poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Szpital nie pomógł naszemu synowi

Dodano: 21 lutego 2008, 18:09

Karetka przywiozła Jerzego Bieleckiego do chełmskiego szpitala z silnymi bólami głowy. Ale lekarze na drugi dzień wypisali go do domu.

Po 12 godzinach mężczyzna zmarł.


- Jerzyka od kilku tygodni bolała głowa - wspomina Halina Bielecka, matka zmarłego. - W ubiegłym tygodniu bóle tak się nasiliły, że nie mógł chodzić. Wezwaliśmy karetkę.

Mężczyznę przewieziono do szpitala w Chełmie na oddział neurologii. Lekarze zadecydowali, że lepszym miejscem dla niego będzie szpitalny oddział ratunkowy. Spędził tam całą noc.

- Rano pojechaliśmy do szpitala, by zawieźć synowi piżamę, środki czystości i jedzenie - opowiada Edward Bielecki, ojciec Jerzego. - Zobaczyliśmy, że syn czeka na nas przed izbą przyjęć. Powiedział, że lekarze wypisali go do domu. A w karcie, którą mu dali, było tylko zalecenie, że musi się zgłosić do lekarza rodzinnego.

Państwo Bieleccy nie mogą sobie darować, że zabrali syna do domu. - Dlaczego nie wróciliśmy z nim na oddział? Przecież słaniał się na nogach - wyrzucają sobie.
W domu ból głowy się nasilał. - Zaczęło mu odejmować także nogi - dodaje matka. - W pewnym momencie, kiedy był sam w pokoju, usłyszeliśmy jęk. Gdy tam wbiegliśmy nasz Jerzyk był nieprzytomny. Wezwaliśmy pogotowie i sami zaczęliśmy go reanimować. Karetka przyjechała już po kilku minutach, ale na pomoc było za późno.

Rodzina oskarża szpital o zaniedbanie. - Wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie - mówi Krzysztof Grzesiuk, szef Prokuratury Rejonowej w Chełmie. - Badamy całą dokumentację lekarską, przesłuchujemy świadków. Czekamy na wyniki sekcji zwłok. Teraz nie wiemy, czy komukolwiek zostaną postawione zarzuty.

Andrzej Santor, dyrektor chełmskiego szpitala, nie chce komentować sprawy. Stwierdza jedynie, że do niego żadna skarga od rodziny nie dotarła. Ale rozmawiał o śmierci mężczyzny z ordynatorem neurologii. - Wszystkie procedury przebiegały prawidłowo - mówi Santor. - Tu nie ma winy ani lekarzy, ani szpitala. Niemniej jednak czekam na decyzję prokuratora.

Od pogrzebu Jerzego Bieleckiego minęły cztery dni. W Stawie koło Chełma, gdzie mieszkał, ludzie mówią dobrze o zmarłym. - Cichy i spokojny. Szukał pracy - zapamiętała ekspedientka z wiejskiego sklepu. - Szkoda chłopaka, był jeszcze młody.
Czytaj więcej o:
ferrari-46
maryśka
belfer
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ferrari-46
ferrari-46 (22 lutego 2008 o 17:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
BARDZO SZKODA MI TEGO CZŁOWIEKA ALE JEST TAKA SPRAWA ŻE WEDŁÓG LEKARZY TO NIKT NIE JEST WINNY Z ICH GRONA LECZ WINA JEST PACJENTA ŻE ZACHOROWAŁ A ONI NIE ZROBILI NIC TAKIEGO ABY PACJENT ŻYŁ.SKANDAL CZYJAŚ GŁÓWKA POWINA SPAŚĆ ZA TAKIE LECZENIE.TYLKO O PODWYŻKACH MYŚLĄ I WIECZNIE IM MAŁO.
Rozwiń
maryśka
maryśka (22 lutego 2008 o 14:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przestań chłopcze pierniczyć o Hipokratesie.Trzeba przeprowadzić śledztwo w tej sprawie i ukarać winnych jeżeli są.A nie opowiadać głodne koszałki opałki o przysięgach i innych dyrdymałach.
Rozwiń
belfer
belfer (22 lutego 2008 o 11:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tłumaczenie dyrektora jak zwykle - nie nasza wina!Pytam a czyja?może moja?Co to za lekarze?Jezeli nie potrafią rozpoznac choroby,postawić właściwej diagnozy to co do cholery robią w tym szpitalu?To jest najzwyklejszy skandal i to trzeba wyraznie powiedzieć.Chociaż jak znam życie prtokuratura jak zawsze stwierdzi,że nie było tutaj niczyjej winy,a winnym był sam pacjent,bo dlaczego chorował?Tylko jak to się ma do przysięgi Hipokratesa i zwykłej ludzkiej uczciwości?A może nie było komu dać odpowioednio wypchanej koperty? ale to prokuratora i oczywiście mediów nie interesuje,ważne że ładnie się uśmiechają i rączka rączkę myje,ale jak tu wytlumaczyć rodzinie,czy ktoś to wie i sie tym przejmuje?
Rozwiń
ABC
ABC (22 lutego 2008 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Konowalstwo do kwadratu. Za wypuszczenie chorego w takim stanie do domu to skazanie go na śmierć (pewnie miał początki wylewu krwi do mózgu).Każdy krok tę sytuację pogarszał aż doprowadził do zgonu. Powinien być natychmiast na OIOMie. Lekarze ktorzy do tego doprowadzili powinni byc karani jak za zabojstwo a nie za błąd lekarski. Jesli ma popełniac takie bledy to niech idzie kopac doły (nic sie nie stanie jak sie pomyli o jedną szuflę). Jeśli chodzi o wysokość łapówki to na pewno zaden sie pomyli.
Rozwiń
Rumburak
Rumburak (22 lutego 2008 o 09:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zawsze mnie dziwilo jak mozna byc tak cynicznym jak Santor. Wg. niego to normalne ze 30 letni mezczyzna umiera po wizycie w jego szpitalu. Wlos sie na glowie jezy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!