wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Mieszkanka Krasnegostawu zawiadomiła prokuraturę, że policjant napastował ją w komendzie. - To pomówienie - odpiera zarzut oskarżany.

- A jakby tak moją żonę potraktowano? - oburza się sąsiad Anny P., który namówił ją do napisania skargi na policjanta.
Przy dyżurce oficera dyżurnego Powiatowej Komendy Policji w Krasnymstawie wisi wielki plakat: "Zostałaś zgwałcona, zgłoś przestępstwo”. 7 lutego przeszła obok niego Anna P., zadbana blondynka. Miała wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka. Sprawa dotyczyła sprzedaży mienia zajętego przez komornika. Chodziło o część jej kamienicy. Porozmawiała tylko z policjantem, obiecała, że następnego dnia przyniesie dokumenty. 8 lutego znowu przyszła do komendy. Już na korytarzu podszedł do niej starszy funkcjonariusz. - Powiedział, że po przesłuchaniu kolega przyprowadzi mnie do jego pokoju - opowiada.
Przesłuchanie odbyło się w pokoju numer 38. Potem kobieta została zaprowadzona w drugi koniec korytarza, do pokoju policjanta, którego wcześniej mijała. - Zostaliśmy sami, siedzieliśmy naprzeciwko siebie - mówi roztrzęsiona. - Zapytał, gdzie jest mój mąż, czy mieszkam sama. Mówił, że jestem w bardzo złej sytuacji, a on może mi pomóc. Zaproponował, że następnego dnia do mnie przyjedzie.
Kobieta twierdzi, że gdy podeszła do drzwi, policjant zaczął ją przytulać i całować. Szybko wyszła z pokoju. Już na korytarzu dał jej kartkę ze swoim numerem telefonu komórkowego. Dopisał na niej swoje imię.
Dzwonimy pod numer z kartki. Zgłasza się policjant. O zajściu z kobietą nie chce mówić. - To nieprawda, pomówienie - ucina.
Annę P. po wyjściu z komendy zauważył jej sąsiad. Też miał wezwanie w tej samej sprawie. - Była zapłakana i roztrzęsiona - wspomina. - Zaraz zadzwoniłem do komendy wojewódzkiej w Lublinie. Pytałem, co mamy robić. Usłyszałem, że trzeba napisać skargę.
Następnego dnia o godz. 17 policjant zaparkował swój samochód niedaleko domu Anny P. - Widziałem, jak on idzie ulicą, podszedł do drzwi sąsiadki - mówi. - Zobaczył mnie i poszedł dalej.
Sąsiad twierdzi, że chciał mieć dowód na to, że widział policjanta. Zadzwonił więc po policję ze skargą, że zastawił mu wjazd. Przyjechał radiowóz. - Policjant został wówczas ukarany mandatem za blokowanie wjazdu - potwierdza Stanisław Bojarski, komendant powiatowy policji w Krasnymstawie.
Komendant przepytał policjantów na temat zajścia. - Rozmawiała z tym policjantem, ale przy otwartych drzwiach - informuje o wynikach ustaleń. - To była rozmowa służbowa. Dotyczyła męża tej pani, poszukiwanego przez prokuraturę z Warszawy.
Komendant skargę kobiety przesłał do prokuratury. - Jest na etapie czynności sprawdzających - mówi Andrzej Stasieczek, prokurator rejonowy w Krasnymstawie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!