czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Tomaszowice: Wilgoć nie pozwala dzieciom uczyć się w nowej szkole


Dzieci z Tomaszowic (w gminie Jastków) od miesiąca nie mogą przenieść się do nowej szkoły i wciąż uczą się z zabytkowym pałacu. Powód? Jest problem z odbiorem obiektu. Szkoła jest zawilgocona.

Tymczasem, w szkole na 22 października zaplanowano uroczystości, miały się już odbyć w nowej siedzibie. Najprawdopodobniej nic z tych projektów nie wyjdzie.

Nowy budynek szkoły stoi na terenie podmokłym, w sąsiedztwie XIX-wiecznego pałacu, gdzie wciąż odbywają się lekcje. Budowa nowej szkoły zakończyła się w lipcu, a zajęcia miały się tam zacząć od nowego roku szkolnego. Jednak do tej pory nie udało się przeprowadzić placówki.

– W piwnicach mieliśmy wodę. Od maja jednak działa drenaż – wyjaśnia Helena Skomorowska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Tomaszowicach. – Cały czas ogrzewamy budynek, ale potrzeba czasu, żeby wszystko wyschło. To jest dla mnie chore, że nie możemy się przenieść i cały czas tkwimy w budynku, gdzie rzeczywiście jest grzyb i wilgoć.

Szkoła nie może się przenieść, bo nie zakończył się jeszcze odbiór. Szkołę cały czas kontrolują różni urzędnicy.

Sanepid stwierdził, że część ścian jest zagrzybiona. – W jednej sali ściana jest zawilgocona – mówi Paweł Policzkiewicz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Jest to jednak bardziej sprawa dla nadzoru budowlanego, a nie dla nas.

Inspekcja pracy kontrolowała szkołę w zeszłym tygodniu. Nie było większych zastrzeżeń. – Szkoła ma uzupełnić dokumentację dotyczącą kotłów. Czy urządzenia te mają decyzję dozoru technicznego – wyjaśnia Krzysztof Sudoł, zastępca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.

Urząd Dozoru Technicznego dokonał odbioru kotłowni za drugim podejściem. – Za pierwszym razem kotłownia w szkole nie została odebrana z powodu zalania. Było zawilgocenie – precyzuje Jarosław Migasiuk, dyrektor UDT, oddział w Lublinie.

Zdaniem dyrektor szkoły, z wilgocią w nowym budynku nie byłoby problemu, gdyby szkołę wybudowano w innym miejscu. – Konserwator zabytków nie zgodziła się, żeby postawić szkołę na wyżej położonym terenie – mówi dyrektor SP.

Potwierdza to urząd. – Trudno byłoby nam nie uwzględnić zabytkowego sąsiedztwa. Rzeczywiście, chcieliśmy, aby dachy obiektów nie przekraczały pewnej granicy – mówi Halina Landecka, lubelski wojewódzki konserwator zabytków.

– Jednak przez dwa lata mowa była jedynie o budowie hali sportowej, a nie szkoły i tego dotyczyły uzgodnienia. Można było przecież wybrać inną lokalizację – dodaje Landecka.

Nadzór budowlany nie dokonał jeszcze odbioru szkoły. Do sprawy wrócimy.
Czytaj więcej o:
iwa
populemeus
absolwent
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

iwa
iwa (13 listopada 2010 o 16:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta szkoła to 6,5 mil zł, utopione w błocie a następne na salę gimnastyczną łącznie 12 milionów.
Na 6 klas podstawówki w takiej popidówie ?? Super nowoczesna szkoła, a inne szkoły w tej gninie mają "dzieci gorszego Boga".
Wójt mógł wybudować tańszą szkołę nie róznicować tak uczniów,
a pozostałe pieniądze przeznaczyć na MPK zebraliśmy 500 podpisów gmina nas olała.
Wybudować wiaty przystankowe edukacja nie kończy się na gimnazjum- szanowny WÓJCIE młodzież dojeżdża do Lubina i Nałęczowa.
Rozwiń
populemeus
populemeus (12 października 2010 o 10:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To gdzie ma być posadowiona inwestycja zależy tylko od -PLANISTÓW- zajmujących się
urbanistyką, a nie projektantów . Projektant tylko utechnicznia to co wcześniej zostało
wskazane. Myślę , można było ratować problem wód podskórnych,
podnosząc zero budynku do bezpiecznej wysokości, a tym samym i poziom piwnic.
A teraz to już nic nie pomoże, w piwnicach zawsze będzie mokro.
Rozwiń
absolwent
absolwent (12 października 2010 o 09:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A czy prosty chłop z tytułem doktora nie wiedział gdzie buduje szkołę ?
Miliony publiczne utopione w błocie , brawo naczelny wodzu .
Rozwiń
real
real (11 października 2010 o 23:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wielcy projektanci i inżynierowie znają się na budownictwie jak wilk na gwiazdach. To prosty chłop wie ,że na bagnie się nie buduje tylko na górce. No ale ci "wielcy i mądrzy projekanci planują wbrew zdrowemu rozsądkowi a później robią kłopoty z odbiorem. Tak wychodzi kształcenie na uczelniach,że wychodzą gamonie i partaczą robotę i utrudniają życie ludziom. Te wymogi budowlane dawno powinny być skasowane bo to tylko wielka lipa. Co na to POwie Tusk? Jest szansa na salceson wyborczy. POwodzenia!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!