niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lubelskie

Sąd i kurator posłali dziecko na melinę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 stycznia 2007, 19:29

13-letnia dziewczynka nie mogła liczyć na niczyją pomoc

Nikt też nie czuje się winny tragedii, jaka spotkała 13-letnią wychowankę puławskiego domu dziecka. Dziewczynka została zgwałcona w domu swojej matki. Potwierdziła, że wykorzystało ją seksualnie trzech mężczyzn. Do tej pory nie ustalono nazwisk zboczeńców. Dziecko jest w ciąży.

Dlaczego puławski sąd zgodził się, żeby dziewczynka pojechała na wakacje do matki, choć już wcześniej spotkała tam wielka krzywda? W lipcu 2004 roku została zgwałcona po raz pierwszy i to na oczach pijanej matki. W sądzie pokazują palcem na kuratora. - Sąd, wydając decyzję, opierał się na wywiadzie kuratora sądowego. To on sprawdzał warunki, jakie matka mogła zapewnić dziewczynce. A w jego wywiadzie sprzed wakacji nie było informacji, które byłyby podstawą do odmowy - tłumaczy Danuta Wolska, zastępca prezesa Sądu Rejonowego w Puławach.
Stefan Wypych, kurator sądowy, autor korzystnej dla matki opinii, nie chciał ten temat rozmawiać. - W zawodzie pracuję od 30 lat. Ciekawszych przypadków znam tysiące - odparł lekceważąco.

Byliśmy na miejscu dramatu, żeby sprawdzić jak kurator mógł się tak pomylić. Dom matki skrzywdzonego dziecka bardziej przypomina komórkę niż mieszkanie. W środku jedno niewielkie pomieszczenie z trzema rozpadającymi się łóżkami i telewizorem. Brud. Na ścianach grzyb. I przenikliwe zimno. Matki nie ma. W domu jest tylko 30-letni brat dziewczynki. Pijany. - Czasami przecież trzeba coś wypić. No to przychodzili do nas koledzy - chętnie opowiada.
Zmienia ton, kiedy pytamy, co spotkało jego siostrę. - Ja tam nie wiem, czy to się stało w domu. I to wcale nie musi być tych trzech, co tu przychodzili - mówi. - Teraz mogą mieć do nas pretensje.
Jak wygląda życie w tym domu, wiedzieli mieszkańcy całej miejscowości. Nie wtrącali się. - Nie mój cyrk, nie moje małpy - tłumaczy jeden z nich. - Miałem zaglądać im przez okno po nocy? - ucina.
- Sama się zastanawiałam, co mogłabym zrobić. Ale teraz już za późno - dodaje kolejna kobieta.
W Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Puławach, gdzie od dwóch lat mieszka dziewczynka, tłumaczą, że nic nie wiedzieli. - Zawsze mówiła, że wszystko jest w porządku. Z matką również rozmawialiśmy, kiedy odwiedzała córkę w Domu Dziecka. Nic nie wskazywało, że w domu rodzinnym może dziać się coś złego - wyjaśnia Lech Piekarz


CO DALEJ

Kobieta zostanie prawdopodobnie całkowicie pozbawiona władzy rodzicielskiej. A jej córka trafi do innej placówki. Śledztwo w sprawie wykorzystywania seksualnego prowadzi prokuratura. Rzecznik praw dziecka, którego w czwartek prosiliśmy o interwencję, zażądał od prokuratury wyjaśnień w tej sprawie.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!