środa, 22 listopada 2017 r.

Lubelskie

Środowisko nauczycielskie krytykuje pomysł ministerstwa edukacji
Temat: ciężarne uczennice

Czy szkoły pomagają uczennicom w ciąży? Ile było takich dziewcząt? No i jak do tego mają się zajęcia przygotowujące do życia w rodzinie? Na te pytania mają odpowiedzieć ministrowi Giertychowi dyrektorzy szkół na Lubelszczyźnie.

- Współczuje dziewczynie w ciąży, która 2 stycznia będzie musiała pójść do szkoły. Teraz wszystkie oczy będą na nią zwrócone - mówi Marta Borkowska, psycholog w Liceum i Gimnazjum w Łukowie. - Przez tę nagonkę, będzie się czuła zaszczuta.
Pomysł ministerstwa nie przypadł też do gustu lubelskiemu oddziałowi Związku Nauczycielstwa Polskiego. - To istna głupota - mówi Celina Stasiak, prezes ZNP. - Nie widzę sensu, by dyrektorowie odpowiadali na pytania dotyczące przedmiotu przygotowującego do życia w rodzinie. Jeśli ministerstwo jest ciekawe opinii na temat tych zajęć, powinno zapytać uczniów.
Ankiety na zlecenie ministerstwa będą wypełniać dyrektorzy liceów, gimnazjów i szkół podstawowych. - Wypowiedzą się na temat kwalifikacji nauczyciela prowadzącego przygotowanie do życia w rodzinie, podręczników, z których korzystają podczas zajęć i frekwencji na lekcjach - tłumaczy Lech Sprawka, lubelski kurator oświaty.

Dyrektorzy policzą też dziewczyny, które zaszły w ciążę w ubiegłym roku szkolnym lub dwa lata temu. Opiszą, jak je wspierają. - Bo według ustawy o planowaniu rodziny powinni to robić. Na przykład dając urlop czy wyznaczając dodatkowy egzamin - wyjaśnia kurator. I przyznaje, że kiedy był dyrektorem szkoły, sam był nie raz w takiej sytuacji. - W sumie przez trzy lata pracy w szkole, przynajmniej raz w roku był jakiś poród. Później zdarzało mi się zwalniać uczennice na karmienie. Czasami śmialiśmy się, że byłem takim szkolnym ojcem chrzestnym.
Na wypełnienie ankiet szkoły mają czas do 8 stycznia. Później na ich podstawie powstanie raport. Jak twierdzi kuratorium, wyjaśni się wówczas, czy program zajęć przygotowania do życia w rodzinie jest adekwatny do rozwoju uczniów i czy dyrektorzy szkół pomagają ciężarnym dziewczynom. - Jeśli taki jest cel ministerstwa, a nie uznanie ciąży za patologię i zwalczanie jej, to świetnie. Bo trzeba otaczać ochroną takie uczennice, a nie je piętnować - mówi Zbigniew Hołda, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Ale sposób wybrany przez ministerstwo nie jest nietrafiony. Ktoś z ministerstwa mógł zadzwonić do Urzędu Statystycznego. Tam by się dowiedział, ile 13, 14 czy 15- latek zachodzi w ciąże.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!