środa, 28 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Stolica w ogniu

Dodano: 12 września 2003, 14:29

Na Ministerstwo Gospodarki poleciały koktajle Mołotowa i zapalone szmaty. Na jednym z policjantów (w
Na Ministerstwo Gospodarki poleciały koktajle Mołotowa i zapalone szmaty. Na jednym z policjantów (w

Kilka godzin trwała regularna bitwa górników z policją w centrum Warszawy. Demonstranci użyli koktajli Mołotowa, śrub, łomów i kamieni. Policja odpowiedziała armatkami wodnymi i gumowymi kulami. Po obu stronach są ranni.

Górnicy protestujący przeciw rządowym planom zamknięcia czterech kopalni na Śląsku zaatakowali Kancelarię Premiera, budynek Ministerstwa Gospodarki i siedzibę SLD. Było ich - w zależności od źródła - od 7 do 10 tysięcy. Wyjechali rozgoryczeni. Zarzucają liderom związkowym, że protest, oprócz zadymy, nic nie przyniósł. A rząd powtarza, że likwidacja jest konieczna.
Protest na pewno za to przyniósł ofiary w ludziach i zniszczenia. Kilkudziesięciu policjantów jest poszkodowanych, ośmiu trafiło do szpitali. Stan trzech jest ciężki - jeden może stracić nogę. Nie ma dokładnych danych o liczbie poszkodowanych demonstrantów. Mówi się kilkunastu osobach.
Przed Ministerstwem Gospodarki doszło do regularnej bitwy. Górnicy chcieli podpalić budynek. Rzucali petardy, kamienie i styliska. Policja stosowała gaz łzawiący, używała armatek wodnych. Protestujący krzyczeli: "Miller, zapytaj się Buzka, jak to jest przegrać wybory”. Rzecznik stołecznej policji kom. Marek Kubicki wyjaśnił, że policja użyła strzelb gładkolufowych, ale oddała jedynie strzały ostrzegawcze w powietrze gumowymi kulami.
Wcześniej górnicy atakowali siedzibę SLD. Partia skierowała już do prokuratury pismo z prośbą o ustalenie sprawców napaści. - Cudem udało się uniknąć ofiar. Do budynku wpadały duże kamienie, kawałki bruku, metalowe pręty i kule. Duży kamień przeleciał kilka centymetrów od mojej głowy - mówi Jerzy Wenderlich, rzecznik prasowy SLD.
Niektórzy agresywni demonstranci byli pijani. Organizatorzy protestu utrzymują, że nie taki miał być przebieg protestu. Górnicy wsiadając do autokarów odjeżdżających z Warszawy, do ostatnich chwil kłócili się, czy nie wrócić do miasta i nie kontynuować demonstracji.
Lubelscy związkowcy popierają protest. - Jest słuszny. Co innego górnikowi pozostaje, kiedy traci miejsce pracy i nie ma żadnej alternatywy - mówi Bogusław Szmuc, przewodniczący Związku Zawodowego Górników KWK Bogdanka. W Warszawie nie było jednak górników z Bogdanki.
Podobnie uważają w OPZZ. - Solidaryzujemy się z nimi. Walka o miejsca pracy jest szczególnie istotna, gdy w Polsce jest tylu bezrobotnych - uważa Anna Czechowska, przewodnicząca Rady Wojewódzkiej OPZZ Województwa Lubelskiego.
A Solidarność zapowiada własny protest w Lublinie. - Niezależnie od tego jak mocno ludzie są zdeterminowani, władza musi się liczyć, że jeżeli nie opracuje korzystnych dla społeczeństwa rozwiązań, to nastroje będą się jeszcze bardziej radykalizować. W sobotę organizujemy protest solidarnościowy z wszystkim tymi, którzy tracąc pracę pozostają bez alternatywy - mówi Marian Król, przewodniczący Zarządu Regionu Środkowowschodniego "S” w Lublinie:
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!