czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

To jest problem, który chodzi po głowie

Dodano: 21 lutego 2007, 18:57
Autor: Ewa Stępień

Oficjalnie w ubiegłym roku w naszym województwie było 9 przypadków wszawicy.

Ale problem tak naprawdę jest znacznie większy, ponieważ rodzice zawszawionych dzieci wstydzą się i go ukrywają. A sanepid, choć dostaje dużo sygnałów, niewiele w tej sprawie robi.

- Odnotowaliśmy tylko dziewięć zgłoszeń wszawicy, choć sądząc po liczbie skarg i telefonów, problem jest naprawdę bardzo duży - mówi Renata Gawron z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - Rodzice dziwnie podchodzą do sprawy. To przecież choroba zakaźna. Nie powinni puszczać dziecka do szkoły. Kiedy choruje na świnkę lub różyczkę, zostaje w domu. A z wszami idzie na lekcje. Gdybyśmy mieli zgłoszenia, moglibyśmy nakazać dezynfekcję głów, zakazać przychodzenia dziecka do szkoły, itd.
Obietnice, obietnicami. Anonimowe skargi i zgłoszenia, o których wspomniała inspektor Gawron, pozostały w większości bez reakcji. Nawet nie odnotowano ich liczby, miejsca, nie mówiąc o podjęciu konkretnych działań.
W Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie też dostają sygnały dotyczące wszawicy. - Mieliśmy anonimowe telefony od rodziców dzieci z trzech przedszkoli - mówi Renata Trzaskowska z Sekcji Higieny Dzieci i Młodzieży. - Możemy jedynie zadzwonić do dyrektora placówki. Nie możemy zbadać dziecka i stwierdzić, że ma wszy. To może zrobić tylko lekarz. Nie mogę podać, o jakie przedszkola chodziło. Takie dane są objęte ochroną.
Związane ręce mają pielęgniarki szkolne. Nawet, kiedy wiedzą, że w szkole są wszy, mają problem z przejrzeniem uczniowskich głów. - Zabrania tego Konwencja Praw Dziecka - tłumaczy pielęgniarka Teresa Mazur z "Termedu”, mającego gabinety w szkołach Lublina. - Na wyraźną prośbę rodzica lub wychowawcy, możemy przejrzeć włosy, ale nie przy innych uczniach. Wszystko musi się odbywać w atmosferze delikatności, bez naruszenia godności dziecka i za jego zgodą.
Wszawica, podobnie jak świerzb, bierze się z brudu i jest zakaźna. W większości chorują dzieci w wieku szkolnym oraz przedszkolnym. Jednak niektórzy rodzice nie przyjmują do wiadomości, że syn lub córka roznosi chorobę zakaźną. I do lekarza nie idą. Jak zauważa dr Bogusław Wach, kierownik przychodni Skórno-Wenerologicznej w Lublinie, wszy to nie tylko problem rodzin patologicznych. - Była u mnie pani doktor, która złapała wszy na dyżurze. Jeździmy pociągami, autobusami, opieramy głowę o nagłówki, których nikt nie pierze.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!