poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Uszkodził samochód na budowie ekspresówki. Bo nie było znaków

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 listopada 2012, 20:58
Autor: Paweł Puzio

Policjanci ukarali kierowców mandatami (Zdjęcie od Czytelnika)
Policjanci ukarali kierowców mandatami (Zdjęcie od Czytelnika)

Na budowie ekspresówki uszkodziłem samochód na źle oznakowanej wysepce – alarmuje Czytelnik.

Do wypadku doszło na budowie S17 pod Lublinem w poniedziałek.

– Na wysokości wiaduktu powstającego w pobliżu Karczmy "Bida”. Nadziałem się na wysepkę oddzielającą pasy ruchu od filarów budowanego wiaduktu. Jechałem z prędkością zgodną z ograniczeniem na tym odcinku, czyli 40 km/h. Mimo to nie mogłem uniknąć najechania na przeszkodę, bo na jej początku nie było znaku nakazującego jej ominięcie. Przednia część auta została zniszczona – pisze Czytelnik.

Nie był jedyną ofiarą wysepki. Kilka metrów dalej stał samochód, którego kierowca chwilę wcześniej miał taki sam wypadek. Był to obcokrajowiec.

– Miał szczęście, pomogłem mu wezwać policję i oznakować miejsce kolizji. Czekając na patrol, obserwowaliśmy, jak inne auta manewrują, żeby ominąć wysepkę-pułapkę. Po kilkunastu minutach pojawił się patrol. Wysiadł rosły funkcjonariusz i oświadczył po chwili oględzin, że jedyne co może zrobić, to wystawić nam mandaty za brak umiejętności prowadzenia pojazdów mechanicznych – relacjonuje Czytelnik.

Policjant nie dopatrzył się jakichkolwiek uchybień w oznakowaniu wysepki. – Cudzoziemiec z wrażenia nie zgłosił szkody. Policjant odjechał bez jakichkolwiek prób oznakowania feralnego miejsca. Obyło się bez mandatu – kończy Czytelnik.

O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy lubelski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Sprawdziliśmy ustawienie znaków. Przed 1 listopada nakaz jazdy z prawej strony był umieszczony prawidłowo, na początku wysepki – mówi Krzysztof Nalewajko, rzecznik GDDKiA.

Drogowcy po naszej interwencji wczoraj sprawdzili oznakowanie. Rano nie było znaku. – Widocznie ktoś go skosił – mówi Krzysztof Nalewajko. – Został ustawiony z powrotem. A jeśli chodzi o odszkodowanie, to za plac budowy odpowiada wykonawca tego odcinka S17, czyli konsorcjum Mota-Engil. Można się zwrócić do tej firmy bezpośrednio albo za naszym pośrednictwem – kończy Nalewajko.

O komentarz zwróciliśmy się też do policji. Komenda Wojewódzka wyjaśnia sprawę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
mietek robol
P.
kk
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mietek robol
mietek robol (17 listopada 2012 o 13:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
....powiem szczerze.pracowalem przy budowie s17,,widzialem niejedno a napewno kierowcy niestosuja sie do znakow.......albo probuja wyprzedzac na 3 albo przekraczaja dozwolona predkosc...oponad 2 razy,,ten wypadek to nic widzialem nie jeden hardkor na tej trasie i to niestety jest wina samych kierowcow..
Rozwiń
P.
P. (7 listopada 2012 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='zbychGFWGW' timestamp='1352276524' post='690582']
Skoro był policjant to (...) i teraz domagać się sporządzenia notatki policyjnej określającej prawidłowość oznakowania miejsca robót.
[/quote]
Policjant i był i stwierdził, że oznakowanie jest prawidłowe i to napisałby w notatce.
Rozwiń
kk
kk (7 listopada 2012 o 13:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hah, nie przejmuj się - "Wojewódzka Komenda wyjaśnia sprawę" ... no to za jakieś 3 miesiące sprawa trafi może do prokuratury, następne 4 będzie leżała w prakuraturze, kolejny miesiac znowu na policji po czym trafi do sądu na ładnych pare miesięcy. Już za nie cały rok będziesz znał werdykt.
Rozwiń
Gość
Gość (7 listopada 2012 o 10:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='qz' timestamp='1352274693' post='690562']
No i co z tego? Może jechał pierwszy raz tędy, albo rzadko jeździ w tym kierunku.
Czy to znaczy, że każdy kierowaca ma znać na pamięć, gdzie jaki "kamień" lezy na tej drodze?

Co nie zmienia faktu, że trzeba zachować ostrożność, być czujnym i przewidującym, przejężdżajac przez "plac budowy" jakim jest jeszcze ten fragment obwodnicy/S17.
[/quote]
Przy 40 km/h trzeba być zdolnym, żeby nie skojarzyć trasy, moim zdaniem. Poza tym stał juz tam jakiś samochód, a może jechały inne, wszyscy omijali, a on się zagapił i szuka dziury w całym.
Rozwiń
Bronek
Bronek (7 listopada 2012 o 10:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='BartekS' timestamp='1352275734' post='690576']
Jakby kierowca jechał z przepisową prędkością, czyli 40 km/h, to by się praktycznie w miejscu zatrzymał i nie byłoby problemu z rozbitym samochodem. A tak zostaje mu zgłoszenie szkody i trzymanie kciuków, żeby rzeczoznawca nie znał się na "rzeczy" i nie podważył jego wersji w oparciu o zniszczenia samochodu.
[/quote]
Zgadzam się z Tobą i myślę, że tak naprawdę jechał szybciej lub się najzwyczajniej zagapił!.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!