wtorek, 24 października 2017 r.

Lubelskie

Skażony miód. Zakazana substancja "zniknęła”. Prokuratura zajmie się sprawą?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 listopada 2013, 18:34
Autor: jsz

W związku z wynikami ostatnich badań, właściciel pasieki może już handlować miodem. (Archiwum)
W związku z wynikami ostatnich badań, właściciel pasieki może już handlować miodem. (Archiwum)

Dwie analizy i dwa zupełnie różne wyniki. Tak zakończyły się badania miodu, w którym w październiku wykryto znaczne stężenie szkodliwej substancji. Sprawę najprawdopodobniej zbada prokuratura.

O dramatycznych wynikach kontroli w pasiece w Janowie Lubelskim pisaliśmy 31 października. Próbki oferowanego tam miodu pobrali przedstawiciele Inspekcji Weterynaryjnej. Po badaniach w laboratorium Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach okazało się, że w miodzie jest ponad 3000 razy więcej sulfamerazyny (pochodna leków) niż dopuszcza norma. Sulfamerazyna może uszkodzić nerki i powodować alergie. Z naszych ustaleń wynika, że skażonego miodu było około tony.

Sygnał o wstępnych wynikach kontroli dotarł do weterynarzy w październiku. Inspektorzy odwiedzili pszczelarza, by pobrać kolejne próbki i zabezpieczyć towar.

– Z ponownych badań wynika, że w miodzie nie ma sulfamerazyny – mówi Wojciech Tyczyński, pełnomocnik Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Lublinie.

Skąd tak rozbieżne wyniki? Jak twierdzi nasz informator, w czasie drugiej kontroli miód pobierano już z innych beczek, niż za pierwszym razem. Skażony towar mógł więc zostać podmieniony. Była ku temu okazja, bo jak ustaliliśmy, inspektorzy mieli kontaktować się z pszczelarzem, kiedy tylko otrzymali sygnał o wykryciu sulfamerazyny.

– Nie podejrzewam, by specjaliści w Puławach się pomylili – mówi Roman Jarosz, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Janowie Lubalskim. – To przecież europejskie laboratorium referencyjne. Możliwe, że za każdym razem badano inny miód.

– Takie rozbieżności nie biorą się znikąd – dodaje Tyczyński. – Niestety nasze kompetencje w pewnym momencie się kończą. W wyjaśnieniu sprawy mogłaby pomóc policja i prokuratura.

Możliwe, że właśnie tak się stanie.

– Nie mogę tego wykluczyć. W najbliższych dniach podejmiemy odpowiednią decyzję – zapowiada Jarosz.

W związku z wynikami ostatnich badań, właściciel pasieki może już handlować miodem. Jeśli sprawą zajmą się śledczy, sprawdzą nie tylko czy doszło do podmiany towaru. Ustalą również, skąd wziął się skażony miód. Z naszych ustaleń wynika, że skażony towar pochodzi zza wschodniej granicy. Stamtąd trafił na Podkarpacie i do Janowa Lubelskiego. Nie wiadomo, ile miodu z sulfamerazyną trafiło na rynek.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
inny gość
gość
inny gość
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

inny gość
inny gość (12 listopada 2014 o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ciekawe

Rozwiń
gość
gość (10 listopada 2014 o 21:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ciekawe czy tak zostało zrobione.

Rozwiń
inny gość
inny gość (10 listopada 2014 o 20:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Właściciel pasieki miał prawo handlować tylko miodem własnej produkcji. Tymczasem w gospodarstwie znajdowało się kilka razy więcej towaru niż wynika z urzędowych deklaracji pszczelarza. On sam miał przyznać kontrolerom, że skażony miód pochodzi z powiatu lubaczowskiego na Podkarpaciu. Mógł tam trafić zza wschodniej granicy" – tak napisali w pierwszym artykule. Czyli co, nielegalny miód do liwidacji?

Rozwiń
gość
gość (10 listopada 2014 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"W związku z wynikami ostatnich badań, właściciel pasieki może już handlować miodem. Jeśli sprawą zajmą się śledczy, sprawdzą nie tylko czy doszło do podmiany towaru" - no to jak to mam rozumieć, że handlarz dostał zezwolenie na handlel całym miodem w tym kupionym nielegalnie w Lubaczowie?

Chyba żywność nielegalnego pochodzenia nie może być wprowadzana do obrotu.

Rozwiń
Gość
Gość (4 grudnia 2013 o 10:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Hmm ciężko mi coś powiedzieć na ten temat.

Słuchajcie znalazłam tutaj przed chwilą fajną stronkę która wyszukuje aktualne położenie danej osoby, wystarczy podać jej nr telefonu.
Dokładnie nie wiem na jakiej zasadzie to działa ale super sprawa szczególnie gdy wybieracie się całą rodziną gdzieś na wycieczkę :)

Sprawdzaliście? http://tnij.com/lokalis


 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!