piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Szczeniaki ocalone

Dodano: 2 sierpnia 2007, 17:18
Autor: DOMINIK SMAGA

25 małych czworonogów tłoczyło się w dwóch niewielkich kojcach. Kolejnych 17 zwierząt piszczało z pragnienia i wyczerpania w dusznym samochodzie.

Umęczone do granic możliwości pieski trafiły do schroniska dla zwierząt. Dwóch nie udało się uratować.
Dziś prezydent Lublina ma zdecydować o tymczasowym odebraniu kilkudziesięciu psów handlarzowi psów z Łuszczowa. - Jak pracuję 14 lat to pierwszy przypadek, gdy przywieziono nam naraz aż tyle zwierząt - mówi Alfreda Mydlarz, administratorka schroniska. - Po badaniu okazało się, że siedem piesków jest chorych. Trafiły do lecznicy przy ul. Stefczyka w Lublinie. Dwa z nich zdechły.
Wszystko zaczęło się w sobotę na lubelskim targowisku przy ul. Rusałka, gdzie co tydzień odbywa się sprzedaż zwierząt. Szczeniakami przetrzymywanymi w skandalicznych warunkach zainteresowała się działająca w Lublinie społeczna Straż dla Zwierząt - To co zobaczyliśmy, przechodziło ludzkie wyobrażenie. Szczeniaki ledwie żyły. Nie miały wody, były podduszone - mówi Zdzisław Małysz, szef Straży dla Zwierząt. - W sumie zabraliśmy 42 pieski. Wszystkie trafiły do miejskiego schroniska przy ul. Metalurgicznej.

Tymczasem handlarz psami zarzuca obrońcom zwierząt, że... zabrali mu szczeniaki. - To była bezczelna kradzież - mówi Tadeusz Jackowski, handlarz z Rusałki. Zawiadomił wczoraj prokuraturę. Choć zarzeka się, że do niego należało tylko 25 zwierząt z kojców. Nie przyznaje się do 17 szczeniaków z samochodu. - Auto pożyczyłem znajomym, bo zepsuł im się samochód, a mieli przewieźć psy przeznaczone do eksportu na Zachód.
- Otrzymaliśmy zawiadomienie o kradzieży przeszło 40 psów - mówi Michał Blajerski, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. Niezależnie od tego śledczy badają materiały przekazane przez policję i zawiadomienie złożone przez Straż dla Zwierząt.
- Dowody zgromadzone w tej sprawie, m.in. podczas przesłuchania świadków, wskazują na podejrzenie popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami - mówi Katarzyna Ciastoch z Wydziału Ochrony Środowiska lubelskiego Urzędu Miasta. - A kiedy jest takie podejrzenie, konieczne staje się podjęcie decyzji o odebraniu zwierząt właścicielowi do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!