sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Według danych z wczorajszego wieczora pod zawalonym dachem Międzynarodowych Targów Katowickich w Chorzowie zginęło co najmniej 66 osób, rannych zostało ponad 140. Wśród zabitych najprawdopodobniej
nie ma mieszkańców naszego regionu. Żałoba narodowa potrwa do środy

Dach zawalił się w sobotę wczesnym wieczorem podczas targów gołębi pocztowych. W środku było jeszcze kilkaset osób. Wśród nich hodowcy z Lubelszczyzny. Marek Karpiński, Rajmund Golbiak i Krzysztof Rumik z bialskiego oddziału Związku Hodowców Gołębi Pocztowych cudem uniknęli śmierci. - Siedziałem tyłem do wyjścia, gdy coś trzasnęło - opowiada Marek Karpiński. - Ktoś krzyknął "uciekamy!” Obok runęła konstrukcja dachu. Wydostaliśmy się o własnych siłach. Zygmunt Araźny z Puław wyjechał z hali wraz kolegami 45 minut wcześniej. - Strach pomyśleć, co by było, gdybyśmy zostali. Ledwie wyjechaliśmy, a w radiu informacja o katastrofie...
Naszych hodowców uratowała ptasia grypa. Z obawy przed nią nie urządzili wojewódzkiej wystawy, nie wybrali najlepszych gołębi, więc nie mogli ich pokazać na śląskich targach. - Pojechaliśmy bez gołębi, by się spotkać z kolegami - wyjaśnia Adam Bordzoł z Trzcińca koło Lubartowa. - Dlatego nie staliśmy w centrum sali, tak jak inni.
A ich ratowały wszystkie służby: policja, straż pożarna, Żandarmeria Wojskowa i żołnierze. W sumie ponad 1300 ludzi ze specjalistycznym sprzętem. Spod zawaliska wyciągnęli ponad stu czterdziestu żywych. Według świadków uratowanych byłoby więcej, ale część drzwi ewakuacyjnych była zamknięta.
Potem ratownicy zaczęli wydobywać ciała zabitych. Część zginęła od odniesionych obrażeń, niektórzy z wychłodzenia. W nocy z soboty na niedzielę temperatura w Chorzowie sięgała minus 20 stopni. Na znalezienie żywych nie ma już praktycznie szans. Dziś teren zacznie odgruzowywać ciężki sprzęt.
Prezydent Lech Kaczyński zapewnił, że państwo nie zostawi ofiar i ich rodzin bez opieki. Dzieci i inne osoby, których rodzice lub opiekunowie zginęli, mają otrzymać specjalne renty. Przypomniał, że są już decyzje o przekazaniu 3 mln zł na pomoc ofiarom i ich rodzinom, a w razie potrzeby kwota będzie większa.
Od dzisiaj urzędnicy w całym kraju mają sprawdzać, czy na dachach supermarketów, hal sportowych i basenów nie zalega śnieg.

Zbigniew Korszla z Krasnegostawu - prezes lubelskiego oddziału Związku Hodowców Gołębi Pocztowych

To były sekundy. Nagle w hali rozległ się straszliwy huk. Coś zaczęło trzeszczeć, pękać. I nagle sufit się osunął. Stałem z kolegą około 7 metrów od ściany. Zacząłem do tej ściany biec. Ludzie obok też. Ratowaliśmy się, jak mogliśmy. Za nami wszystko się waliło, nawet nie miałem odwagi spojrzeć za siebie. Potem coś spadło mi na głowę. Na szczęście to tylko zmarznięty śnieg. Wygrzebałem się spod niego i z ludźmi, którzy znaleźli się obok mnie, zaczęliśmy szukać wyjścia. Nie mogliśmy otworzyć drzwi, więc ktoś rozbił szybę. Wybiegliśmy na zewnątrz. I nie bardzo wiedzieliśmy, co się stało. Kiedy byłem już przed halą pomyślałem, że trzeba pomóc. Wróciłem. Ściany były powyginane do
wewnątrz, jakby były z papieru. A na środku ogromne zawalisko. Tam słychać już było tylko krzyki i jęki. Wszędzie latały gołębie i było pełno śniegu. Nie mogłem nic zrobić. Odszukałem swojego kolegę i zadzwoniliśmy do rodzin. A potem z hali zaczęli wychodzić ludzie. W coraz gorszym stanie. Z coraz większymi ranami. Coraz bardziej zakrwawieni.

Jerzy Wolniak - prezes Międzynarodowych Targów Lubelskich

- Nasza hala ma zupełnie inną konstrukcję. Kiedy ją budowaliśmy, jeździłem na Śląsk, żeby podpatrzeć ich rozwiązania. Tamta hala była bardzo futurystyczna. Dachu nie podtrzymywały filary, jak u nas. A na środku dachu była specjalna konstrukcja oświetleniowa. Nie wiem, czy to ciężar tego urządzenia, czy śnieg spowodowały katastrofę. •

Informacja i pomoc

Informacje o poszkodowanych są dostępne pod katowickim numerami: (32) 251 88 41, (32) 207 71 01, (32) 207 79 01, (32) 256 56 01 i (32) 228 30 30. Caritas Polska uruchomiła specjalne konto, na które można wpłacać pieniądze dla poszkodowanych i rodzin ofiar: PKO BP SA I O/Centrum Warszawa, nr: 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 z dopiskiem: KATOWICE. A wysyłając SMS-a o treści KATOWICE pod numer 72720 możesz pomóc ofiarom katastrofy. Koszt jednego to 2,44 zł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!