sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Wyleczysz grypę, wykończysz nerki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lutego 2008, 17:29
Autor: Ewa Stępień

Młoda kobieta z Kraśnika o mało nie przypłaciła życiem stosowania popularnego leku przeciw grypie. Zapadła na ostrą niewydolność nerek i trafiła do szpitala.

- Moja żona była w stanie zagrożenia życia - mówi jej mąż. - Właśnie wyszła ze szpitala. Lekarze stwierdzili, że rozchorowała się po lekach. Żona brała dwa popularne środki przeciwgorączkowe i przeciwzapalne, ale nie jednocześnie.
Specyfiki, którymi leczyła się kobieta, zawierały m.in. paracetamol i pseudoefedrynę. Na załączonej ulotce napisano, że można brać 6 tabletek dziennie.

Tymczasem dr Renata Zniszczyńska, specjalista chorób wewnętrznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie, zwraca uwagę na ogromne niebezpieczeństwo czające się w takich lekach. - Najbezpieczniej byłoby wziąć jedną tabletkę dziennie - mówi lekarka. - Tymczasem ludzie łykają je bez umiaru. Jednemu nic nie będzie, u innego dojdzie do ostrej niewydolności narządów.

Z podobnymi zatruciami ma na co dzień do czynienia dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator oddziału toksykologii szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. - Zatrucia lekami bez recepty są dużym problemem - mówi. - Ludzie łykają je bezmyślnie. Łączą jedne środki przeciwzapalne i przeciwbólowe z innymi o takim samym działaniu lecz pod inną nazwą. Często leczymy pacjentów z niewydolnością wątroby po paracetamolu. Jednego trzeba było transportować do Krakowa na dializę albuminową.

Paweł Flieger, aptekarz z Lublina, mówi, że leki zawierające paracetamol wydaje jedynie wtedy, gdy klient bardzo nalega. - One są bezpieczne tylko w reklamach - krytykuje. - Różnica między dawką leczniczą a toksyczną jest znikoma. Łatwo ją przekroczyć. Te tabletki strasznie wyniszczają nie tylko wątrobę, ale przede wszystkim nerki. Producenci specyfików bez recepty zachowują się bardzo nieodpowiedzialnie. Wmawiają ludziom, że ich produkty są bezpieczne. To bzdura.

Zdaniem lekarzy sprzedażą leków dostępnych w supermarketach, na stacjach benzynowych i kioskach powinien zająć się nadzór farmaceutyczny. - O dopuszczeniu ich do obrotu bez recepty decyduje główny inspektor farmaceutyczny - wyjaśnia Elżbieta Peret, zastępca wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w Lublinie. - To jest bardzo odpowiedzialna decyzja poprzedzona analizami i badaniami klinicznymi. Każdy lek ma obok działań dobroczynnych także niepożądane, z którymi trzeba się liczyć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
dann
Gość
nika
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

dann
dann (8 lutego 2008 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nika napisał:
a o co chodzi znow lekarzom-o to zeby pacjenci byli i w tej kwestii zalezni od nich-oni by chcieli wszystko na recepte-bo za kazdym przyjsciem pacjenta idzie jego kasa (a czesto prywatna-po durna recepte). I tak za duzo jest na recepte-antybiotyki, hormony-to wszystko bzdury i nabijanie kasy konewalom. ja na szczescie mam takie uklady w firmach farmaceutycznych, ze moge miec bez recepty i za pol ceny a bialasow mam gdzies-nie bede im kabzy nabijac. Zatruc sie mozna wszystkim-i kawy glupek moze wypic 10 filizanek przy dodatkowym nadcisnieniu i ma problem. Jak by takimi kategoriami myslec-to wszystko na recepte by bylo-i cukierki i coca-cola, alkohol-wszystko, ale nie dajmy sie podporzadkowac konewalom, bo to najgorsze.
przeciez nikt nie mowi, by te leki byly na recepte, tylko, aby dostep do nich byl utrudniony (np mozliwosc sprzedazy tylko w aptece) wierz mi, ludzie naprawde robia sobie krzywde zazywaniem w nadmiarze tzw NLPZ ow (niesteroidowych lekow przeciwzapalnych) bo nie patrza na sklad, bo za duzo reklam sie naogladali itd. a te leki jak kazde maja swoje dzialania niepozadane, o ktorych z reklam sie nie dowiesz.
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2008 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta kobieta musiała mieć jakąś niewydolnośc nerek już wczęsniej,musiała chorować, byc moze o tym nie wiedzieć. Z drugiej strony kto mądry przez tyle dni bierze takie preparaty??
Rozwiń
nika
nika (8 lutego 2008 o 08:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a o co chodzi znow lekarzom-o to zeby pacjenci byli i w tej kwestii zalezni od nich-oni by chcieli wszystko na recepte-bo za kazdym przyjsciem pacjenta idzie jego kasa (a czesto prywatna-po durna recepte). I tak za duzo jest na recepte-antybiotyki, hormony-to wszystko bzdury i nabijanie kasy konewalom. ja na szczescie mam takie uklady w firmach farmaceutycznych, ze moge miec bez recepty i za pol ceny a bialasow mam gdzies-nie bede im kabzy nabijac. Zatruc sie mozna wszystkim-i kawy glupek moze wypic 10 filizanek przy dodatkowym nadcisnieniu i ma problem. Jak by takimi kategoriami myslec-to wszystko na recepte by bylo-i cukierki i coca-cola, alkohol-wszystko, ale nie dajmy sie podporzadkowac konewalom, bo to najgorsze.
Rozwiń
~manjaa~
~manjaa~ (8 lutego 2008 o 08:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No dobrze, to dlaczego lekarze nie pozwalają nic innego dawać niemowlętom od gorączki tylko właśnie paracetamol i ostatecznie pyralgin?
Rozwiń
lilka
lilka (8 lutego 2008 o 07:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no właśnie, winne nie są leki, tylko ludzka głupota
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!