrajowiec sprzedaje koszulę za 15 zł, nasz musi cenić ją znacznie wyżej.
- Do mnie takie skargi nie trafiają już od dawna - dodaje komendant Koczkodaj.
Burmistrz był wczoraj nieuchwytny. Wyjechał do Warszawy. Nie odbierał komórki.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!