czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Trzymamy za was kciuki

Dodano: 15 grudnia 2004, 21:40

Weronika i Wiktoria, syjamskie siostry, które przyszły na świat w lubelskiej klinice, trzymają kciuki za udany zabieg rozdzielenia Darii i Olgi, bliźniaczek spod Bydgoszczy. 13-miesięczne dziewczynki będą operowane w Arabii Saudyjskiej.

Weronika i Wiktoria, syjamskie siostry ze Stalowej Woli, przyszły na świat w lubelskiej klinice Położnictwa i Perinatologii Akademii Medycznej ponad 5 lat temu. Ich serca były zrośnięte osierdziem. Wielu specjalistów nie dawało im szans na przeżycie. Skomplikowany zabieg rozłączenia w Filadelfii trwał kilkanaście godzin i kosztował prawie 2 mln dolarów.
Dziś dziewczynki czują się świetnie, wszędzie ich pełno. Żyją normalnie, chodzą do przedszkola. I co najważniejsze - są zdrowe. Czasami rozrabiają, ale mamie to nie przeszkadza. Wie, że ich życie jest cudem medycyny.
- Kiedy dowiedziałam się, że dzieci są zrośnięte, byłam przerażona - wspomina Krystyna Paleń, mama bliźniaczek. - W jednej chwili cały świat zawalił mi się na głowę. Ale mimo wielu przepłakanych nocy nigdy nie upadłam na duchu. Wierzyłam, że będzie dobrze i to trzymało mnie przy życiu.
Teraz pani Krystyna śledzi z uwagą historię Darii i Olgi. - Jak je zobaczyłam kilka dni temu w telewizji na lotnisku, popłakałam się - mówi. - Przypomniałam sobie moje przeżycia. Ja wiem, ile jeszcze łez i nieprzespanych nocy czeka matkę bliźniaczek. Jestem z nią całym sercem. Modlę się o to, żeby im się też udało.
Prof. Jan Oleszczuk, szef Kliniki Położnictwa i Perinatologii Akademii Medycznej w Lublinie, który przyjmował na świat Weronikę i Wiktorię, uważa, że bliźniaczki spod Bydgoszczy mają duże szanse na normalne życie.
W tym przypadku chodzi raczej o jakość życia po rozdzieleniu - twierdzi prof. Oleszczuk. - W przypadku Wiktorii i Weroniki chodziło o przeżycie.
Zdaniem profesora ważne jest to, że rodzice mieli wybór, gdzie leczyć swoje dzieci i że znalazł się ktoś, kto chciał to sfinansować (całość kosztów pokrywa następca tronu Arabii Saudyjskiej). - Taka wrażliwość serca jest godna największego podziwu. Liczy się sama chęć pomocy drugiemu człowiekowi - dodaje prof. Oleszczuk.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!