poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Walec rozjechał człowieka na budowie S17. Pięciu oskarżonych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 września 2013, 16:28
Autor: (jsz)

 (Archiwum)
(Archiwum)

Pięć osób odpowie za tragedię, do której doszło na budowie trasy ekspresowej S17. Operator walca nie zauważył swojego kolegi, i rozjechał 52-latka. Mężczyzna zginął na miejscu.

Do wypadku doszło rok temu przy ul. Piaseckiej. Do Sądu Okręgowego w Lublinie wpłynął właśnie akt oskarżenia w tej sprawie. Świdnicka prokuratura oskarżyła w sumie pięć osób, w tym trzech pracowników Budimexu, głównego wykonawcy robót.

Do tragedii doszło, kiedy Tomasz S., operator walca z firmy Budimex, wprasowywał oznaczenia drogowe w nową warstwę asfaltu. Zdaniem śledczych nie zachował przy tym należytej ostrożności.

Nie widział, co znajduje się tuż przed kierowanym przez niego pojazdem. Dlatego powinien poprosić o pomoc drugą osobę. Nie zrobił tego i najechał na 52-letniego Jacka K. Walec zmiażdżył mężczyznę. Ciało ofiary znaleziono między bębnami maszyny. Tomasz S. odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci.

Dwaj kolejni oskarżeni to Ryszard S. i Krzysztof Ż., inżynierowie z Budimexu. Według śledczych nie dopilnowali zasad bezpieczeństwa na budowie. Ryszard S. nie powołał koordynatora BHP, chociaż miał taki obowiązek. Z kolei Krzysztof Ż. akceptował przekroczenia czasu pracy, co dodatkowo zwiększało ryzyko wypadku.

Akt oskarżenia obejmuje również Piotra P., szefa firmy, pracującej na S17 jako podwykonawca. Śledczy zarzucają mu, że nie dopełnił obowiązków związanych z bezpieczeństwem pracy. Ostatni z oskarżonych to Ryszard L., brygadzista zatrudniony przez podwykonawcę. Według prokuratury widział, że Jacek K. znajduje się w niebezpiecznym miejscu, ale nie zareagował.

W akcie oskarżenia śledczy powołują się m.in. na kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy, która wykazała cały szereg nieprawidłowości. Przykładem może być brak szkoleń BHP, czy przekroczenia czasu pracy, do jakich dochodziło w firmie Budimex.

Oskarżeni nie przyznają się do winy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
henryk
jas
Bartek
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

henryk
henryk (2 października 2013 o 11:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Rządy 

Solidarności zniewoliły robotnika szczególnie za panaTuska  z PO i aprobatą liberałów ale może kiedyś zapłacą za zniewolenie robotników Polskich

Rozwiń
jas
jas (1 października 2013 o 18:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I bedzie tylko jeszcze gorzej bo pracujac do 67 r. Bedziemy mieli jeszcze gorszy reflex. Ps. W mojej pracy fizycznej jaka wykonuje nie wyobrazam sobie siebie majac 60lat .pozostaje mi tylko uszkdzenie caiala w 50% by wyludzic rente...
Rozwiń
Bartek
Bartek (1 października 2013 o 11:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Główny winowajca to ten człowiek który zginął bo nie uważał! Ale on już został ukarany śmiercią. Kierowca walca też jest troche winny bo jeśli nie ma widoczności to powinien prosić o pomoc kogoś z zewnątrz.

Trzeźwe spojrzenie. Wprawdzie szczególne okoliczności w tym dokładnie przypadku napewno również miały znaczenie, ale generalnie tak to działa, jak napisał loo1.

Urzędniczy amok zabiera zdolność samodzielnego myślenia do momentu, aż zaczyna go całkowicie zastępować.

Inna sprawa, że w tym szczególnym przypadku kara za nieuwagę była tragicznie wysoka...

Rozwiń
loo1
loo1 (1 października 2013 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Tak jakby szkolenia BHP uratowały tego człowieka. Wystarczy tylko mieć podpisane pare papierów i juz prokuratura sie nie doczepia nadzoru firmy bo nie ma do czego. Główny winowajca to ten człowiek który zginął bo nie uważał! Ale on już został ukarany śmiercią. Kierowca walca też jest troche winny bo jeśli nie ma widoczności to powinien prosić o pomoc kogoś z zewnątrz.

Rozwiń
Marek
Marek (1 października 2013 o 10:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A czy po stronie poszkodowanego nie ma winy? No dajcie spokój..

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!