czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Stado krów padło w męczarniach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 kwietnia 2008, 15:39

W oborze Marcina P. z Kłodnicy Górnej (gm. Borzechów) odkryto siedem martwych krów i dwie żywe, skrajnie wyczerpane.

Zwierzęta nie dostawały jedzenia ani picia od wielu dni. Rolnik usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami.

Przerażającego odkrycia dokonał Zdzisław Małysz, komendant Straży dla Zwierząt w Lublinie, do którego napisali mieszkańcy Kłodnicy.

- To, co zobaczyliśmy było straszne - mówi. - O te zwierzęta nikt nie dbał od bardzo wielu dni.

Komendant wezwał weterynarza i policję. Według lekarza zwierzęta padły z niedożywienia i braku wody do picia. - Stopień wychudzenia zwierząt wskazywał, że nie były karmione od dłuższego czasu - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji.

Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, właściciela gospodarstwa Marcina P. nie było. Zjawił się po kilku godzinach. Był pijany. Został zatrzymany. Jego sąsiedzi nie są zbyt rozmowni, zaręczają, że nie wiedzieli, co się działo w tym gospodarstwie.

- Przecież nikt nie chodził i nie zaglądał mu do obory - podkreśla jeden z dalszych członków rodziny Marcina P.

Okoliczni mieszkańcy podejrzewają, że właściciel stada miał kłopoty w spłacaniu kredytów.

- Słyszałem, że miał finansowe problemy. Ostatnio chyba sprzedali ziemię, żeby mieć na spłaty długów. Ale przecież pożywienia dla zwierząt nie brakowało. Na polu ma kilkanaście balot z sianem i dużo zboża w domu - dodaje mieszkaniec Kłodnicy.

Dzisiaj padłe zwierzęta leżały jeszcze w oborze. Mają być zabrane do utylizacji. Żywe trafiły do lecznicy. Być może uda się je uratować. - Nie wiedzieliśmy nic o tym, co tam się dzieje - mówi Zenon Madzelan, wójt Gminy Borzechów. - Gmina przecież nie ma obowiązku sprawdzać jak są chowane zwierzęta. Ale wiele mogli zobaczyć sąsiedzi, jeżeliby tylko tego chcieli. Przecież te krowy nie były karmione i pojone od ponad trzech tygodni. Drań powinien dostać solidny wyrok.

Marcin P. usłyszał w prokuraturze zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi mu do 2 lat więzienia. Na przesłuchaniu tłumaczył, że zwierzęta padły, bo były chore.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~pani~
Prime
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~pani~
~pani~ (13 listopada 2009 o 18:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co to za kara 1 rok jeszcze niewiadomo czy ją odsiedzi
Rozwiń
Prime
Prime (26 kwietnia 2008 o 09:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo Straż dla Zwierząt to wszystko dzięki WAM.
Rozwiń
Gość
Gość (25 kwietnia 2008 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a moze nikt własnie żaden sasiad nie zaragował bo sie go bali on był groźny i dla swego dobra lepiej było sie nie wtrącać.
a ta jego matka i siostrunia to też dobre jak mogły przesłuchać te ryki krów te ludzie nie maja serca i sumienia przeciez napewno psów tez nie karmia jak te ludzie mogą chodzić do kościoła i i rece skłądać przed ołtarezm. dla nich aby wódka sie liczy
Rozwiń
iki
iki (25 kwietnia 2008 o 21:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zamknąć tych ludzi. Sąsiedzi-znieczulica totalna.
Rozwiń
Gość
Gość (25 kwietnia 2008 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Właśnie, nie zrobili nic, bo u wielu ludzi pokutuje pogląd, ze zwierzę to podgatunek który można w sposób bestialski traktować.
Ci ludzie to zwykli sadyści bez uczuć bez kultury bez rozsądku. Normalny człowiek w chwili kiedy z jakichś przyczyn nie może się dalej opiekować zwierzętami może poszukać im nowych domów lub zgłosić taką sytuację chociażby weterynarzowi. Sadyście jest to obojętne a efekty widzimy wszyscy.
Oby dziad dostał za to wysoką karę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!