piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Złamano wszystkie procedury lotnicze

Dodano: 1 kwietnia 2008, 19:36
Autor: ANNA SZEWC

Przyczyną katastrofy samolotu CASA mógł być zarówno błąd pilota, obsługi naziemnej, jak też dowództwa.

Wydało ono pozwolenie na lot, mimo wyjątkowo trudnych warunków atmosferycznych.

TVN24 ujawniła wczoraj szczegóły raportu Komisji Badania Wypadków Lotniczych. MON przedstawi jej ustalenia dziś. Powołując się na raport komisji, stacja podała, że do tej największej w historii polskiego lotnictwa wojskowego tragedii doszło wskutek złamania wszelkich procedur związanych z lotem.

Przypomnijmy, że 23 stycznia załogą CASY dowodził porucznik Robert Kuźma z podzamojskiego Lipska (pośmiertnie awansowany na stopień kapitana), a w katastrofie zginął też m.in. kapitan Paweł Zdunek, pochodzący z Sawina pod Chełmem.

Wojskowi twierdzą, że jest jeszcze za wcześnie na przesądzanie o czyjejkolwiek winie. - Zadaniem komisji było zbadanie przyczyn i przebiegu wypadku, a nie ustalanie winnych - mówi podpułkownik Wiesław Grzegorzewski, rzecznik prasowy dowódcy sił powietrznych. - Tym zająć się może ewentualnie prokuratura, a potem sąd, o ile sprawa trafi na wokandę.

Grzegorzewski zastrzega, że nie zna szczegółów raportu komisji, ale twierdzi, że część informacji podanych przez TVN już dawno została zdementowana.
- Fakt, że w Mirosławcu nie działał system naprowadzania ILS, z katastrofą nie ma żadnego związku, bo to było wiadome zanim samolot wystartował. Pilot współpracował z obsługą naziemną. Podejmując decyzję o lądowaniu nie złamał żadnych procedur - argumentuje rzecznik.

Tymczasem z ujawnionych przez TVN 24 informacji wynika, że gdy pierwsza próba podejścia do lądowania nie powiodła się, pilot zrezygnował z pomocy obsługi naziemnej. Zrobił nalot i zameldował, że widzi pas, ale prawdopodobnie nie kierował się wewnętrznymi zegarami w kabinie, lecz tylko wypatrywał świateł lotniska przez szybę maszyny. Źle ocenił wysokość, samolot zahaczył o drzewa runął na ziemię. Czy do tragedii doszło rzeczywiście z winy pilota?

- Nie znam ustaleń komisji, dlatego wolałbym tych doniesień w żaden sposób nie komentować - zastrzega pułkownik Marek Bylinka, zastępca komendanta dęblińskiej Szkoły Orląt. - Wiem jednak, że pracują w niej wysokiej klasy specjaliści, więc mam pewność, że ich werdykt będzie efektem dokładnie przeprowadzonej pracy - zapewnia.

Więcej jest gotów powiedzieć dopiero po zaplanowanej na dziś odprawie służbowej. - Dowódca sił powietrznych ma nam wówczas zrelacjonować szczegóły tego raportu.

Czytaj więcej o:
xyz
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

xyz
xyz (2 kwietnia 2008 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan rzecznik broni swoich mocodawców i oszukuje nas twierdząc iż katastrofa nie ma związku z systemem naprowadzania ILS. To jest sprawa podstawowa w tej kwestii i nie wiem dlaczego w mediach przemilczano do tej pory ten fakt. Bo gdyby ten system działał to pewne jest na 100 % że nie byłoby katastrofy. A jeżeli nie działał, to samolot nie powinien lądować w Mirosławcu bo warunki pogodowe były poniżej minimalnych do lądowania wg. systemu precyzyjnego naprowadzania przy pomocy radaru i kontrolera na lotnisku. Nie powinien, a próbował lądować...
A co mógł zrobić PORUCZNIK pilot w tej sytuacji - odmówić GENERAŁOWI oraz pozostałym wysokim oficerom i skazać ich na jazdę samochodem do domku z odległego Świdwina ... Jednym słowem widać iż presja wywarta na załodze była w tej sytuacji bezpośrednim sprawcą tragedii
Ale wracając do systemu ILS warto zadać sobie pytanie dlaczego tenże system zainstalowany w 2000 roku do tej pory nie został uruchomiony?
Kto z panów Generałów powinien odpowiadać za to że wydano kupę państwowej kasy na coś co przez tyle lat jest bezużyteczne - a jeśli tak to brak sprawnego systemu zagraża bezpieczeństwu załóg korzystających z tego lotniska oraz mieszkańcom przyległego terenu. Czy ktoś za to poniesie konsekwecje...?
Można by jeszcze mieć wiele pytań w tej sprawie, ale jak zwykle widać winnego szuka się nie tam gdzie trzeba.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!