środa, 20 września 2017 r.

Lubelskie

Sprawiedliwość dopadła mordercę

Dodano: 26 grudnia 2006, 21:20

Uniewinniony przez ławników Jerzy K. został ponownie osądzony. Tym razem nowy, pięcioosobowy skład sądu nie miał wątpliwości, że ma do czynienia z zabójcą.

Sąd skazał Jerzego K. na 15 lat więzienia.
- Przecież miał na rękawach ślady krwi. Był świadek, przed którym przyznał się, że zabił - wylicza córka zamordowanego. - To była ewidentna sprawa. Ale na wyrok skazujący musieliśmy czekać aż cztery lata.
30 listopada 2002 roku w domu Jerzego K. odbywała się impreza andrzejkowa. Kilku mężczyzn piło alkohol. Potem porozchodzili się do domów. Został tylko 66-letni Tadeusz Ż. Niemal naprzeciwko domu Jerzego K. jest stacja gazu. Jerzy K. przybiegł tam wieczorem. Powiedział, że Tadeusz Ż. leży nieżywy w jego domu. Pracownik stacji poszedł z nim na miejsce. Pomyślał jednak, że Tadeusz Ż. śpi pijany i wrócił do pracy. Po kilkunastu minutach Jerzy K. znowu przybiegł. Pracownik stacji ponownie za nim poszedł. Tym razem zobaczył na piersi Tadeusza Ż. plamę krwi. Jerzy K. powiedział mu, że to on zabił.

Sąd aresztował Jerzego K. Jego proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Zamościu. W lipcu 2004 roku zapadł wyrok. Trzech ławników przegłosowało dwóch sędziów zawodowych i uniewinniło Jerzego K. Uniewinniony po półrocznym pobycie w areszcie wyszedł na wolność. Wrócił do swojej miejscowości.
- Będę się starał o odszkodowanie - mówi nam wówczas wytatuowany mężczyzna. - Niesłusznie siedziałem.
Utrzymywał, że nie zabił. - Popiliśmy. Jak miałem 3,2 promila, to co ja mogę pamiętać?
Mieszkańcy Polichny mówili o nim z wyraźnym strachem: Pije pod sklepem, przeklina. Kto wie, co może mu strzelić do głowy.
Zamojski wyrok został uchylony. Proces znowu ruszył, tym razem przed Sądem Okręgowym w Lublinie, gdzie uznali, że Polichna leży na obszarze jego działania.
Jerzy K. odpowiadał z wolnej stopy. Trzeba było znowu wzywać wszystkich świadków. W końcu przestał przychodzić na rozprawy. W październiku aresztowano go za utrudnianie postępowania. Na koniec procesu prokurator zażądał dla niego 15 lat więzienia. Adwokat chciał uniewinnienia. Wydany w ubiegłym tygodniu wyrok nie pozostawił wątpliwości. Jerzy K. usłyszał, że nie tylko nie będzie żadnego odszkodowania, ale też na długie lata pójdzie do więzienia.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!