sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Rozrusznik wspomaga serce Wałęsy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 marca 2008, 17:14

Korespondencja własna z Houston. Bush senior podjął byłego polskiego prezydenta lunchem.

Kiedy po wybraniu jednego z najbardziej pożądanych dziś przez media numerów telefonicznych, usłyszałem głos Lecha Wałęsy, a zaraz potem rzucone ze śmiechem: "Serce mam zreperowane, niech się wrogowie martwią”, zrozumiałem, że finał pobytu byłego prezydenta RP w Houston jest jak najbardziej pomyślny.

Co się wydarzyło od środy, kiedy pisaliśmy o niespodziewanych perturbacjach zabiegowych na stole operacyjnych w DeBakey Methodist Heart Center w Houston, zakończonych wstawieniem rozszerzającego stentu w jedną z głównych arterii prezydenckiego serca? Przede wszystkim wszyscy myśleli, że oczekując na kolejny zabieg implantacji rozrusznika w piątek, Lech Wałęsa zwolni tempo i zrezygnuje z lunchu z Georgem Bushem seniorem, na jaki ten zaprosił go do najlepszego klubu w Downtown Houston.

Nic z tych rzeczy. Wałęsa punktualnie o godz. 13 wkraczał do nobliwego budynku, a w drzwiach obok byłego prezydenta USA witali go także James Baker, były sekretarz stanu i Robert Mosbacher, były sekretarz handlu. Biesiadowano przez godzinę i 38 minut.

- Okazało, że panowie są świetnie zorientowani w sprawach Polski - mówi Lech Wałęsa. - Nie tylko zorientowani byli, jak się toczą sprawy z braćmi Kaczyńskimi i Donaldem Tuskiem, ale też wiedzieli o chorobie i pobycie w szpitalu Wojciecha Jaruzelskiego, dopytując o jego zdrowie...

Panowie dyskutowali także o stosunkach Polski z Niemcami i Rosją nie omijając przyszłości tego mocarstwa po wyborach, w których Putina zastąpi Miedwiediew. Oczywiście interesowali się postacią Donalda Tuska, który lada moment ląduje w USA ze swoją pierwszą wizytą. Nie mogło zabraknąć pytań o Houston i kowbojski stan Teksas, którego miasto jest wizytówką i ozdobą. Oczywiście Wałęsa czuje się tu po kowbojsku zenergetyzowany i gotów do dalszej akcji. "Błąd robią ci, którzy kładą krzyżyk na zmęczonych walką szeryfach...” - padła sentencja.

Na koniec Wałęsa zaprosił uczestników lunchu do Gdańska na obchody 25-lecia przyznania mu nagrody Nobla, zaplanowane na połowę grudnia 2008 roku.
W piątek, o 7.30 Lech Wałęsa odjechał do sali zabiegowej. Tym razem operował dr Miguel Valderrabano, specjalista od zaburzeń przewodzenia sercowego. Od pierwsze nacięcia skalpelem do ostatniego szwu i słów "It's over”.

- Zabieg był zdecydowanie konieczny - powiedział dr. Valdarrabano. - Rozrusznik u naszego znakomitego pacjenta będzie stabilizować funkcjonowanie mięśnia sercowego, synchronizując jego skurcze. Przede wszystkim zapobiegać przyspieszaniu ich rytmu i wchodzeniu w stadium migotania komór. U osób z dysfunkcjami, jakie występują także u pana Lecha Wałęsy, nazbyt szybka praca serca to ogromne zagrożenie śmiercią.

Towarzyszący cały czas Lechowi Wałęsie konsul honorowy RP w Houston a zarazem znakomity specjalista-anestezjolog, czuwający nad znieczuleniem z obu zabiegach, prof. dr Zbigniew J. Wojciechowski mówi: - Prezydent otrzymał model biventricular, podwójnokomorowy rozrusznik-defibrylator. Jego funkcja polega zarówno na umiarowywaniu rytmu serca, ale także możliwości generowania szoku elektrycznego, na wypadek zagrożenia ustania jego pracy w wyniku nagłej dysfunkcji. To jest także próba zapobieżenia ewentualnej transplantacji serca. Czas pokaże czy udana, ale wszyscy w to głęboko wierzymy.

W niedzielę, Lech Wałęsa uczestniczył w prywatnej mszy w kaplicy szpitalnej, którą odprawił ks. prof. Janusz Ihnatowicz, znany teolog z St.Thomas University w Houston. Uczestniczyło w niej kilkanaście osób, w tym niektórzy członkowie teamu medycznego ratującego prezydenckie serce.

W tej chwili zapada decyzja, czy Lech Wałęsa powraca w połowie tygodnia do Polski, czy też będzie kontynuował przerwaną pobytem w DeBakey Methodist Heart Center turę odczytową, której ostatni etapem miał być uniwersytet w Mexico City. Wałęsa oczywiście chce lecieć i wcześniej zaplanowaną misję wypełnić do końca. Jak to szeryf...

Waldemar Piasecki, Hoston










  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Yoyo
Borek
Karl
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Yoyo
Yoyo (5 marca 2008 o 03:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No to przykrość dla Kaczorów, ha-ha-ha...
Rozwiń
Borek
Borek (5 marca 2008 o 01:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZDROWIA LECHU !
Rozwiń
Karl
Karl (4 marca 2008 o 11:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeżeli nie widzisz różnicy między tobą, a Wałęsą, to mi cię żal. Wałęsa nie musi
się poddawać zabiegom na Pomorzu, bo jest... Wałęsą. Kardynał też ma większe
mozliwości (także lecznicze) niż pleban.
Rozwiń
Gość
Gość (4 marca 2008 o 10:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SZERYF wybrał kardiologów z Houston bo nie ma zaufania do pomorskich specjalistów..nie dziwię mu się..mnie też nie pomogli na Pomorzu!..Zdiagnozowali i podłączyli podobny aparat w woj.Wielkopolskim...
Rozwiń
Billy the Kid
Billy the Kid (3 marca 2008 o 23:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
McGregor napisał:
Billi the Kid = Billy the Sheet. That's it.

Still wearing diapers, huh? Obviously you're playing with overflowing excrements when they're full.
Useful suggestion, drink less beer, scumbag!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!