środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Wójt na zagrodzie równy wojewodzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lutego 2005, 21:36

Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po mojej stronie - tak prawo interpretuje Jerzy Szpakowski, wójt gminy Trawniki. I ani wojewoda, ani wyrok sądu administracyjnego nie są w stanie go przekonać.

- Jeśli wójt nie zmieni decyzji, to 1 marca wchodzę do gabinetu i zarządzam szkołą - mówi roztrzęsiona Krystyna Galińska, była dyrektor gimnazjum, a teraz nauczycielka języka angielskiego w Biskupicach.
W czerwcu, w dniu zakończenia roku szkolnego, Krystyna Galińska została wezwana do wójta. - Wręczył mi odwołanie ze stanowiska, choć zgodnie z umową powinnam je zajmować do 2007 roku - twierdzi nauczycielka. - Napisał we wniosku, że przeprowadzona przed rokiem kontrola finansowa w szkole wykazała wiele nieprawidłowości. I to jest powód, bym przestała być dyrektorem. Zarzucił mi, że nie przestrzegałam przepisów Ustawy o zamówieniach publicznych (Regionalna Izba Obrachunkowa oddaliła zarzut). Dlatego poprosiłam o pomoc wojewodę.
Wojewoda Andrzej Kurowski stwierdził, że zarządzenie wójta Trawnik jest nieważne. Tym samym Galińska powinna nadal być dyrektorem. Tyle że wójt z rozstrzygnięciem wojewody nie zgodził się i zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ale i tu nie znalazł poparcia. Sąd podtrzymał stanowisko wojewody. A odwołanie dyrektorki uznał za bezsprawne.
- Odwołałem Galińską. Mam takie prawo - upiera się wójt Szpakowski. - Wojewoda uzurpuje sobie prawo do oceniania mojej decyzji. A Galińska mi nie odpowiada. Te starania o odzyskanie funkcji to jej chorobliwe ambicje.
Szpakowski nie dał za wygraną i złożył skargę kasacyjną od wyroku WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dlaczego wójt walczy z wojewodą i sądami? - Ja dobrze wiem, co mam robić na swoim terenie - tłumaczy Szpakowski.
- To, że wójt nie chce stosować prawa, to problem jego i jego wyborców - mówi Krzysztof Komorski, rzecznik wojewody. - Odwołał dyrektorkę w nieformalny sposób i nie chce słyszeć o jej powrocie. Szuka kolejnych rozwiązań w sądach, ale na razie nic mu się nie udaje.
Wojewoda poprosił o pomoc kuratora oświaty. Ten miał wystąpić w roli mediatora między wójtem a dyrektorką szkoły. - Kurator chciał się z nimi spotkać i skonfrontować stanowiska - dodaje Komorski. - Ale wójt nie chce.
W skardze kasacyjnej wójt argumentuje, że powinien mieć zapewnione prawo dobierania sobie pracowników według własnego uznania. I że do niego należy decyzja, kogo i kiedy zwolnić. - Wójt po prostu mnie nie lubi - uważa Galińska. - Nie chciał, by w Biskupicach była szkoła. I wini mnie za to, że wtedy rodzice uczniów nie pozwolili jej zlikwidować. Ale nawet to nie zwalnia go z przestrzegania prawa. Będę walczyć o swoje stanowisko.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!