poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Wynocha ze szkoły!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 września 2005, 20:45
Autor: Ewa Dziedzic

Jedenaścioro niepełnosprawnych dzieci z Sosnowicy i okolicznych wsi, dostało wilczy bilet. Mają się uczyć w domu.
- Do szkółeczki, do szkółeczki - Gosia z zespołem Downa przez całe wakacje wystawała przed bramką szkoły. Teraz siedzi w domu.

Gimnazjalista Łukasz rozryczał się na wieść, że nie pójdzie do klasy, bo teraz nauczyciel będzie przychodził do domu. Do rodziców jedenaściorga dzieci z Sosnowicy i okolic w powiecie parczewskim ta wiadomość dotarła w ostatni dzień sierpnia.
Ich dzieci korzystają z indywidualnego nauczania. Są chore - np. cierpią na zespół Downa, albo nadpobudliwe choć całkiem sprawne intelektualnie. We wszystkich opiniach psychologiczno-pedagogicznych mają zalecenie: indywidualne nauczanie, ale konieczne przebywanie w środowisku szkoły. Chodzi o terapeutyczny kontakt z rówieśnikami.
To Henryk Wyszyński, dyrektor podstawówki i gimnazjum, postanowił, że grupka uczniów po wakacjach nie wróci do szkoły i ma się uczyć w domach. - Decyzję powziąłem zgodnie z przepisami. Dla dobra dzieci i szkoły. Chcę tę sprawę unormować, zleciłem nauczycielom przygotowanie programu i zobaczymy, jak to się ułoży. Dzieci będą uczone w domu i będą też w szkole, jak nauczyciel ustali. Proszę nie wywierać na mnie presji. Nie będzie tak, że dziecko będzie biegało po korytarzu, kto za to weźmie odpowiedzialność? W zeszłym roku dziecko poszło do toalety i wyrwało kable!
Rodzice nie chcą się z tym pogodzić. - Nie wyobrażam sobie, żeby mój Przemek miał być odizolowany od normalnego środowiska. Za co? - płacze matka nadpobudliwego ucznia.
Rodzice Gosi przez 11 lat ciężko pracowali na to, żeby dziewczynka doganiała swoich rówieśników. Gosia mówi czysto, czyta, śpiewa. - Zakaz bycia w szkole jest dla niej zamknięciem drogi rozwoju. Będzie jak w klatce.
Nauczyciele nie mogą protestować. - Nie wiem, jakie racje za tą decyzją przemawiają - mówi jedna z nauczycielek. - Nie wiem też, jak będziemy docierać do dzieci. Do niektórych domów nawet latem ciężko się dostać.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!