poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Spis Rolny 2010 w Wilkowie: Wizyty rachmistrzów krótkie, nie ma co spisać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 września 2010, 20:51

Rachmistrz spędza u rolnika średnio 40 minut. Ale w gminie Wilków wizyta nie trwa dłużej niż kwadrans. Tak wygląda spis rolny na terenach dotkniętych powodzią. Bo większości gospodarzy nie ma o co pytać.

– Dlatego kwestionariusz dla powodzian jest mocno uproszczony – mówi Wioletta Czarnecka, rachmistrz z Wilkowa. – Na początku wizyty ustalamy, czy gospodarstwo zostało zalane. Jeśli tak, nie wypytujemy o szczegóły. Ludzie bywają rozgoryczeni i zmęczeni powodzią.

Rachmistrz nie będzie więc dociekał, co uprawiali i jakich używali nawozów. Poprosi jedynie o oszacowanie strat, w tym zniszczonych maszyn. Gospodarze muszą też zadeklarować, czy w tym roku wznowią produkcję rolną.

– Pytanie o źródło utrzymania to jedno z tych, którego boję się zadawać – przyznaje Czarnecka. – Większość mieszkańców jest w bardzo ciężkiej sytuacji.

Mimo to, spisują się chętnie i bez większych obaw. – Wiem, że to obowiązek, więc nie ma z czym dyskutować – mówi Wiesław Piątek z Lubomirki w gm. Wilków. – Nie ma co kombinować, tylko powiedzieć, jak jest.

Wizyta w gospodarstwie Piątków trwała najwyżej 5 minut. Rodzina straciła w powodzi niemal cały dobytek. Na szczęście, ocalał dom, w którym można już mieszkać.

– Nie ma się co stresować, ja się przyzwyczaiłem – mówi Marek Kufel, sadownik z Lubomirki. – Nasze uprawy co parę lat zalewa woda albo niszczy mróz. U mnie 70 proc. drzew nadaje się do wycięcia. Może za 3–4 lata uda się to odtworzyć. Wszystko mogę opowiedzieć rachmistrzowi. W telewizji sporo mówili o spisie, więc nie mam żadnych obaw.

Ale niektórzy rolnicy podchodzą do spisu z rezerwą. Boją się, że dane z kwestionariusza wpłyną np. na wysokość odszkodowań lub dopłat rolniczych. – No bo, po co im tyle informacji? – pyta pan Janusz z Wilkowa.

– Tylko do celów statystycznych – uspokaja Czarnecka. – Informacje o gospodarstwach wprowadzamy do przenośnych terminali. Po zakończeniu wizyty, wysyłamy je do centralnego serwera. Rachmistrz nie ma już do nich dostępu.

– Nie ma się czego bać, bo odszkodowania i tak nikt nie da na piękne oczy – dodaje Kufel. – Rzeczoznawca musi sam wycenić straty. Ja miałem w domu dwa metry wody. Do końca roku zdążę z remontem. Jednocześnie straciłem sad, który był jedynym źródłem utrzymania.

Podobne kłopoty ma większość okolicznych mieszkańców. Do końca października wszyscy opowiedzą o swojej sytuacji rachmistrzom. W gminie Wilków jest ich sześciu. Każdy musi zebrać dane z ponad 200 gospodarstw.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!