wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Wirtualnie adoptuj psiaka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 września 2006, 15:51

Leży ci na sercu los bezdomnych psów? Chciałbyś im pomóc, ale nie masz warunków, żeby zabrać go ze schroniska do domu? Nie musisz. Wystarczy, że kupisz mu budę, miskę, karmę lub prześlesz pieniądze na ten cel. W zamian będziesz mógł odwiedzać i zabierać psiaka na spacery. Zyskując jego dozgonną miłość.

Ewa i Wojtek to pierwsze psy, które mają nową panią, choć wciąż mieszkają w schronisku. Lada dzień przybędzie im ciepła buda. - To efekt pierwszej wirtualnej adopcji - wyjaśnia Maria Ferens, opiekunka zwierząt w schronisku w Krzesimowie. I opowiada, jak do tego doszło: -Jedna z kobiety, która odwiedzała naszą stronę internetową zwróciła uwagę na dwa psy. Spytała, czy może przysłać pieniądze na budę dla nich. Wtedy wpadliśmy na pomysł tego rodzaju adopcji.

W schronisku w Krzesimowie mieszka w tej chwili 127 psów. Ponad połowa z nich nie ma szansy na znalezienie nowego domu. Są stare, schorowane, okaleczone po wypadkach. - Mamy takie zwierzęta, które po prostu nie nadają się, żeby je zabrać do domu - mówi Maria Ferens. - Dlatego tak ważne jest, żeby ostatnie chwile życia upłynęły im szczęśliwie. Może w nowej budzie? Albo na spacerze przy boku człowieka, który będzie je odwiedzał.

Żeby zostać wirtualnym właścicielem nie trzeba podpisywać żadnego zobowiązania. Wystarczy upatrzyć sobie zwierzaka i wymyślić formę wsparcia. Mogą to być pieniądze na określony cel (na przykład na leczenie), ale też karma, witaminy, koce. - Nie stawiamy żadnych warunków. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje - mówi Halina Kowalska-Pyłka, prezes Stowarzyszenia Opieki Nad Zwierzętami Lubelski Animals.
Do "swojego” pupila można przyjechać każdego dnia między godziną 12 a 17 i wyprowadzić go na spacer, pobawić się z nim, zadbać o jego sierść. - To bardzo dużo. Nasze psy są spragnione kontaktów z ludźmi - dodaje Kowalska-Pyłka.
11-letnia Alicja ma już w domu jednego psa. Ale bardzo chciałaby pomóc innym. Po rozmowie z rodzicami postanowiła, że część swojego kieszonkowego co miesiąc będzie przekazywała na jedzenie dla wybranego pieska. Jej wybór padł na rocznego Fuksa, który po wypadku ma sparaliżowane tylne łapki. Ale okazało się, że w tym samym czasie pies znalazł dom w Warszawie. - Jeśli nie Fuks, to na pewno zajmę się innym pieskiem. Takim, który wyda mi się najbardziej potrzebujący pomocy - zapowiada dziewczynka.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!