sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Wyjechali do Anglii, nie mają domu. Czterosobowa rodzina potrzebuje pomocy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 grudnia 2009, 17:25

Wyjechali do Londynu szukać lepszego życia. Tam spotkali ludzi, dla których liczyły się tylko pieniądze. Małżeństwo z dwójką małych dzieci wylądowało na bruku. Teraz wrócili do kraju, ale są rozdzieleni. Potrzebują pilnej pomocy.

Pan Marcin jest piekarzem, jego żona Joanna, rodowita chełmianka – technikiem dentystycznym i absolwentką administracji. Mieszkali razem z rodziną pana Marcina na Opolszczyźnie. Nie było tam jednak warunków do życia dla dzieci.

Miesiąc temu, wraz z 4-letnią Kamilą i 8-miesięcznym Kubusiem, wyjechali za chlebem. Na Wyspach Marcin znalazł pracę w piekarni. Szło mu dobrze. Aż do momentu, gdy osoba, która wynajmowała im mieszkanie, nie chciała poczekać jednego dnia na zapłacenie czynszu.

– Wypłatę miałem dostać w sobotę, a w piątek mijał termin. Gdy przyniosłem pieniądze, okazało się, że mamy się wynosić. Wszędzie szukaliśmy pomocy. Jednak nawet znajomi Polacy odwrócili się od nas – opowiada Marcin.

Dodaje, że właściciele mieszkania zaczęli mu grozić, w końcu go pobili, zabrali wszystkie pieniądze i wraz z rodziną wyrzucili na bruk. Wtedy stracił też pracę, bo… nie miał mieszkania.

W obawie, że brytyjska opieka społeczna może im odebrać dzieci, postanowili wrócić w rodzinne strony pani Joanny, na Lubelszczynę. Pomoc znaleźli w Stowarzyszeniu Barka. To jego wolontariusze zorganizowali przejazd do kraju, załatwili nocleg do czasu wyjazdu. A także poinformowali o dramacie rodziny Bractwo Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie.

– Najsmutniejsza była wiadomość, że nie mają domu, do którego mogliby wrócić – mówi Wojciech Bylicki, prezes zarządu Bractwa.

– Nie możemy wrócić do teściów, a jedyną osobą, która mogła nam pomóc była moja mama. Niestety, zmarła – mówi pani Joanna.

Rodzina jest dziś rozdzielona. – Marcin przebywa w naszym ośrodku przy ul. Panny Marii w Lublinie, pani Joanna z dziećmi w jednym z ośrodków Interwencji Kryzysowej – mówi Bylicki. – Gorąco apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc w znalezieniu dla tej rodziny miejsca czasowego pobytu.

Oferty pomocy można zgłaszać pod nr telefonu 81 532 64 37 lub osobiście: Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta, ul. Zielona 3.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Stefan
Gość
(29) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 grudnia 2009 o 23:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://www.youtube.com/watch?v=njuqQFRBcV4"]http://www.youtube.com/watch?v=njuqQFRBcV4[/url]
Rozwiń
Stefan
Stefan (23 grudnia 2009 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#9932CC"][size=7]To skandal![/size][/color]
Kompletny upadek mediów! Publikować apele o wsparcie bez jakiejkolwiek weryfikacji. Poza tym pomoc należy się ludziom chorym, kalekim, starym i schorowanym, a nie zdrowym, młodym, leniwym i głupim. To jest celowa robota. Ktoś chce zniechęcić nas do pomagania innym.
Rozwiń
Gość
Gość (23 grudnia 2009 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani Joanna ma rodzinę, siostrę (dobrze sytuowaną- lekarza) oraz tatę i babcię a także ciotki i rodzeństwo cioteczne. Nie jest sierotą jak napisała
Rozwiń
maryśka
maryśka (22 grudnia 2009 o 23:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lubelak napisał:
[color="#FF0000"][size=5]Przecież to zupełnie nieodpowiedzialne małżeństwo,przez swoje decyzje narazili swoje dzieci na bezpośrednie zagrożenie życia.Dlaczego odpowiednie służby nie reagują?Za bardziej błahe sprawy zabiera się dzieci lub ogranicza władzę rodzicielską.To po prostu nieodpowiedzialni ludzie,teraz mają tylko roszczeniową postawę.Kupcie lub załatwcie im najlepiej dom z ogrodem a te dwa nieroby dalej będą skamleć że jest im źle i wszyscy są winni tylko nie oni.Co to za chory kraj i media które czyimiś rękami chcą utrzymywać i hodować tą patologiczną sytuację w tej rodzinie?[/size][/color]



bardzo dobrze powiedziane facet najpierw sie pakuje w tarapaty zaciąga pożyczeki a pozniej prosi o pomoc przed kamerami

SŁUCHAJCIE NIE CHEC SIE WAM PRACOWAC TO ZRÓBMY TAK JAK ONI I PO KŁOPOTACH !!!!!!!!!!!!!

ludzie co tu sie dzieje pomagacie osobom którzy skrzywdzili innych wg was działacie wsłusznej sprawie??????? kazdy z nas chciałby siedziec w domu i nic nie robic ale zycie nie na tym polega Szkoda tylko dzieci one niczemu nie sa winne muszą wstydzic sie za zachowaniw "NIEODPOWIEDZIALNE" rodziców
Rozwiń
filc
filc (22 grudnia 2009 o 18:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To jakiś głupek! Takie lody kręcić i iść do gazet i się z tym wszystkim afiszować. Ale naciągacze, nie ma co
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (29)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!